Wczoraj po południu byłam w kilku aptekach i już nie było masek ochronnych

– dodaje inna kobieta. „A ja słyszałam, że sprzedają je już po 60 zł. Przedwczoraj można było je kupić jeszcze za trzy złote.

W sklepie ze sprzętem medycznym i rehabilitacyjnym, który znajduje się na terenie szpitala, maseczki można kupić bez problemu. „Jakie pan chce. Jednorazowe, tańsze czy droższe” – pyta ekspedientka reportera. Tańsze kosztują niewiele ponad 2 zł, a droższe 20.

To na koronawirusa? I tak nie pomogą, ale nich pan kupi może będzie pan spokojniejszy, a może jednak się przydadzą

– dodaje.

Kolejnym towarem deficytowym jest spirytus.

Nie ma. Wszystko ludzie wykupili

– odpowiada ekspedientka w jednym ze sklepów z alkoholem. Z supermarketów znika w szybkim tempie ryż i makaron. „Ludzie kupują, a potem będą wyrzucać” – wyrokuje jedna z kobiet.

Na oddziale zakaźnym zielonogórskiego szpitala przebywa pierwszy pacjent w Polsce, u którego wykryto koronawirusa. Mężczyzna ten zgłosił się do lekarza kilka dni temu po przyjeździe z Niemiec.

Oddział zakaźny znajdujący się w niewielkim jednopiętrowym budynku jest zamknięty. Informuje o tym napis umieszczony na drzwiach. Podane są numery telefonów dla pacjentów z prośbą, aby zadzwonili przed zgłoszeniem się do szpitala.

Szpital na razie nie informuje o stanie zdrowia pacjenta. Informacje na ten temat ma przekazać na konferencji prasowej o 12.30