Zbrodnia Katyńska

5 marca 1940 r., Biuro Polityczne KC WKP(b) podjęło decyzję o rozstrzelaniu polskich jeńców przebywających w obozach w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz polskich więźniów przetrzymywanych przez NKWD na obszarze przedwojennych wschodnich województw Rzeczypospolitej.

Medalik odnaleziony w Katyniu

Już dwa dni po zaatakowaniu granic Rzeczypospolitej, szef NKWD Ławrientij Beria powołał Zarząd ds. Jeńców Wojennych i Internowanych Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych i nakazał zorganizowanie sieci obozów. Osadzono w nich polskich żołnierzy. Część szeregowców zaczęto zwalniać po miesiącu. 

Utworzono dwa obozy, gdzie skierowano wszystkich oficerów, policjantów, żołnierzy KOP i pracowników więziennictwa. W Starobielsku, Kozielsku i Ostaszkowie uwięziono 6192 policjantów i funkcjonariuszy innych służb oraz 8376 oficerów Wojska Polskiego. Wśród nich znajdowała się duża grupa oficerów rezerwy powołanych do wojska w chwili wybuchu wojny. Większość reprezentowała polską inteligencję – byli to lekarze, prawnicy, nauczyciele szkolni i akademiccy, inżynierowie, literaci, dziennikarze, działacze polityczni, urzędnicy państwowi i samorządowi, ziemianie. Obok nich w obozach znaleźli się kapelani katoliccy, prawosławni, protestanccy oraz wyznania mojżeszowego.

20 lutego kierownictwo Zarządu ds. Jeńców Wojennych zwróciło się do szefa NKWD z propozycją „rozładowania” przepełnionych obozów jenieckich. W rzeczywistości proces ich likwidacji rozpoczął się już pod koniec stycznia. Do końca stycznia 1940 r. władze obozów przesłały do tzw. Kolegium Specjalnego ponad 6 tys. spraw jeńców obozu w Ostaszkowie. Kolegium to było organem NKWD wydającym wyroki w trybie administracyjnym, bez wzywania oskarżonych. Podstawą wyroków były zapisy Kodeksu karnego ZSRS z 1926 r., który w artykule 58. wprowadzał pojęcie „wroga ludu”. W ten sposób rozumiano w praktyce każdą „aktywną działalność” lub „aktywną walkę […] przeciwko klasie robotniczej i ruchowi rewolucyjnemu”. Artykuł 58. dawał więc ogromne pole do interpretacji. Do końca następnego miesiąca zapadło pierwszych 600 „wyroków” opiewających na kary od trzech do sześciu lat obozów pracy na Kamczatce.

5 marca 1940 roku Beria napisał dla Stalina notatkę, w której stwierdzał m.in. 

W obozach dla jeńców wojennych NKWD ZSRS i w więzieniach zachodnich obwodów Ukrainy i Białorusi w chwili obecnej znajduje się duża liczba byłych oficerów armii polskiej, byłych pracowników policji polskiej i organów wywiadu, członków nacjonalistycznych, kontrrewolucyjnych partii, członków ujawnionych kontrrewolucyjnych organizacji powstańczych, uciekinierów i innych. Wszyscy są zatwardziałymi wrogami władzy sowieckiej, pełnymi nienawiści do ustroju sowieckiego.

Według danych zawartych w piśmie w obozach dla jeńców wojennych przetrzymywano (nie licząc szeregowców i kadry podoficerskiej):

14 736 byłych oficerów, urzędników, obszarników, policjantów, żandarmów, służby więziennej, osadników i agentów wywiadu – według narodowości: ponad 97 proc. Polaków.

Szef NKWD podawał, że wśród nich znajduje się: 295 generałów, pułkowników i podpułkowników, 2080 majorów i kapitanów, 6049 poruczników, podporuczników i chorążych, 1030 oficerów i podoficerów policji, straży granicznej i żandarmerii, 5138 szeregowców policji, żandarmerii, służby więziennej i agentów wywiadu oraz 144 urzędników, obszarników, księży oraz osadników. Beria wnioskował o rozpatrzenie ich spraw w trybie specjalnym, „z zastosowaniem wobec nich najwyższego wymiaru kary – rozstrzelania”.

 

 



Źródło: niezalezna.pl, dzieje.pl

#Katyń #zbrodnia komunistyczna #Beria #NKWD #Stalin

redakcja
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo