W nocy potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa w Polsce - poinformował w środę rano minister zdrowia Łukasz Szumowski. Dodał, że pacjent jest hospitalizowany w Zielonej Górze, czuje się dobrze. To mężczyzna, który przyjechał z Niemiec. Osoby, które miały z nim kontakt, zostały poddane kwarantannie domowej.

Przede wszystkim postępujemy zgodnie z wypracowanymi procedurami. To, jak wygląda teraz sytuacja w Zielonej Górze, na szczęście jest dowodem na to, że mechanizm, który był wypracowany i który był też komunikowany społecznie, zadziałał

 - powiedział rzecznik rządu w Radiu Plus.

Według niego Polska jest "wiele kroków do przodu w stosunku na przykład do wielu krajów w Europie Zachodniej", jeśli chodzi o procedury związane z ochroną przed koronawirusem.

W Europie liczba osób, które zachorowały, jest bardzo duża. W związku z tym my wychodzimy naprzeciw temu, nie czekamy, tylko realizujemy zadania wyprzedzająco

 - powiedział.

Przypomniał, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami w środę po południu po powrocie z Pragi premiera Mateusza Morawieckiego, gdzie z inicjatywy Polski odbywa się spotkanie państw V4 poświęcone m.in. sytuacji związanej z rozprzestrzenianiem się koronawirusa w Europie, odbędzie się posiedzenie sztabu kryzysowego.

Ten sztab podejmuje dalsze kroki, koordynuje działania, otrzymuje informacje ze wszystkich zakątków Polski. Równolegle działa 24 godziny na dobę Rządowe Centrum Bezpieczeństwa; jest w podwyższonej gotowości tak jak laboratoria, które działają teraz całodobowo

 - powiedział rzecznik rządu.

Rzecznika spytano dlaczego w Polsce przebadano na obecność koronawirusa jedynie około 600 osób, podczas gdy w innych krajach Europy są to liczby rzędu kilkunastu i kilkudziesięciu tysięcy.

U nas na szczęście osób, które mają objawy, które zgłosiły się do przebadania, jest mniej, dlatego ta sytuacja tak wygląda

 - powiedział.

Zapewnił, że testy wykonywane w Polsce są "najwyższej, światowej klasy". Poinformował, że zostało zamówione ponad 60 tys. testów genetycznych badających obecność koronawirusa.

Zamawiamy te testy na bieżąco. W tej chwili tych, które są na terenie kraju, plus te, które w ciągu najbliższych kilku dni pojawią się na terenie kraju, jest łącznie ponad 60 tys. I domawiamy kolejne w razie, gdyby była taka potrzeba

 - powiedział rzecznik rządu.

Zapewnił, że nie ma żadnych problemów co do liczby testów. "One są nawet nadwyżkowo kupione i będą zawsze nadwyżkowo kupowane, bo to jest sytuacja nadzwyczajna" - zapewnił.

Müller pytany był, czy nie warto byłoby badać wszystkich osób objętych nadzorem epidemiologicznych, których jest około 4,5 tys. osób. "Badamy wszystkich, którzy się zgłaszają i mają objawy i mają uzasadnioną przyczynę, żeby twierdzić, że są zarażone" - powiedział. Jak dodał, są to wytyczne światowe. "My nie postępujemy w żaden inny sposób niż zgodnie ze światowymi wytycznym aktualizowanymi właściwie co kilka dni" - dodał.

Nowy koronawirus SARS-Cov-2 wywołuje chorobę o nazwie COVID-19. Objawia się ona najczęściej gorączką, kaszlem, dusznościami, bólami mięśni i zmęczeniem. Ciężki przebieg choroby obserwuje się u ok. 15-20 proc. osób. Do zgonów dochodzi u 2-3 proc. chorych, ale eksperci oceniają, że dane te mogą być zawyżone, bo wielu osobom z lekkim przebiegiem najpewniej nie wykonano badań laboratoryjnych, gdyż mogli się nie zgłosić do lekarzy.