Micotakis zapowiedział, że we wtorek odwiedzi przygraniczny region Ewros, gdzie od dwóch dni trwają zamieszki wywołane przez zgromadzonych po tureckiej stronie migrantów.

"Powtarzam, nie próbujcie dostać się do Grecji nielegalnie, bo zostaniecie odesłani z powrotem"

- napisał grecki premier na Twitterze po zakończeniu posiedzenia Narodowej Rady Bezpieczeństwa. Było ono poświęcone analizie sytuacji na granicach i wyznaczeniu strategii postępowania w związku z falą migrantów, masowo przybywających z Turcji.

Rada, jak wyjaśnił Micotakis, podjęła decyzję o "podniesieniu do maksymalnego poziomu powstrzymywania nielegalnego przekraczania granicy".

„Grecja nie będzie przez miesiąc przyjmować żadnych wniosków o azyl”

- dodał.

Zapowiedział, że Grecja zamierza się odwołać do art. 78 ust. 3 Traktatu o Funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE), aby w pełni korzystać ze wsparcia unijnego. Artykuł ten stanowi, że "w przypadku, gdy jedno lub więcej państw członkowskich znajdzie się w nadzwyczajnej sytuacji charakteryzującej się nagłym napływem obywateli państw trzecich, Rada UE, na wniosek Komisji (Europejskiej), może przyjąć środki tymczasowe na korzyść zainteresowanego państwa lub państw członkowskich".

Sytuacja w przygranicznym regionie Ewros na północy Grecji oraz na niektórych greckich wyspach staje się coraz bardziej dramatyczna. Wczoraj mieszkańcy wyspy Lesbos podpalili pusty obecnie ośrodek przyjmowania uchodźców, w pobliżu plaży Skala Sykamineas. 150 osób, które zgromadziły się przed ośrodkiem, nie kryło obaw, że centrum, skąd imigranci byli rozsyłani do innych ośrodków, znowu zacznie działać.

Jak pisze AFP, na pobliskiej plaży koczowało 70 osób, które niedawno przedostały się na grecką wyspę drogą morską. Na całym Lesbos jest ok. 500 uchodźców, którzy w różnych punktach wyspy czekają na jakiś ruch miejscowych władz, który pozwoliłby im pozostać w Grecji.

W niedzielę na przejściu w Kastanie na granicy grecko-tureckiej policja użyła tam gazu łzawiącego wobec kilkuset migrantów z Turcji, którzy próbowali sforsować granicę i rzucali w funkcjonariuszy kamieniami. Starcia w tym regionie trwały już drugi dzień.

Liczba migrantów, którzy ruszyli ku lądowej granicy Turcji z Grecją, rośnie lawinowo, odkąd Turcja ogłosiła, że nie będzie zatrzymywać na swym terytorium uchodźców z Syrii, którzy podejmą próbę, by drogą morską lub lądową dostać się do Europy. Ankara oświadczyła też, że oczekuje od społeczności międzynarodowej wzięcia pełnej odpowiedzialności za sytuację w prowincji Idlib na północnym zachodzie Syrii, gdzie trwa ofensywa armii syryjskiej przeciwko rebeliantom.