Zgodnie z zasadą - nasz klient, nasz pan - przedsiębiorczy zbieracz podpisów przedstawił szeroką ofertę kandydatów na urząd prezydenta. Znaleźli się w niej prawie wszyscy najważniejsi pretendenci, z wyjątkiem Andrzeja Dudy. Zważywszy, że wspomniany "zbieracz" utożsamia się z poglądami kandydatów, można wysnuć wniosek, że wszyscy oprócz Dudy są do siebie podobni, czyli... "wszyscy na jednego".

 

Jak zauważyli niektórzy z internautów, niekorzystnie wypada w tym wypadku zbieranie głosów na Szymona Hołownię, który "chciał pozować na kogoś spoza polityki, a tu go w sam środek wstawili"

Okazało się, że jednym z promujących zbiórkę podpisów jest lokalny działacz Platformy Obywatelskiej.