Według najnowszych danych liczba zakażeń koronawirusem we Włoszech ustępuje tylko Chinom, gdzie rozpoczęła się epidemia i Korei Południowej, znajdującej się w bezpośrednim sąsiedztwie Chin. Profesora zapytano, czym można wytłumaczyć falę zarażeń, którą zaobserwować można we Włoszech.

To, czego wielu z nas obawiało się i miało nadzieję, że się nie wydarzy, niestety się wydarzyło. Wirus ominął kryteria nadzoru. Epidemia pod wieloma względami podbiła część Włoch. Mamy do czynienia z dużą liczbą pacjentów z poważnymi obrazami klinicznymi. Dzieje się coś istotnego, nie tylko we Włoszech, ale także w Niemczech i we Francji, bo wkrótce i te kraje mogą znaleźć się w takich warunkach, jak i my, czego im nie  życzę. Mamy do czynienia z rosnącą falą pacjentów wymagających podjęcia specjalnych środków

powiedział prof. Galli.

Pytany o to, skąd wzięła się epidemia zaznaczył, że obrazy kliniczne ciężkich przypadków sugerują, że infekcja nastąpiła dawno. "Jest prawdopodobne, że do momentu hospitalizacji upłynęło od dwóch do czterech tygodni od momentu zarażenia się wirusem" - powiedział. Przez ten okres rozwoju choroby u poszczególnych pacjentów, dotarła ona aż do bardzo poważnych objawów, takich jak podanie tlenu, czy całkowite wspomaganie człowieka przy oddychaniu.

Profesor Galli przyznał, że rozumie tych, którzy próbują uspokoić ludność, np. porównując COVID-19 z grypą, jednak widzi istotne różnice pomiędzy nimi.

Przez czterdzieści dwa lata kariery zawodowej nigdy nie widziałem grypy, która tak wstrząsnęłaby działalnością oddziałów chorób zakaźnych. Sytuacja jest szczerze mówiąc wyjątkowo trudna z punktu widzenia systemu opieki zdrowotnej. Jest to odpowiednik tsunami

- wyznał Massimo Galli.

Tłumacząc swoją wypowiedź profesor wyjaśnił, że chodzi mu o dużą ilość pacjentów z poważnymi objawami, których trzeba umieścić na intensywnej terapii natychmiast, niemal w tym samym momencie. "W piątek, zanim nadeszła nowa fala chorych, w Lombardii zaintubowani pacjenci, u których zdiagnozowano Covid-19, zajmowali 85 łóżek, co stanowi bardzo dużą część dostępnych miejsc" - dodał.

Działania włoskiego rządu zostały przez specjalistę uznane za wystarczające, ale wykonane już po przedostaniu się wirusa do Włoch.

Wszystko, co było możliwe, zostało zrobione i teraz musimy kontynuować ograniczenia, starając się uniknąć zarażenia jak największej liczby osób. Niestety wirus przedostał się do Włoch, zanim rząd zaczął blokować drogę dotarcia zamknięciem lotów z Chin. Wniknięcie wirusa do naszego kraju nastąpiło wcześniej, krążył on już u nas przed końcem stycznia, na co wskazuje gwałtowny wzrost przypadków w ostatnich dniach. W większości są to stare zarażenia. Pochodzą z początku lutego, niektóre nawet wcześniej

- zaznaczył Galli.

Profesor przypomniał, że choroba ma wiele etapów i po rozpoczęciu infekcji jej maksymalne nasilenie pojawia się nawet do 7-10 dni po pierwszych objawach. "Jest bardzo prawdopodobne, że za wszystkimi pacjentami w stanie ciężkim jest obecnie wielu zarażonych, ale po prostu w mniej poważnym stanie" - dodał.

Według najnowszych danych Obrony Cywilnej spośród ponad 1100 przypadków koronawirusa w całych Włoszech, 552 stwierdzono w Lombardii. Zmarły tam 23 osoby. Łączna liczba ofiar śmiertelnych w kraju to 29 osób. Jedenastu tzw. czerwonych stref w miejscowościach-ogniskach koronawirusa na północy Włoch pilnuje 225 patroli wojska i policji.