W biegu uczestniczyła głównie młodzież z polskich szkół z Wilna i Wileńszczyzny, przedstawiciele polskiej placówki dyplomatycznej i, tradycyjnie już, litewscy żołnierze.

- Widząc co roku na starcie biegu nie tylko bardzo wielu naszych rodaków, Polaków z Litwy (...), ale także Litwinów, w tym żołnierzy litewskich, wiem, że swój udział w tym wydarzeniu dedykują oni pamięci swoich bohaterów

 - mówiła ambasador Polski na Litwie Urszula Doroszewska.

Przypomniała, że "dla Polaków i Litwinów, a także innych narodów naszej części Europy, koniec II wojny światowej nie oznaczał wolności i powrotu do życia w pokoju".

- Po latach wojennej okupacji nastała nowa komunistyczna okupacja sowiecka. Tysiące Polaków kontynuowało walkę z bronią w ręku o niepodległość ojczyzny. Walka trwała też na Litwie

 - zaznaczyła Doroszewska.

Jak podkreśliła, "wyjątkowość edycji biegu >>Tropem Wilczym<< w Wilnie polega na tym, iż ta inicjatywa, pierwotnie dedykowana polskim bohaterom, tutaj, na Litwie, ma wymiar łączący nasze obydwa narody".

Biegacze mieli w wileńskim parku na Zakręcie do wyboru trzy trasy: o długości 1963 metrów, symbolizującą rok śmierci ostatniego Niezłomnego, który poległ w walce czynnej, Józefa Franczaka, ps. "Lalek", a także trasę 5 km i 10 km.

Szacuje się że w antykomunistycznym podziemiu na Wileńszczyźnie walczyło około 200 żołnierzy wyklętych. Oddzielną kartą zapisała się 5. Wileńska Brygada, która wycofała się z Wileńszczyzny w trakcie operacji "Ostra Brama", pokonała kilkaset kilometrów i walczyła ma terenie Polski. Wśród nich był m.in. legendarny "Łupaszka" Zygmunt Szendzielarz, a także sanitariuszka Danuta Siedzikówna "Inka".

Zorganizowana wojna partyzancka wśród Litwinów, nazywana na Litwie "wojną po wojnie", rozpoczęła się w lipcu 1944 r. po zajęciu kraju przez wojska radzieckie i zakończyła się wiosną 1953 r. Szacuje się, że w litewskim podziemiu antykomunistycznym walczyło ok. 50 tys. ludzi.