Jakimowicz: My, Polacy mamy wartości głęboko w sercach, nawet jeśli tego czasem nie widać

Jarosław Jakimowicz / telewizjarepublika.pl/screenshot

  

- Żyjemy w czasach upadku wartości, a ludzie wartości potrzebują i myślę, że stopniowo będzie postępowało otrzeźwienie. W tym dostrzegam bardzo dużą nadzieję, mimo, że są środowiska dążące do odebrania nam takich wartości jak rodzina, małżeństwo, ojczyzna, hymn itd. My Polacy mamy te wartości głęboko w sercach, nawet jeśli tego czasem nie widać - mówi w rozmowie z Niezalezna.pl aktor, Jarosław Jakimowicz.

Dlaczego dzisiaj, w czasach pokoju i sytości, tak ważny jest mit Żołnierzy Wyklętych?

Mit kojarzy mi się z półprawdą - może tak - może nie? Moim zdaniem sytuacja Żołnierzy Wyklętych, cała ich historia, to nie jest mit. To są po prostu bohaterowie, których historię przez wiele lat zakłamywano. Oszukiwano nas wszystkich i czasem do dzisiaj się oszukuje. Skutek jest taki, że i dziś czasem ludzie nie potrafią się do ich tragicznej historii we właściwy sposób odnieść, a to są po prostu realni, niekwestionowani bohaterowie. Słowo mit mi tutaj nie pasuje.

Skończyłem 51 lat i coraz mniej mam ochotę, by przekonywać ludzi. Niewidomego nie nauczy się widzieć. Także dziś jest wielu ludzi, którzy są „odporni” na wiedzę, „odporni” na prawdę historyczną. Jest wielu ludzi, którzy chcą zakłamywać dalej historię „Wyklętych”. 

Czasem spieram się na Facebooku z ludźmi, którzy mówią: no, tak, ale oni okradali itd. Przypominam wtedy, że „Wyklęci” żyli latami w lesie i walczyli także dla dobra tych wszystkich, którzy żyli w pobliskiej wiosce. Oczywiście - tak jak to bywa w życiu - są różne sytuacje, ale uważam, że trzeba uwzględnić specyficzną sytuację w jakiej ci żołnierze się znaleźli.

Czy wiedza na temat tragicznej historii Wyklętych zakorzeniła się już w świadomości młodego pokolenia Polaków? Czy w razie potrzeby stanęliby oni do walki w obronie ojczyzny?

Mówiło się, że za tej władzy kręci się wiele filmów na te tematy. To niestety jest nieprawda, bo powstały zaledwie dwa filmy i nic więcej. To jest za mało i uważam, że powinno się w tej sprawie zrobić znacznie więcej. Trzeba odkłamywać historię „Żołnierzy Wyklętych”, choć wiem, że nie da się tego tak „w sekundę” zmienić.

Młodzi ludzie dzisiaj są nieco inni, niż z ci z pokolenia przedwojennego. Widzimy jak dziś wygląda ulica, młodzi ludzie, czym się interesują. Jednak ci młodzi widzą często niejednoznaczną sytuację. Chcę tu przypomnieć, że są w naszej polskiej rzeczywistości tacy ludzie jak pan Czarzasty, który jako polski poseł gloryfikuje sowietów, którzy według niego wyzwolili Polskę. Jak młody człowiek coś takiego słyszy, to myśli – może było tak, a może było inaczej. Skoro pan „piękny” poseł wychodzi w kolorowym sweterku i tak mówi, to może on ma rację? To jest straszne, ale tak się dzieje właśnie dzisiaj.

Powiem rzecz może trochę straszną. Kiedy poruszamy się z żoną po Warszawie, to patrząc na niektórych młodych ludzi, mówię do niej: zobacz, to są ci powstańcy, którzy broniliby dziś Warszawy. Nie wygląda to dobrze i myślę, że tymi którzy na pewno rzuciliby się dziś w obronie Warszawy, to niestety "kibole". Nie widzę wśród tych młodzieńców w rurkach i z fantazyjnymi grzyweczkami żołnierzy walczących o naszą wolność. Tak jest niestety na całym świecie.

Oprawcy Wyklętych nie ponieśli w zasadzie żadnych konsekwencji. Przeciwnie - opływali w dostanie emeryturki. Czy to nie jest społecznie demoralizujące? 

Mimo tego dostrzegam też pewne pozytywy dzisiejszych czasów. Nawet to, że właśnie rozmawiamy na temat „Wyklętych”. Może ktoś powie, że to bzdura, ale kiedy widzę ludzi w bluzach z symbolami patriotycznymi, serce mi rośnie. 

Żyjemy w czasach upadku wartości, a ludzie wartości potrzebują i myślę, że stopniowo będzie postępowało otrzeźwienie. W tym dostrzegam bardzo dużą nadzieję, mimo, że są środowiska dążące do odebrania nam takich wartości jak rodzina, małżeństwo, ojczyzna, hymn itd. My Polacy mamy te wartości głęboko w sercach, nawet jeśli tego czasem nie widać.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Nadzwyczajne środki zgodne z prawem UE

/ RGY23

  

Stan zagrożenia oraz wprowadzone z jego powodu na Węgrzech nadzwyczajne środki są zgodne z traktatami unijnymi i węgierską konstytucją – oznajmił rzecznik rządu Zoltan Kovacs w reakcji na słowa szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen.

Von der Leyen napisała w oświadczeniu, że ważne jest, by środki podejmowane przez kraje UE w celu ograniczenia kryzysu związanego z epidemią koronawirusa nie były wprowadzane kosztem podstawowych zasad i wartości określonych w traktatach. Podkreśliła też, że muszą one być ograniczone do tego, co jest konieczne i ściśle proporcjonalne oraz nie mogą trwać w nieskończoność.

Kovacs oświadczył na Twitterze, że rząd Węgier „w pełni się zgadza” z szefową KE i dlatego podjęte środki mają na celu wyłącznie walkę z epidemią koronawirusa. „Stoją one na straży wartości UE, praworządności i wolności prasy” – zaznaczył.

Tuż po odczytaniu oświadczenia von der Leyen rzecznik KE Eric Mamer powiedział na konferencji prasowej, że w środę unijni komisarze omówią zakres środków nadzwyczajnych wprowadzonych przez poszczególne kraje. Zapowiedział też, że KE przeanalizuje węgierską ustawę o ochronie przed koronawirusem w oparciu o zasady, o których w swoim oświadczeniu wspomniała szefowa KE.

Przyjęta w poniedziałek ustawa przedłuża stan zagrożenia wprowadzony przez rząd Viktora Orbana 11 marca. Stanowi też, że rząd będzie mógł w czasie stanu zagrożenia „zawieszać stosowanie niektórych ustaw, odstępować od zapisów ustaw i podejmować inne nadzwyczajne kroki w celu zagwarantowania życia i zdrowia obywateli, bezpieczeństwa prawnego i stabilności gospodarki narodowej”.

Dopóki obowiązuje stan zagrożenia, nie będzie też można organizować wyborów uzupełniających ani referendów na szczeblu krajowym czy lokalnym.

W ustawie przewidziano też m.in. kary do 8 lat więzienia za grupowe złamanie izolacji lub uniemożliwianie nadzoru podczas stanu zagrożenia, jeśli będzie to skutkowało czyjąś śmiercią, oraz do 5 lat za rozgłaszanie w trakcie stanu zagrożenia przed dużą grupą odbiorców nieprawdziwych faktów, które mogą obniżyć lub udaremnić skuteczność walki z koronawirusem.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts