Do ataku na asystenta wiceministra sprawiedliwości Sebastiana Kalety, zbierającego podpisy poparcia w wyborach prezydenckich pod kandydaturą Andrzeja Dudy doszło dzisiaj około godz. 9.30 w pobliżu ronda Wiatraczna.

Mężczyzna został napadnięty przez nieznanego, zamaskowanego sprawcę, który uderzył go i odepchnął.

Sprawa została zgłoszona policji, która niezwłocznie podjęła czynności mające na celu ustalenie tożsamości napastnika i jego zatrzymanie.

Naszej reporterce udało się porozmawiać z napadniętym mężczyzną, który szczegółowo relacjonuje poranne zdarzenie.

Do naszego stolika, przy którym zbieraliśmy podpisy pod kandydaturą prezydenta Andrzeja Dudy podszedł awanturujący się mężczyzna, który - moim zdaniem - był pod wpływem alkoholu. Wyzywał mnie i mojego kolegę m.in. od słów na "k...", krzyczał też coś w stylu, że "Duda powinien umrzeć". Przechodnie zwracali mu uwagę, żeby dał nam spokój i poszedł sobie, my również zwracaliśmy się do niego pokojowo, żeby odszedł. Po ok. 5 minutach mężczyzna się oddalił

- relacjonuje nam asystent Sebastiana Kalety.

Po jakimś czasie, ok. 15-30 minutach, podbiegł do nas mężczyzna, który miał na sobie kominiarkę i kaptur, był inaczej ubrany, ale postura i głos przypominały mężczyznę, który nas wcześniej zaczepiał. Mężczyzna ten mnie uderzył i odepchnął, po czym wylądowałem w krzakach. Grupa 5-10 osób, która akurat składała podpisy pod kandydaturą Andrzeja Dudy odciągnęła go, a sprawca uciekł. Znajdowaliśmy się akurat w takim miejscu, gdzie był monitoring - dwie kamery były skierowane akurat na nasz stolik. Policja przyjechała po 5-10 minutach, zabezpieczyła nagrania monitoringu. Złożyłem również zeznania na komisariacie policji 

- opowiada asystent wiceministra sprawiedliwości.

Na Twitterze Sebastian Kaleta zauważył, że to nie pierwszy atak na wolontariusza zbierającego podpisy pod kandydaturą Andrzeja Dudy.

-  Kiedy w końcu stanowcza reakcja ze strony Małgorzaty Kidawy-Błońskiej i jej sztabu? - pyta wiceminister.