Trzy zamachy przed Smoleńskiem

  

W ciągu kilkunastu dni przed katastrofą smoleńską doszło do trzech zamachów bombowych i przewrotu w graniczącym z Rosją Kirgistanie. Służby specjalne III RP nie widziały w tym zagrożenia dla bezpieczeństwa wizyty prezydenta w Smoleńsku.

Podczas ostatniego przed wakacjami czwartkowego posiedzenia zespołu parlamentarnego ds. wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej Piotr Bączek, były szef analiz kontrwywiadu wojskowego, który 10 kwietnia 2010 r. pracował w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego, przedstawił analizę zaniedbań ze strony służb specjalnych przed tragedią smoleńską i tuż po niej.

9 kwietnia 2010 r. o godz. 22 Dyżurna Służba Operacji Sił Zbrojnych RP przekazała do Centrum Operacji Powietrznych w Warszawie informacje o zagrożeniu atakiem terrorystycznym jednego z samolotów Unii Europejskiej. Równolegle w ciągu kilkunastu dni poprzedzających katastrofę w Rosji doszło do trzech poważnych zamachów terrorystycznych. 29 marca eksplodowały bomby na dwóch stacjach moskiewskiego metra Łubianka i Park Kultury. 31 marca przeprowadzono zamach w Dagestanie, 4 kwietnia doszło do zamachu bombowego na trasie kolejowej Moskwa–Baku, natomiast 8 kwietnia doszło do przewrotu w sąsiadującym z Rosją Kirgistanie.

Polskie tajne służby zamiast być w stanie absolutnej gotowości, nie zwiększyły czujności i nie podniosły alarmu przed lotem do Katynia delegacji polskiej na czele z prezydentem. Natomiast tuż po katastrofie, 11 kwietnia w godzinach porannych BBN uzyskało informację z komunikatu Rządowego Centrum Bezpieczeństwa, że nie wystąpiły żadne zagrożenia terrorystyczne. – To zdumiewające, że po takiej katastrofie, w której zginęła elita państwa i wszyscy wysocy dowódcy sił zbrojnych, nie ma nawet cienia podejrzeń zamachu choćby w formie jednej z hipotez. Przecież powinny zostać wprowadzone procedury alarmowe czy wzmożenia gotowości bojowej – mówi Piotr Bączek.

Wśród zaniedbań ze strony służb niewątpliwie należy przypomnieć także wątek remontu rządowego tupolewa w rosyjskiej Samarze. Powstał nawet film rejestrujący, jak pokład polskiego samolotu odwiedzają wycieczki turystów. Tupolewa nie pilnowały polskie służby. Co więcej, nie skontrolowały go nawet po licznych awariach, które nastąpiły w Tu-154M po powrocie z zakładów w Samarze 12 stycznia 2010 r.

Zaskakująca dla pracowników BBN była lektura codziennych biuletynów Służby Wywiadu Wojskowego, które były wydane po katastrofie. Nie było w nich żadnej wzmianki na temat katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. Tak jakby nie znajdowała się w polu zainteresowania wywiadu. Czym zajmowała się SWW po katastrofie? Oto tytuły artykułów z biuletynu w dniach 11, 12, 13 czy 14 kwietnia: „Atak na szkołę w Peszawarze”, „Rumunia zwiększa swój kontyngent w Afganistanie”, „Atak na indyjską firmę”, „Prezydent Kirgistanu prosi ONZ o wsparcie”, „Zabito talibskich bojowników” czy „Eksplozja w pobliżu amerykańskiej szkoły w Islamabadzie”. – Wszystkie te zdarzenia były ważniejsze dla wywiadu niż katastrofa tupolewa. To dla nas, pracowników BBN, było niepojęte. Przecież były to biuletyny informacyjne dla najważniejszych osób w państwie, m.in. dla premiera – mówi Piotr Bączek.





Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Tragiczny bilans: 290 zabitych, 500 rannych. Ale liczba ofiar zamachów może wzrosnąć!

/ / Twiter/ siostrysfb

  

Do 290 wzrósł bilans zabitych podczas ataków bombowych na kościoły i hotele na Sri Lance w Wielką Niedzielę. Liczba rannych sięga 500 – podał rzecznik policji Ruwan Gunasekera. Zatrzymano jak dotąd 24 osoby. Żadna organizacja nie przyznała się do zamachów.

Rzecznik policji zaznaczył, że bilans nie jest ostateczny. Władze przyjmują, że w atakach zginęło ok. 37 cudzoziemców, ale tylko w jedenastu przypadkach udało się zidentyfikować ofiary. Niektóre z ciał są tak dalece zmasakrowane, że ustalenie tożsamości może zająć sporo czasu.

Tym należy tłumaczyć zwłokę w ogłaszaniu narodowości ofiar.

Poprzedni bilans ofiar, podany przez policję, mówił o co najmniej 215 ofiarach śmiertelnych i 450 rannych. Jednocześnie zastrzegano, że ze względu na ciężki stan części poszkodowanych osób ostateczna liczba zabitych może jeszcze wzrosnąć.

Policja poinformowała wieczorem w niedzielę, że dotarła do furgonetki, którą podejrzani prawdopodobnie przyjechali do Kolombo oraz kryjówki, w której się ukrywali.

W poniedziałek źródła policyjne podały, że na drodze prowadzącej na międzynarodowe lotnisko w Kolombo znaleziono bombę domowej roboty. Została ona zneutralizowana przez saperów. Lotnisko funkcjonuje bez zakłóceń.

Agencja Reutera podała, że policja wszczęła dochodzenie w sprawie niedopełnienia procedur i błędów służby wywiadu, co umożliwiło ataki bombowe w 9 miejscach jednocześnie - w kościołach i w luksusowych hotelach.

Błędy popełnione przez służbę bezpieczeństwa zostały zasygnalizowane przez co najmniej dwóch ministrów. Szef resortu telekomunikacji Harin Fernando napisał w niedzielę na Twitterze:

"Niektórzy oficerowie wywiadu wiedzieli o przygotowywanych atakach, ale ich ostrzeżenia dotarły z opóźnieniem. Muszą być podjęte specjalne kroki wyjaśniające, dlaczego te ostrzeżenia zignorowano".

Z kolei minister integracji narodowej, języków oficjalnych i hinduizmu - Mano Geneshan podał, że agenci bezpieczeństwa pracujący na rzecz jego resortu "wiedzieli o zamachu".

Premier Ranil Wickremesinghe w telewizyjnym wystąpieniu powiedział, że według wstępnych ustaleń wszyscy aresztowani pochodzą ze Sri Lanki. Krajowy wywiad sygnalizował, że może dojść do zamachów i obecnie trwa sprawdzanie, dlaczego nie podjęto odpowiednich działań, by do nich nie dopuścić - dodał.

Wiceminister obrony Ruwan Wijewardene przekazał, że większość z eksplozji to samobójcze ataki terrorystyczne. Na razie nikt nie przyznał się do ich przeprowadzenia, ale zdaniem wiceministra winę ponoszą religijni ekstremiści.

Do pierwszych sześciu eksplozji doszło rano w przeciągu 30 minut w trzech kościołach w Kolombo i dwóch innych miastach - Negombo i Batticaloa oraz w trzech luksusowych hotelach w Kolombo. Siódmy wybuch miał miejsce w niewielkim pensjonacie na przedmieściach Kolombo, a ósmy nastąpił w dzielnicy mieszkalnej Dematagoda, również na obrzeżach stolicy. Dziewiąty miał być przeprowadzony na lotnisku, ale się nie powiódł.

Były to największe ataki w tym azjatyckim kraju od zakończenia wojny domowej w 2009 roku.

Według danych z 2012 roku ok. 70 proc. mieszkańców Sri Lanki to buddyści, 12,6 proc. hinduiści, 9,7 proc. - muzułmanie, a chrześcijanie - 7,6 proc.

Wspólnota katolicka liczy 1,2 mln osób.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl