Nie wiadomo, czy piłkarzy zmobilizował transparent zawieszony na "Ultrze", gdzie kibice skrytykowali drużynę z Białegostoku za brak walki i charakteru, ale Jagiellonia zaczęła mecz z dużym animuszem, widać było że piłkarze są zmotywowani, nie brakowało pojedynków i walki o piłkę, co jednak zakończyło się tym, że już po 13 min. gry na koncie jagiellończyków były dwie żółte kartki.

Już w pierwszej minucie gospodarze mieli szansę bramkową: Mystkowski dośrodkował do Jakova Pulica, chorwacki napastnik uderzył z pola karnego z pierwszej piłki, ale tam, gdzie stał bramkarz Lecha Mickey van der Hart. Goście potrafili utrzymać się przy piłce, próbowali też gry z kontry, ale białostoczanie skutecznie, choć czasem faulem, powstrzymywali te ataki.

Im bliżej było końca pierwszej połowy, tym częściej Jagiellonia była pod bramką Lecha. W 24. min po dośrodkowaniu Martina Pospisila z rzutu wolnego Arsenic zamykał akcję, ale van der Hart piłkę wybił na rzut rożny. Po dośrodkowaniu Arsenic uderzył głową, ale znowu holenderski bramkarz piłkę wyłapał. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzył Puljic, holenderski bramkarz Lecha z ogromnym trudem ten strzał obronił, ale był bez szans przy dobitce rumuńskiego obrońcy Jagiellonii Bogdana Tiru. Lech mógł wyrównać jeszcze w pierwszej połowie - Puchacz uderzył z ok. 25 metrów, ale trafił w poprzeczkę.

Jagiellonia zdobyła wreszcie gola, ale akcja meczu należała do Lecha

W drugiej części gry lepszy był Lech i gdyby jakąkolwiek skutecznością wykazał się Christian Gytkjaer, pewnie goście wywieźliby z Białegostoku trzy punkty. Tuż po rozpoczęciu tej połowy kibice obu zespołów przeżyli prawdziwe "trzęsienie ziemi", bo najpierw Kamil Jóźwiak zdobył wyrównującego gola, ale po analizie VAR okazało się, że był na spalonym, a w kolejnej akcji sędzia Krzysztof Jakubik wskazał na rzut karny dla Lecha, ale odwołał go po kolejnej analizie VAR, która wykazała, że Arsenic nie faulował Puchacza.

Mimo takiego obrotu sprawy to Lech przeważał i potrafił zepchnąć gospodarzy do głębokiej defensywy. W 57. minucie uśmiechnęło się do poznaniaków szczęście, bo Romanczuk trafił z pola karnego w słupek. Pięć minut później padło jednak wyrównanie. Tuż po wejściu na boisko Jakub Moder pokonał Węglarza strzałem zza pola karnego.

Jagiellonii chyba brakowało sił po stałym pressingu wywieranym na Lecha w pierwszej połowie; na początku ostatniego kwadransa gry o wyniku meczu mógł rozstrzygnąć w pojedynkę Christian Gytkjaer, ale zmarnował trzy znakomite sytuacje, m.in. z pola bramkowego, mając przed sobą pustą bramkę, uderzył nad poprzeczką. W doliczonym czasie gry Węglarz, do spółki z jednym z obrońców, zdołał obronić strzał Ramireza, potem Pedro Tiba przestrzelił stojąc kilka metrów przed bramką.

Jagiellonia miała szansę potwierdzić porzekadło, że w piłce nożnej niewykorzystane sytuacje mszczą się. W ostatniej akcji meczu Juan Camara znalazł się z piłką bardzo blisko bramki Lecha, uderzył mocno ale wprost w van der Harta i drużyny podzieliły się punktami.

                              

Jagiellonia Białystok - Lech Poznań 1:1 (1:0)

Bramki: 1:0 Bogdan Tiru (41), 1:1 Jakub Moder (62)

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów: 6 886.