W 2016 r. Turcja zobowiązała się do zatrzymania nielegalnej migracji ze swojego terytorium do Unii Europejskiej w zamian za wsparcie ze strony Wspólnoty.

Reuters powołał się dzisiaj na wysokiego urzędnika tureckiego, który miał powiedzieć, że Turcja nie będzie już powstrzymywać syryjskich uchodźców przed dotarciem do Europy po tym, jak 33 żołnierzy tureckich zginęło w czwartek w nalocie sił syryjskiego rządu w położonej na północnym zachodzie Syrii prowincji Idlib. W Turcji w obozach przebywa ok. 3,7 mln syryjskich uchodźców.

- Chciałbym podkreślić, że strona turecka nie ogłosiła żadnych oficjalnych informacji o jakichkolwiek zmianach w polityce co do osób ubiegających się o azyl, uchodźców lub migrantów (...) Władze tureckie oficjalnie potwierdziły, że nie ma zmian w oficjalnej polityce (...) Oczekujemy, że tak pozostanie

- powiedział rzecznik Komisji.

Zapowiedź możliwego otwarcia przez Turcję granic dla migrantów przywołała wspomnienia o kryzysie migracyjnym lat 2015-2016, kiedy do Europy Zachodniej dotarła największa od drugiej wojny światowej fala migracyjna.

W opublikowanym dzisiaj oświadczeniu rzecznika prezydenta Turcji zaznaczono z kolei, że Ankara oczekuje od społeczności międzynarodowej wzięcia pełnej odpowiedzialności za sytuację w Idlibie, gdzie trwa zmasowana ofensywa armii syryjskiej przeciwko rebeliantom.

Stano powiedział na konferencji w Brukseli, że UE śledzi dokładnie sytuację w regionie. Rzecznik w imieniu KE wezwał też wszystkie strony konfliktu w Syrii do jego deeskalacji. Jak podkreślił, eskalacja doprowadziłaby do wielu cierpień ludności cywilnej. Stano przekazał, że Komisja jest w kontakcie ze stroną rosyjską w sprawie wydarzeń w Syrii.

Zgodnie z ustaleniami umowy UE z Turcją zawartej w 2016 r., kraj ten zobowiązał się do umieszczania w ośrodkach przejściowych osób, które złożyły wnioski o azyl w krajach UE do czasu ich rozpatrzenia.