Przedsiębiorcy obawiają się wpływu koronawirusa

/ The Digital Artist

  

Blisko 97 proc. ankietowanych przedsiębiorców obawia się wpływu koronawirusa na ich biznes, a 73 proc. już odczuwa skutki ataku wirusa z Wuhan – wynika z badania przeprowadzonego przez Business Centre Club.

"Na skutek odnotowywania zakażeń koronawirusem w kolejnych państwach, także europejskich, część globalnych firm działających w Polsce już dziś wstrzymała międzynarodowy ruch swoich pracowników i to w obie strony"

- wskazał, cytowany w piątkowym komunikacie, Michał Wysłocki z BCC.

Dotyczy to, jak wyjaśnił, np. delegowania do Polski pracowników z państw podwyższonego ryzyka, podróży służbowych do naszego kraju, przyjmowania misji gospodarczych, czy wysyłania do Polski specjalistów mających przeprowadzać szkolenia lub wdrażać określone rozwiązania w polskich oddziałach.

"Koronawirus, prowadzący w niektórych państwach do zamykania granic, może zdecydowanie wpłynąć także na zmniejszenie liczby przybywających do Polski migrantów zarobkowych, wciąż jeszcze bardzo potrzebnych polskiej gospodarce"

- ocenił.

Zdaniem Wysłockiego dalszy i utrzymujący się przez dłuższy czas rozwój epidemii może spowodować zmniejszenie zapotrzebowania na pracowników cudzoziemskich. "Otrzymuję informacje o znaczącym spadku obrotów w niektórych polskich firmach, których działalność uzależniona jest od sytuacji gospodarczej np. w Chinach" - powiedział. Dodał, że jeśli sytuacja w szybkim terminie nie ulegnie zmianie, firmy te będą zmuszone do redukcji zatrudnienia - zarówno wśród pracowników cudzoziemskich, jak i Polaków. "Miejmy nadzieje, że koronawirus nie zbierze w przyszłości żniwa w postaci fabryk, zamykanych w Polsce nie z powodu braku pracowników z zagranicy, a z powodu braku dla nich pracy" - zaznaczył.

Jak wynika z opublikowanego w piątek badania przeprowadzonego przez BCC wśród firm członkowskich, niemal 97 proc. ankietowanych przedsiębiorców obawia się wpływu rozprzestrzeniania się koronawirusa na ich biznes, a 73 proc. już teraz odczuwa skutki ataku wirusa z Wuhan.

Według Katarzyny Lorenc z BCC w związku z epidemią pracodawcy powinni rozważyć, które z delegacji zagranicznych są niezbędne i zastąpić je wideokonferencjami, telekonferencjami, webinarami. Radzi też zachowanie "wysokiej czujności" dotyczącej kondycji pracowników i zalecić pozostanie w domu tym, którzy mają objawy przeziębienia. "To dobra okazja do przećwiczenia pracy zdalnej i sprawdzenia, na ile nasza firma jest na taką formę pracy gotowa" - zaznaczyła. Zaleca też rozmowy z pracownikami nt. "realnego zagrożenia" zachorowania na grypę czy koronawirusa. "Odporność na wszelkie zachorowania obniża stres, panika i lęk" - podkreśliła.

Jej zdaniem warto też opracować scenariusz na kolejne miesiące "po przeanalizowaniu danych i ocenie, że wpływ odizolowania Chin i północnych Włoch na nasz biznes może być duży albo średni".



Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...


Krzyczał w autobusie, że jest zakażony koronawirusem. 47-latek stanie przed sądem

zdjęcie ilustracyjne / By Lukas 3z - Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=16858079

  

Prokuratura zajęła się sprawą pasażera, który w autobusie komunikacji miejskiej wszczął awanturę i oznajmił współpasażerom, że jest zakażony koronawirusem – poinformowała dziś sierż. szt. Anna Wójcik z Komendy Policji w Ursusie. Po przewiezieniu do szpitala okazało się, że mężczyzna jest zdrowy.

Jak przekazała policjantka zdarzenie miało miejsce 25 marca w autobusie komunikacji miejskiej w Ursusie. Podczas jazdy jeden z pasażerów nagle wstał i zaczął nerwowo chodzić po pojeździe. W ręku trzymał dokumenty i wykrzykiwał, że jest zakażony koronawirusem oraz, że właśnie opuścił szpital.

- Kierujący autobusem zatrzymał pojazd i wezwał policję. Przybyli na miejsce funkcjonariusze, przy zachowaniu szczególnych środków ostrożności, ubrani w kombinezony ochronne podjęli interwencję wobec mężczyzny

 – przekazała w środę sierż. szt. Anna Wójcik.

Na miejsce została wezwana karetka, która przewiozła 47-latka do szpitala. Mężczyzna został poddany badaniom na obecność koronawirusa. Test dał wynik negatywny.

- Policjanci przypominają, że kto wiedząc, że zagrożenie nie istnieje, zawiadamia o zdarzeniu, które zagraża życiu lub zdrowiu wielu osób, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8

 – podała sierż. szt. Anna Wójcik i dodała, że teraz sprawą mężczyzny zajmuje się prokuratura.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts