Polska o niej zapomniała, ona o Polsce nigdy. Nina Novak przyjechała do Warszawy

/ PrtSc/ you tube

  

Polska o niej zapomniała, ona o Polsce nigdy. Nina Novak, światowej sławy primabalerina, która przeżyła obóz pracy, a po wojnie wyjechała do Stanów, po latach przyjechała do rodzinnej Warszawy. Wzięła udział w promocji książki "Taniec na gruzach", która opowiada o jej niezwykłym życiu.

"Gdy dowiedziałem się, jakie osiągnięcia ma na swoim koncie, ile musiała pokonać przeciwności losu w drodze na szczyt, zaskoczyło mnie, że jej postać jest pomijana w mass mediach oraz antologiach polskiej historii tańca. Novak była jedną z najwybitniejszych primabalerin w Stanach Zjednoczonych, miała świat u swoich stóp. A u nas kompletna cisza wokół jej osoby"

- mówi Wiktor Krajewski, autor książki "Taniec na gruzach". Publikacja miała premierę w czwartek 27 lutego, w Szkole Baletowej im. Romana Turczynowicza w Warszawie.

Wiktor Krajewski  zdradza, że nie musiał przekonywać bohaterki swojej książki do wywiadu-rzeki.

Ninie Novak zależało na tym, żeby usłyszał o niej jej rodzinny kraj, który dał jej wykształcenie. Zawsze podkreśla, że gdyby nie polska szkoła baletowa i nauczyciele, z którymi się tam zetknęła, nie byłaby tym, kim jest dzisiaj. A miała do czynienia z jednostkami wybitnymi, m.in. Leonem Wójcikowskim i Bronisławą Niżyńską 

- mówi.

Warszawską szkołę baletową przy Teatrze Wielkim Novak ukończyła jeszcze przed II wojną światową. To właśnie Niżyńska, jedna z największych rosyjskich primabalerin, wybrała ją do tournee po Londynie i Paryżu. Gdy w trakcie wojny Novak trafiła do obozu pracy, cudem uniknęła śmierci z wycieńczenia. Uratowała ją słynna aktorka Loda Halama, jednak tamto doświadczenie mocno odbiło się nie tylko na zdrowiu, ale również psychice tancerki.

Ale jak mówi Wiktor Krajewski, pobyt w obozie był dla Novak lekcją hartowania charakteru. "Nina podkreśla, że w trakcie późniejszych prób, wielokrotnie spotkała się z ostrymi słowami krytyki. Bo balet taki jest. Ona zawsze podkreśla, że w takich momentach, gdy nie masz już tchu i czujesz, żeby się poddać, należy zacisnąć zęby i robić swoje dalej. Popłakać się można. Można wylać strumienie łez. Ale należy zrobić to w chwili, gdy nikt na ciebie nie patrzy" - opowiada autor książki.

Prawdopodobnie ten niezwykły hart ducha pomógł Ninie Novak zrobić oszałamiającą międzynarodową karierę. W 1946 roku wyjechała do USA, była primabaleriną, a także pedagogiem w Ballet Russe de Monte Carlo, tańczyła na Broadwayu obok największych sław Hollywood. W 1962 roku wyjechała do Wenezueli, gdzie otworzyła własną szkołę baletową. Obecnie ma 97 lat i nadal ćwiczy po kilka godzin dziennie, dzięki czemu zachowuje doskonałą formę. Ze względu na trudną sytuację polityczną musiała na jakiś czas opuścić Wenezuelę i wróciła do Stanow Zjednoczonych, a dokładnie do Filadelfii.

Z wyborem miejsca premiery poświęconej Novak książki nie było problemu. "Spotkanie w szkole baletowej w Warszawie było dla niej bardzo ważne, bo to miejsce, gdzie odkryto jej wielki talent i dar, jakim została obdarzona" - mówi autor książki "Taniec na gruzach". I dodaje, że "nie obyło się bez łez. Bo szkoła baletowa to miejsce, które kojarzy się Ninie z czasem, który był beztroski. Z jej dzieciństwem. Nina wcześniej odwiedziła Polskę kilka razy. W 1961 roku i 1978 roku miała szanse prezentować swoje umiejętności m.in. w Warszawie i Poznaniu. Ale później o niej zapomniano".

Zapytany o to, dlaczego w Polsce mało kto pamięta o Ninie Novak, Wiktor Krajewski tłumaczy, że tancerka trochę obwinia o to siebie.

Mówi o tym, że omijała swój kraj szerokim łukiem, bo było to miejsce, gdzie powracały traumatyczne wspomnienia. W "Tańcu na gruzach" Nina opowiada, co przeżyła, ile straciła w trakcie wojny i jakie dramatyczne decyzje musiała podjąć zaraz po zakończeniu wojny. Jej życie to gotowy scenariusz na film z wieloma momentami zwrotnymi. Tam napięcie co chwilę rośnie. Niesamowite jest to, że życie jednej osoby obfituje w tyle zwrotów akcji i dramatów. Ale tak właśnie jest w przypadku Niny Novak

- dodaje Wiktor Krajewski.

Na premierze, oprócz samej Niny Novak, była Małgorzata Rozenek-Majdan z mężem Radosławem Majdanem. Prezenterka pojawiła się tu nieprzypadkowo. W dzieciństwie chodziła do szkoły baletowej, podobnie jak jej brat Mischa Kostrzewski, który od lat robi karierę jako tancerz - jest solistą w operze w Lyonie. Poza tym autor książki Wiktor Krajewski jest jej menedżerem. Po spotkaniu Rozenek napisała na Instagramie. "Zawsze z ogromną przyjemnością towarzyszę mojemu Przyjacielowi i Agentowi w szczególnych dla Niego okazjach". I dodała, że książka o Novak to: "Opowieść o niezwykłej kobiecie, silnej, pięknej, odnoszącej wielkie sukcesy na świecie. Kobiecie, która przeżyła piekło wojny i nie dała się złamać. Takie kobiety powinny, dziś być dla nas wzorem. Dla mnie na pewno jest".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP


Wczytuję komentarze...


Najpierw milion euro, teraz koszulka na licytacji. Tak Robert Lewandowski wspiera polskie szpitale

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com;instagram.com/rl9

  

Kapitan reprezentacji Polski Robert Lewandowski kolejny raz pokazuje, że ma wielkie serce! Najpierw, wraz z żoną, przekazał milion euro polskiej służbie zdrowia na walkę z koronawirusem. Teraz robi kolejny ważny gest - na licytację trafiła jego koszulka z Bayernu Monachium, a cały dochód przeznaczony będzie na pomoc polskim szpitalom.

Koszulka jest nietuzinkowa - to trykot z meczu Bayernu z Schalke Gelsenkirchen, w którym "Lewy" zaaplikował rywalom hat-tricka. To spotkanie było prawdziwym teatrem jednego aktora i był nim właśnie polski napastnik:

O licytacji koszulki Lewandowski poinformował na Instagramie. Można wziąć w niej udział poprzez aplikację "Less_", która rozpoczęła akcję: #lessappforhospitals. Udział w niej może wziąć każdy.

Jak można przeczytać na profilu aplikacji, dołączyć do akcji można poprzez trzy proste kroki. "Pobierasz aplikację, wystawiasz co najmniej jeden przedmiot na sprzedaż i publikujesz na Facebooku/Instagramie/Instastory screena tej aukcji" - napisano.

Właściciele aplikacji obiecują, że jedna osoba to jedna złotówka przekazana na polskie szpitale.

Pandemia koronawirusa spowodowała, że cały sportowy świat zamarł. Nie odbywają się żadne zawody, mityngi, turnieje, a dwie największe imprezy 2020 roku - piłkarskie mistrzostwa Europy i igrzyska olimpijskie w Tokio - zostały przesunięte o rok. Według oficjalnych danych zainfekowanych jest ponad 1,6 mln ludzi, a zmarło prawie 102 tys. W Polsce chorobę Covid-19 stwierdzono u prawie 6 tys. obywateli, a zmarło 181. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts