Na granicę skierowano dodatkowe oddziały żandarmerii.

„Wzmocniliśmy dodatkowo zarówno granicę lądową, jak i morską, ponieważ zagrożenie falą migracyjną jest realne”

– powiedział premier. Dodał, że w piątek będzie rozmawiał telefonicznie z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem.

Jednocześnie Borisow poinformował, że ochrona punktów granicznych z Turcją została nasilona z jednej strony z powodu koronawirusa, a z drugiej po doniesieniach o zgromadzeniu się dużych grup migrantów w okolicach miasta Edirne, znajdującego się w pobliżu granicy tureckiej z Bułgarią i Grecją. „Jest bardzo niepokojące, że turecka straż graniczna się wycofała” – podkreślił.

Cztery lata temu Bułgaria zbudowała ogrodzenie z drutu kolczastego wzdłuż 260-kilometrowej granicy z Turcją. Na niektórych odcinkach tego zabezpieczenia powinien działać system sygnalizujący zbliżanie się kogoś do ogrodzenia. W ostatnich dwóch latach pojawiły się jednak liczne sygnały, że system nie działa, a ogrodzenie jest w złym stanie i niezdolne do powstrzymania dużych grup migrantów.

Wysoki rangą przedstawiciel władz Turcji potwierdził w piątek agencji Reutera, że Ankara nie będzie powstrzymywała syryjskich uchodźców próbujących przedostać się do Europy drogą lądową lub morską. Decyzja w tej sprawie już zapadła, a tureckie służby bezpieczeństwa otrzymały instrukcje, by nie przeszkadzać migrantom w przemieszczaniu się na zachód kraju.

Ludność cywilna ucieka z ogarniętego konfliktem syryjskiej prowincji Idlib, gdzie w ostatnich dniach dochodzi do coraz ostrzejszych walk między siłami rządowymi wspomaganymi przez Rosję, a rebeliantami wspieranymi przez wojska tureckie. Ocenia się, że około miliona osób opuściło swe domy i prawdopodobnie podejmie starania o azyl w innych krajach.