Jeszcze tylko niewiele ponad miesiąc Harry z rodziną będzie mógł czuć się w pełni bezpiecznie. Z końcem marca rząd Kanady, którą jako miejsce do życia wybrali sobie Sussexowie, przestanie płacić za ochronę brytyjskich "uciekinierów" z dworu, informuje onet.pl. Również na arenie międzynarodowej nie będą już mogli liczyć na wyjątkowe traktowanie. W chwili, gdy "Megxit" wejdzie w życie, Harry i Meghan stracą status dyplomatyczny

Ta informacja nie jest oczywiście zaskoczeniem, ale wizja braku ochrony dla takiej osoby jak Harry, może niepokoić. Książę już kilka razy był na celowniku terrorystów - przecież służył w wojsku w czasie wojny w Afganistanie. Pojawiły się nawet pogłoski, że został porwany. W jego nowej życiowej sytuacji, jego pochodzenie i przeszłość faktycznie mogą być problemem

- czytamy.

[polecam;https://niezalezna.pl/312241-sussexroyal-jednak-nie-dla-harry39ego-i-meghan-wkrotce-straca-prawo-do-tej-nazwy]

Okazuje się, że Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego wystosowało oficjalny komunikat, w którym bez bawienia się w kurtuazję, wyjaśniło, że odkąd Harry i Meghan wybrali Kanadę jako miejsce swojego pobytu, do tego nie na stałe, a w niepełnym wymiarze godzin, postawili kanadyjski rząd w bardzo bezprecedensowej sytuacji. I tylko dopóki para jest uznawana na arenie międzynarodowej za osoby chronione, dopóty może liczyć na to, że za jej plecami zawsze będzie ktoś gotowy do błyskawicznej reakcji. A z ostatnim dniem marca, status tej pary diametralnie się odmieni. Wiele ułatwiający w życiu tytuł dyplomaty, także zostanie im odebrany.

Organizacja Narodów Zjednoczonych wyraźnie podkreśla, że Meghan, Harry i Archie nie będą już traktowani jak członkowie wymagający ochrony. Zapewnienie 100 proc. bezpieczeństwa synkowi brytyjskiej pary, wkrótce będzie leżało tylko w ich gestii.