Nasz film opowiada o ochotnikach, którzy przybyli z różnych zakątków świata, by pomagać nurkom i ratownikom w akcji ratunkowej. Na scenariusz składają się niezliczone historie bohaterów nieznanych opinii publicznej, którzy doprowadzili do szczęśliwego finału

- mówi reżyser.

Twórca wiedział, że kluczem do filmowego sukcesu jest autentyczność filmowych doznań i postanowił zaangażować do filmu prawdziwych uczestników akcji – nurków jaskiniowych, dyplomatów, pracowników społecznych, wolontariuszy, policjantów, lokalnych rolników i innych – by upewnić się, że wszystko, co widzowie obejrzą w kinie, ma potwierdzenie w faktach. Część z tych „konsultantów” zagrała przed kamerami samych siebie, a wielu służyło aktorom wiedzą i doświadczeniem.

Tajlandia stała się dodatkową bohateką filmu. „Oceleni” nie opowiadają dramatycznej historii z jaskini Tham Luang z perspektywy obcokrajowców, film jest nasączony lokalnym kolorytem, a jego autentyczność jest podparta drobiazgową dokumentacją i wywiadami z ludźmi, którzy brali udział w akcji ratunkowej. Wśród nich jest Mae Bua (rolniczka, która straciła plony, gdy woda z jaskini wylała się na pobliskie pola), Jim Warny (irlandzki nurek, który rzucił wszystko, by lecieć do Tajlandii, po czym na miejscu założył ekwipunek i ruszył do boju bez odespania lotu) oraz Pooyai Tun (tajski producent pomp, którego upór był jednym z ważniejszych czynników, który przeważył ostatecznie i akcja powiodła się). 

Przed nami kulisy akcji ratunkowej, którą obserwował cały świat i Tajlandia, jakiej nie zobaczymy na żadnych wakacjach:  „Ocaleni” w kinach od 28 lutego.