Wielkie idee „Naszego Doktora”

  

Karol Marcinkowski – symbol, wręcz ikona pracy organicznej. Jeden z największych Wielkopolan w dziejach. I jeden z tych mężczyzn, którzy obronili polskość w najgorszym dla nas czasie zaborów. Twórca sztandarowego dzieła całej Wielkopolski XIX w., czyli hotelu Bazar. Lecz nie tylko ten budynek był jego wielkim osiągnięciem.

To centrum polskości, promieniujące na całe miasto i Wielkie Księstwo Poznańskie. O jego wielkości świadczy fakt, że był to największy świecki budynek w całym Poznaniu. Tym większe było jego znaczenie. Wielkość, siła zawsze budzą szacunek, przyciągają, dają przykład. To tu spotykali się najwięksi wielkopolscy patrioci, tutaj kwitło życie gospodarcze całej dzielnicy i stąd wreszcie poszedł impuls do zwycięskiego powstania wielkopolskiego. Hotel Bazar to jednak niejedyne dzieło Karola Marcinkowskiego. To także założone wraz z Maciejem Mielżyńskim Towarzystwo Naukowej Pomocy dla Młodzieży Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Dość powiedzieć, że to dzięki niemu Hipolit Cegielski mógł rozpocząć swoją wspaniałą karierę przemysłowca. Polaków, którzy zawdzięczali Towarzystwu swoje kariery, było wielu.

I tak to Polacy w Poznaniu byli coraz lepiej zorganizowani. Nie tylko walczyli gospodarczo jak równy z równym z Niemcami, oni w tej walce zwyciężali. Gdy więc nadeszły trudne czasy wielkiej wojny, mimo grozy sytuacji, ze spokojem czekali. Wiedzieli, że ich chwila już nadchodzi. Świadczy o tym tekst, który ukazał się 27 maja 1916 r. w polskim, poznańskim dzienniku „Postęp”. Opisuje dokonania wielkiego Karola Marcinkowskiego. Przebija tam niemal pewność, że dzieła, które stworzył, wkrótce wydadzą najpiękniejsze owoce – niepodległość. Przy czym ten tekst, sprzed przecież wielu lat, dla jego wartości historycznych lepiej przedstawić w oryginale. Oto jego obszerne fragmenty.

Zdobyć handel i wykształcenie

W samym centrum Poznania w najruchliwszym jego punkcie u zbiegu Alei (ówczesny polski dziennikarz tak właśnie podał tę nazwę, nie mógł się przemóc, by napisać: Alei Wilhelmowskich – przyp. aut.) i ulicy Nowej wpadającej do Starego Rynku wznosi się znany w całej Polsce ogromny budynek Bazaru. Parter tego kolosalnego budynku zajmuje długi szereg pierwszorzędnych magazynów sklepowych, które w myśl postanowienia fundacyjnego dzierżawić mogą tylko Polacy. Zastrzeżenie dziś już niemal zbędne. Przed laty przeszło 70, gdy mury te powstawały, był Bazar pierwszą wielką placówką, a zarazem ochronną instytucją odradzającego się handlu polskiego w Poznaniu, obecnie jest raczej już tylko symbolem odrodzenia dokonanego.

Gmach ten, który spełnił znakomicie swe historyczne zadanie w życiu stolicy Wielkopolski, to dzieło niezapomnianego dr. Karola Marcinkowskiego. Od lat również 70 działa w zaborze pruskim instytucja pokrewna tamtej, z tych samych wysnuta założeń ideowych, mająca na celu przysparzanie społeczeństwu polskiemu wykształconej i gospodarczo silnej inteligencji miejskiej – Towarzystwo Pomocy Naukowej. I jej imię jest głośne w całej Polsce i także ono rozrosło się potężnie, jak mury poznańskiego Bazaru. Obraca milionowymi funduszami, wychowało tysięczne zastępy pracowników, którzy umocnili podstawy naszego bytu. Tę drugą wielką placówkę powołał do życia również dr Karol Marcinkowski.

Wzór obywatela bez skazy

Twórca Bazaru i Towarzystwa Pomocy Naukowej w Poznaniu był jedną z najświetniejszych postaci, jakie przesunęły się przez porozbiorowe piekło naszych dziejów. Człowiek wielkiego serca, wielkiego rozumu i wielkiej kultury duchowej, znakomity lekarz filantrop, wzór obywatela bez skazy, strawiony niemal w kwiecie wieku przez nadmiar wytężonej pracy. Karol Marcinkowski żył jedną tylko myślą: dopomożenia Ojczyźnie. U trumien Bolesławów, tam, skąd skrzydła Białego Orła wzniosły się na tysiącletni lot dziejowy, przeżywał w namiętnym marzeniu przeszłość górną i świetną, widział podłą teraźniejszość i pełen spokojnej, męskiej wiary w niewyczerpane siły narodu, układał plan zdobycia przyszłości.

Rzecz charakterystyczna, że wobec fermentów lat 1846 do 1848 Marcinkowski zachował się nieufnie i chłodno. Przywiązywał natomiast najwyższą wagę do dokończenia wewnętrznej budowy narodu i oparcia jej na własnej rodzimej sile, tak aby budową tą nie mogły zachwiać żadne, nawet najgwałtowniejsze wrogie wichry: na takiej dopiero podstawie wyobrażał sobie możliwość dalszych pomyślnych zmian naszego losu.
W konstrukcji społeczeństwa wielkopolskiego widniała dotkliwa i niebezpieczna luka – brakło w niej zamożnego i oświeconego mieszczaństwa. Szczątki warstwy tej zanikały z pokolenia na pokolenie. W bezsennych nocach, kradzionych codziennej pracy, rodziła się Marcinkowskiego myśl skierowania Polaków do zaniedbanych placówek handlu, przemysłu, rękodzieł i w ogóle zawodów miejskich.

Zbiornik siły – zapobiegliwość polska

W Poznańskiem idea Marcinkowskiego przyjęła się. Gdy od Bazaru zapuścimy się dziś w labirynt najruchliwszych poznańskich ulic, stajemy wobec obrazu nieznanego w innych naszych dzielnicach: całe arterie – tętniące wielkomiejskim życiem – warsztat przy warsztacie – sklep przy sklepie – polskie i tylko polskie. Pod urzędowym pokostem napisów kipi potężna gospodarcza siła rodzima. Zapobiegliwość polska, wzmocniona zyskiem z handlu, wykupiła trzy czwarte starego, wspaniałego Rynku, który za czasów Marcinkowskiego niemal w całości należał do obcych. Gdyby odjąć to, co mechanicznie tylko należy do miasta, to okazałoby się dopiero w pełni, jak bardzo naszą jest stolica Wielkopolski. Skutki tego samego procesu – nie wszędzie jednakowe – spostrzeżemy, zapuszczając się w głąb kraju. Zaniedbań całych stuleci nie mogło odrobić w dzisiejszych warunkach nawet tak dzielne i żywotne społeczeństwo, jak poznańskie, ale wszędzie po miastach żywioł nasz wykazał silną dążność do wzrostu, a w centrum Księstwa spotykamy się ze zjawiskiem zgoła osobliwym w Polsce; z całym szeregiem miast mniejszych o wyłącznie już polskiej ludności. I jeżeli wśród warunków obliczonych na złamanie najhartowniejszego oporu prastara kolebka naszego narodu żyje, rozwija się i z wiarą spogląda w swą przyszłość, to zawdzięcza to w nie najmniejszej mierze umiejętnie przeprowadzonemu uzupełnieniu wewnętrznej budowy w myśl wskazań Karola Marcinkowskiego, tym nowym zbiornikom siły, którym ideowy i organizacyjny rozpęd dał twórca poznańskiego Bazaru.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts