CBŚP zatrzymało ciężarówkę wypchaną marihuaną. Kierowca miał sfałszowane dokumenty

Jeden ze znalezionych worków / http://www.cbsp.policja.pl

  

Policjanci CBŚP przejęli ponad 80 kg marihuany, wartej około 2,4 mln zł. Kierowca auta, w którym ukryto narkotyki miał sfałszowane dokumenty i był poszukiwany. Śledztwo prowadzi Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy, gdzie 32-latkowi przedstawiono zarzut m.in. dotyczący udziału w obrocie znacznymi ilościami narkotyków. Grozić mu może kara pozbawienia wolności nawet do 12 lat - informuje CBŚP.

Policjanci odkryli narkotyki w samochodzie dostawczym na terenie woj. kujawsko – pomorskiego. Jak się okazało, 32-latek, który kierował autem przewoził ponad 80 kg marihuany o czarnorynkowej wartości około 2,4 mln zł. Funkcjonariusze z Wydziału w Toruniu Zarządu w Bydgoszczy Centralnego Biura Śledczego Policji odkryli narkotyki w kartonach części ładunkowej pojazdu, pomiędzy sprzętem RTV i AGD.

Podczas kontroli okazało się, że mężczyzna posługiwał się sfałszowanymi dokumentami. Dowód osobisty i prawo jazdy wystawiono na nazwisko innego mieszkańca Inowrocławia. Sam kierowca był poszukiwany do odbycia kary czterech miesięcy pozbawienia wolności.

Zatrzymanego mężczyznę doprowadzono do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy, gdzie przedstawiono mu zarzuty udział w obrocie znacznymi ilościami narkotyków oraz posługiwania się sfałszowanymi dokumentami. Tego typu przestępstwa zagrożone są karą pozbawienia wolności do 12 lat. Na wniosek prokuratora, Sąd Rejonowy w Bydgoszczy zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.

Sprawa jest rozwojowa i niewykluczone są kolejne zatrzymania osób związanych z przestępczym procederem.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, CBŚP

Tagi

Wczytuję komentarze...


W WHO długo debatowali, debatowali i w końcu... zabrali głos w sprawie noszenia maseczek!

/ Hank Williams; pixabay.com / Creative Commons CC0

  

Choć już od pierwszych doniesień na temat rozprzestrzeniania się epidemii koronawirusa na całym świecie zarówno przedstawiciele świata mediów, polityki, jak i opinii publicznej apelowali do WHO o wydanie jednoznacznego komunikatu w sprawie maseczek ochronnych. Po długim oczekiwaniu i zapewne licznych naradach panel ekspertów Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w końcu pochylił się nad tematem i... „rozważa wprowadzenie zalecenia noszenia masek ochronnych” w miejscach publicznych, szczególnie w pomieszczeniach. Z badań amerykańskich wynika, że zachowanie dystansu 2 metrów może nie być wystarczające; potrzebnych jest 6, a nawet 8 metrów.

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca obecnie używanie masek jedynie przez osoby zakażone, które mogą rozsiewać patogeny, oraz osoby opiekujące się chorymi, podobnie jak pracownicy służby zdrowia. Szef panelu ekspertów WHO prof. David Heymann powiedział „BBC News”, że organizacja rozważa jednak rozszerzenie tego zalecenie na wszystkie osoby znajdujące się miejscach publicznych, głownie sklepach i biurach. Tymczasem rozwiązania te wobec braku jednoznacznych zaleceń płynących z WHO i tak zostały już z powodzeniem wprowadzone w większości krajów zmagających się z pandemią koronawirusa.

Obecnie zaleca się, żeby zachować dystans co najmniej 2 metrów od innych osób w miejscach publicznych. To powinno wystarczyć, by uniknąć zetknięcia się z patogenami, jakie może rozsiewać osoba zakażona. Może ona nawet nie zdawać sobie z tego sprawy, bo nie odczuwa żadnych poważniejszych objawów infekcji wywołanej przez koronawirusy SARS-CoV-2.  

Badacze Massachusetts Institute od Technology (MIT) twierdzą jednak, że w niektórych sytuacjach może być to niewystarczające. Chodzi o sytuacje, kiedy osoba zakażona kicha i kaszle. Z ich badań wynika, że patogeny mogą być wtedy rozsiewane na większą odległość: podczas kaszlu do sześciu metrów, a na skutek kichania - nawet 8 metrów. Sugerujące to próby przeprowadzono w warunkach laboratoryjnych.  

Kierująca badania prof. Lydia Bourouiba z MIT powiedziała „BBC News”, że jest tym zaniepokojona. Podczas kaszlu i kichania – podkreśliła - wydychane powietrze ma taką siłę, że wypycha znajdujące się w nim aerozole w różnych rozmiarach na całe pomieszczenie. Jej zdaniem w miejscach zamkniętych i źle wentylowanych zachowanie odległości dwóch metrów od innej osoby może dawać jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa.

Amerykańska specjalistka uważa, że w pomieszczeniach noszenie masek ochronnych, nawet tych zwykłych, może być przydatne.

Zwykłe maski nie uchronią przed znajdującymi się w powietrzu drobnymi cząsteczkami, gdyż nie mają odpowiedniej filtracji. Mogą jednak chronić przed powietrzem wydychanym na wprost z dużym impetem.
- podkreśla.  

Zdaniem prof. Heymann jeśli te obserwacje się potwierdzą, to maski ochronne mogą być równie skuteczne - albo nawet bardziej - niż zachowanie odpowiedniego dystansu. Ważne jest jednak, żeby maski były używane we właściwy sposób, przede wszystkim szczelnie zakrywając usta i nos. Nie mogą być też wilgotne, bo wtedy przepuszczają znajdujące się w powietrzu cząstki. Należy też starannie zdejmować maski, żeby przy okazji nie zakazić rąk. Zwykłe maski muszą być też zmieniane, nie można ich stale używać. Konieczne jest też zachowanie odpowiedniej higieny, głównie mycie rąk. 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts