W Hiszpanii wyglądało na to, że 13-krotny triumfator Pucharu Europy Real ma wszystko pod kontrolą. Gospodarze objęli prowadzenie w 60. minucie po golu Isco. Wcześniej z powodu kontuzji boisko musiał opuścić filar defensywy gości Francuz Aymeric Laporte.

Jednak prowadzeni przez hiszpańskiego szkoleniowca Josepa Guardiolę mistrzowie Anglii, których zdyskwalifikowano z pucharów europejskich w sezonach 2020/21 i 2021/22 (w środę złożono w tej sprawie apelację), zdołali zaskoczyć "Królewskich". Do wyrównania doprowadził w 78. minucie Brazylijczyk Gabriel Jesus, a w 83. rzut karny wykorzystał Belg Kevin De Bruyne, który asystował przy pierwszym golu.

Manchester City ograł Real Madryt po raz pierwszy w historii

Podopiecznych Francuza Zinedine'a Zidane'a czeka więc trudne zadanie w rewanżu 17 marca. Wówczas będą musieli radzić sobie bez swojego kapitana Sergio Ramosa, który zobaczył w środę czerwoną kartkę. Już po raz czwarty w karierze został usunięty z boiska w spotkaniu Champions League - w historii rozgrywek nikomu nie zdarzało się to częściej.

Rozegraliśmy spektakularne 75 minut ze znakomitym rywalem, ale w ostatnich 15 nie robiliśmy tego, co powinniśmy robić. To nie koniec tej rywalizacji, bo jeśli ktoś może odrobić taką stratę, to jest to właśnie Real Madryt. Ale przed nami dużo pracy

- stwierdził brazylijski piłkarz gospodarzy Casemiro.

O ile wygrana "The Citizens" na Santiago Bernabeu nie jest raczej sensacją, o tyle zwycięstwo Lyonu nad Juventusem należy uznać za co najmniej niespodziankę. W 31. minucie Szczęsny nie miał nic do powiedzenia przy strzale Lucasa Tousarta z niedużej odległości i okazało się, że był to jedyny gol tego spotkania. Lyon nigdy wcześniej nie wygrał meczu ze "Starą Damą" o stawkę.

Juventus Turyn niespodziewanie przegrał we Francji

W końcówce goście starali się odrobić stratę. Portugalczyk Cristiano Ronaldo i Argentyńczyk Paulo Dybala domagali się od sędziego podyktowania rzutów karnych za faule na nich, ale arbiter pozostał niewzruszony - ku ogromnej wściekłości trenera Juventusu Maurizio Sarriego. Dybala trafił w tym spotkaniu do siatki w 87. minucie, ale gola nie uznano ze względu na pozycję spaloną.

W samej końcówce na murawie pojawił się kibic, który prawdopodobnie chciał sobie zrobić zdjęcie z Ronaldo, ale Portugalczyk gestem odpędził intruza.