Wczoraj kołobrzeski biznesmen przez cały dzień składał zeznania w Sądzie Okręgowym w Szczecinie w związku z aferą melioracyjną, w której głównym oskarżonym jest senator Stanisław Gawłowski. Bogdan K. to bardzo znana osoba w województwie zachodniopomorskim. W okresie rządów PO-PSL wygrywał przetargi w instytucjach państwowych warte dziesiątki milionów złotych. Według śledczych było to możliwe dzięki łapówkom, które wręczał urzędnikom i Stanisławowi Gawłowskiemu. Prokuratura Krajowa postawiła Bogdanowi K. łącznie dziewięć zarzutów. Prócz korumpowania Gawłowskiego K. usłyszał także zarzut wręczenia korzyści majątkowej innemu prominentnemu działaczowi Platformy Obywatelskiej. Chodzi o Tomasza P. (także oskarżonego w procesie), byłego dyrektora Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Szczecinie. W zamian za ustawienie przetargu na zabezpieczenie przeciwpowodziowe doliny rzeki Parsęty Bogdan K. miał wręczyć dyrektorowi Zarządu Melioracji 3 proc. wartości podpisanego kontraktu. Taka stawka obowiązywała za ustawianie przetargów w Zarządzie Melioracji. W tym przypadku była to kwota 900 tys. zł łapówki, bo kontrakt opiewał na kwotę 300 mln zł.
Mało tego, z ustaleń śledczych wynika, że podczas realizacji inwestycji doszło do poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Wystawiono faktury za prace, które nie zostały wykonane, na czym województwo zachodniopomorskie straciło 16 mln złotych. Wprawdzie podczas śledztwa Bogdan K. przyznał się do tego, że dał Gawłowskiemu apartament w zamian za pomoc w ustawieniu przetargów organizowanych przez Zarząd Melioracji, ale wczoraj w sądzie wycofał się z tych zeznań. Tłumaczył, że został wprowadzony w błąd przez jednego ze swoich adwokatów, który podpowiedział mu, że trzeba obciążyć polityka.

Podczas rozprawy K. mówił, że przez ponad 20 lat utrzymywał bardzo zażyłe relacje ze Stanisławem Gawłowskim.

Był dla mnie jak starszy brat.
- zwierzał się w sądzie biznesmen.

Miał nawet dzwonić do Gawłowskiego, gdy np. pokłócił się z żoną, żeby się wygadać. Ale łapówek nigdy „Staszkowi” nie dawał. Nawet był pouczany przez „starszego brata”, że muszą być jeszcze bardziej przejrzyści i uczciwi. Bogdan K. nie pozostawił za to suchej nitki na Tomaszu P., byłym dyrektorze Zarządu Melioracji w Szczecinie. To właśnie ten urzędnik i polityk PO poszedł na współpracę z prokuraturą i prócz Gawłowskiego i Bogdana K. swoimi zeznaniami obciążył wielu innych biznesmenów, urzędników i działaczy PO. Biznesmen mówił, że Tomasz P. wymuszał na nim łapówki i do inwestycji, które prowadził, kazał Bogdanowi K. brać wskazanych przez siebie podwykonawców.

Dałem mu dwa razy po 50 tys. zł, bo on te pieniądze na mnie wymusił. Mówił, że mnie zniszczy, że nie odbierze żadnej budowy, jak nie będę zachowywał się właściwie.
- mówił w sądzie Bogdan K. Proces, który trwa obecnie, rozpoczął się po tym, gdy w ubiegłym roku prokuratura wysłała do sądu pierwszy akt oskarżenia w sprawie afery melioracyjnej.

Obejmuje on 32 osoby. W tym roku do sądu mają trafić kolejne akty oskarżenia, bo w śledztwie dotyczącym afery melioracyjnej postawiono zarzuty łącznie ponad 80 osobom.