Rzecznik Prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie Łukasz Łapczyński poinformował , że prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie pomówienia za pomocą środków masowego komunikowania burmistrza Milanówka, co mogło narazić go na utratę zaufania niezbędnego do zajmowania stanowiska.

Dochodzenie obejmuje również podejrzenie popełniania szeregu przestępstw przez Krzysztofa Umiastowskiego, m.in. znieważenia funkcjonariusza publicznego; stosowaniu gróźb bezprawnych wobec burmistrza w celu zmuszenia go do zaniechania wykonania czynności urzędowej.

- Krzysztof "Motyl" Umiastowski, jest wyjątkowo niebezpiecznym hejterem. Jest to osoba gigantycznie mściwa

 – powiedział burmistrz Milanówka Piotr Remiszewski.

Wskazał, że przed rozpoczęciem kampanii w grudniu 2018 r. Umiastowski miał do niego „negatywny stosunek”. Dawał temu wyraz „jako administrator największego profilu na Facebooku poświęconego sprawom Milanówka "Milanówek - Milanowianie Kochający Milanówek”.

- W moim komitecie wyborczym znalazła się obecna przewodnicząca rady miasta Janina Moława, która jest współadministratorem tego profilu. Przekonała Umiastowskiego, aby powstrzymał się od negatywnych wpisów na mój temat, a nawet wspierał mnie w kampanii. Tak też się stało. Ale nie chodziło tu o jego otwartość, lecz o to, aby otrzymać jakieś zlecenia

– powiedział Remiszewski.

Po wygranych wyborach przez Remiszewskiego firma Umiastowskiego MOTYL-SOUND Technika Estradowa otrzymała kilka zleceń na realizacje nagłośnienia na imprezach organizowanych przez Milanowskie Centrum Kultury.

- Okazało się jednak, że usługi te był na żenująco niskim poziomie i MCK zrezygnowało z nich

 – mówi Remiszewski. Wówczas na wspomnianym portalu rozpoczął się hejt. Było on wymierzony nie tylko w samego burmistrza, ale i w jego rodzinę, jak przypomina sam zainteresowany.

Żona Remiszewskiego jest Kenijką, mają czworo dzieci, które – jak mówi – „wyglądają nieco inaczej niż większość mieszkańców naszego kraju i to już było podstawą, aby rozpocząć wobec nas kampanię nienawiści”.

- Na facebooku puszczali plotki o charakterze rasistowskim i ksenofobicznym. Odbiło się to takim echem, że musiałem wycofać dzieci ze szkoły i przedszkola

 – dodał. Jedna z córek Remiszewskiego jeździ do szkoły do Warszawy.

- Ona od tamtej pory ma traumę. Naprawdę nie jest to sytuacja komfortowa, kiedy wchodząc do jakiegoś środowiska jest się narażonym na nienawistne spojrzenia

 – podkreślił Remiszewski.

O Krzysztofie Umiastowskim zrobiło się głośno po sobotniej publikacji "Gazety Wyborczej", w którym to opisała (za portalem obiektywna.pl) incydent, do jakiego doszło podczas ciszy wyborczej przed wyborami samorządowymi w listopadzie 2018 roku. Według relacji mężczyzny, Jolanta Turczynowicz-Kieryłło, obecna szefowa kampanii wyborczej Andrzeja Dudy ugryzła go, gdy zatrzymał ją do przyjazdu straży miejskiej za złamanie ciszy wyborczej. Według Turczynowicz-Kieryłło to ona i jej syn zostali zaatakowani przez mężczyznę, będąc na spacerze z psami. Umiastowski miał zaatakować piętnastoletniego syna Turczynowicz-Kieryłło, a następnie dusić panią mecenas.