Słynny trener wskazał najważniejszego siatkarza w polskiej drużynie. Vital Heynen ma inne zdanie

/ fot. FIVB

  

Daniel Castellani, który przed laty prowadził biało-czerwonych, opowiedział o pracy w Indykpolu AZS Olsztyn i podzielił się opinią na temat reprezentacji Polski, którą czeka występ w igrzyskach w Tokio. "Najważniejszym siatkarzem w niej jest Wilfredo Leon, a nie Michał Kubiak" - ocenił argentyński trener, chociaż Vital Heynen przyznawał, że to właśnie Kubiak jest postacią numer jeden jego drużyny.

                        

Indykpolowi AZS Olsztyn udało się przerwać wreszcie serię porażek, ale siatkarze musieli przełknąć wcześniej 11 kolejnych przegranych, z których siedem zanotowali pod wodzą pana poprzednika Włocha Paolo Montagnaniego...

Daniel Castellani: Drużyna straciła pewność siebie po kilku pierwszych porażkach. Musieliśmy pracować nad tym, ale także nad poprawą czysto technicznych elementów. Już po pierwszym tygodniu zajęć z zespołem widziałem, że coś się zmieniło, ale miałem też świadomość, że potrzeba będzie jeszcze więcej czasu, by się odbudować.

Z PGE Skrą Bełchatów i Zaksą Kędzierzyn-Koźle walczył pan o tytuł i czołowe lokaty. Indykpol jest obecnie 10. w tabeli i celem jest sam awans do ćwierćfinału...

D.C.: Wiem, że sytuacja jest inna. Gdy zadzwonił do mnie prezes, to powiedział wprost o problemach. Odparłem, że postaram się dać z siebie wszystko w zaistniałej sytuacji. Najważniejszy jest zespół. Istotny był powrót do gry Jana Hadravy.

Daniel Castellani obecnie pracuje w Olsztynie

Zgodził się pan pomóc tylko uratować ten sezon czy jest opcja związania się z tym klubem na dłużej?

D.C.: Może, nie wiem. Jestem otwarty. Uważam, że to nie jest czas, by omawiać te sprawy. Teraz trzeba całą energię i uwagę poświęcić drużynie, a potem będzie czas na rozmowy o przyszłości.

Wrócił pan do polskiej ekstraklasy po siedmiu latach przerwy. Czy bardzo zmieniła się w tym czasie?

D.C.: Tak. Gdy pracowałem poprzednio w polskim klubie, to były cztery bardzo dobre zespoły. Teraz jest sześć, poziom całej ligi się podniósł, jest wielu młodych zawodników. Ogólnie nastąpiła znacząca poprawa.

Jest pan trenerem, który przykłada dużą wagę do mentalnego aspektu w siatkówce. W rywalizacji na najwyższym poziomie to ten czynnik jest przesądzający?

D.C.: Przede wszystkim trzeba grać dobrze, mieć siłę, technikę, system. Dopiero potem mentalność może zrobić różnicę. Jeśli nie grasz dobrze, to trudno o atut w obszarze tej strefy. Aspekt psychiczny jest bardzo istotny, ale to jest tym "czymś więcej".

W jednym z wywiadów wspominał pan o byłych zawodnikach, którzy z powodzeniem odnajdują się w zawodzie trenera. U kogo ze swoich aktywnych byłych lub obecnych podopiecznych dostrzega pan materiał na dobrego szkoleniowca?

D.C.: Pawła Woickiego znam z czasów prowadzenia reprezentacji Polski oraz obecnej pracy w Olsztynie. Wiem, że bardzo się interesuje każdym aspektem - sprawami związanymi z boiskiem i tymi poza nim. Uczy się, to bystry facet, kocha siatkówkę i myślę, że przed nim obiecująca przyszłość.

Podobno jest pan właściwie pewny, że Polacy zdobędą medal olimpijski w Tokio, zaznaczając, że kandydatów do podium widzi pięciu. Skąd przekonanie, że biało-czerwoni będą właśnie wśród trzech najlepszych ekip?

D.C.: To podwójni mistrzowie świata, którzy teraz mają jeszcze w składzie najlepszego siatkarza globu - Wilfredo Leona. Polacy dysponują wieloma zawodnikami na każdej pozycji, którzy walczą o miejsce w wyjściowym składzie. Stąd moja opinia, że są jednym z kandydatów - i to bardzo poważnym - do medalu. Kluczowe będzie przybycie do Japonii w najlepszej formie. Igrzyska są specyficzne. Meczów jest mniej niż w innych imprezach i każde spotkanie przez to ma większe znaczenie. W mistrzostwach świata są obecnie trzy fazy grupowe, można coś "po drodze" przegrać, ale jest czas na to, by się odbudować. Pojedyncza porażka w turnieju olimpijskim może być znacznie bardziej kosztowna.

Polacy coś o tym wiedzą. W Pekinie przegrali ćwierćfinał z Włochami 2:3, w Londynie niespodziewana porażka w grupie z Australią "skazała" ich na ćwierćfinał z późniejszymi triumfatorami Rosjanami, a w Rio de Janeiro w meczu o strefę medalową zostali rozbici przez Amerykanów...

D.C.: Wszyscy wiedzą, jak brutalne potrafią być igrzyska. Ale też wszyscy trenerzy czołowych uczestników turnieju w Tokio znają się bardzo dobrze na swojej robocie i wiedzą, jak przygotować szczyt formy zespołu na najważniejsze mecze.

Być może w stolicy Japonii obejrzymy ćwierćfinał Polska - Argentyna....

D.C.: Może. Wówczas w tym jednym meczu nie trzymałbym kciuków za biało-czerwonych.

Trener Polaków Vital Heynen powtarza, że najważniejszym zawodnikiem w jego zespole jest Michał Kubiak, a nie wspomniany przez pana Leon...

D.C.: Ok, on może zatrzymać Kubiaka, ja wezmę Leona. Oczywiście, rozumiem znaczenie Michała dla tej drużyny ze względu na jego osobowość, rolę kapitana oraz to, jak realizuje pomysły szkoleniowca. Ale to Wilfredo potrafi serwować 10 razy z rzędu i ma niesamowite możliwości w ataku. Jest wyjątkowy. Wiadomo, nawet on nie gra sam, ale zdecydowanie robi różnicę.

Heynen - jak pan - przykłada dużą wagę do przygotowania mentalnego. Podczas spotkań jednak jest znacznie bardziej wybuchowy i często kłóci się z sędziami. Odpowiada panu styl pracy Belga?

D.C.: Wolałbym nie wypowiadać się na temat Vitala Heynena.

Jedna z jego niedawnych wypowiedzi dotyczyła jednak także pana. Belg pod koniec stycznia apelował za pośrednictwem mediów o skrócenie sezonu ligowego, by kadrowicze mieli czas na odpoczynek przed reprezentacją...

D.C.: Podejście w tej kwestii zależy od tego, w którym miejscu jesteś. Jeśli pracujesz w klubie, to chcesz więcej odpoczynku między meczami, a jak pracujesz z drużyną narodową, to zależy ci, by zawodnicy mieli więcej czasu na oddech przed sezonem reprezentacyjnym. To normalne i nic nowego. Gdybym pracował teraz z kadrą, to też chciałbym więcej czasu na przygotowanie do igrzysk.

Uważa pan, że możliwe jest skrócenie tego sezonu PlusLigi?

D.C.: Nie wiem, trzeba o to pytać władze ligi.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Koronawirus w DPS w Niedabylu: Stan chorych poprawia się

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

Poprawia się stan zdrowia pensjonariuszy i personelu Domu Pomocy Społecznej w Niedabylu w powiecie białobrzeskim na Mazowszu, gdzie ponad tydzień temu zarażonych koronawirusem było ponad 60 osób. Obecnie większość z nich ma już ujemne wyniki testów.

Jak poinformował starosta białobrzeski Sylwester Korgul, na 80 poddanych kolejnemu badaniu pensjonariuszy i pracowników DPS, 61 osób ma wynik ujemny, a 19 – dodatni.

- Wyraźnie widać, że po ponad tygodniu tendencja jest mocno spadkowo. Dzięki temu będzie możliwe przeorganizowanie pracy personelu tej jednostki i dokonanie dalszego skutecznego odizolowania osób zarażonych od tych z ujemnym wynikiem testu

 – powiedział starosta białobrzeski.

Według Korgula niektórym pracownikom już skończyła się kwarantanna domowa i będą mogli wrócić do pracy. "Jest duża szansa, żeby osoby zdrowe weszły do ośrodka i podmieniły personel, który opiekuje się podopiecznymi od ponad tygodnia" – zaznaczył starosta.

Dodał, że przykrym wydarzenie był natomiast stwierdzony wczoraj zgon jednego z pensjonariuszy. 68-letni mężczyzna cierpiał na przewlekłe chory, był też zarażonych koronawirusem. Według starosty nie wiadomo, czy śmierć pensjonariusza miała związek z zakażeniem SARS-CoV-2. "Z informacji, które otrzymaliśmy od dyrektora i pielęgniarki, stan tego pacjenta był identyczny zarówno przed kwarantanną, jak i w trakcie" – powiedział Korgul. Dodał, że stan osób z dodatnim wynikiem przebywających w placówce jest raczej dobry. Nikt nie wymagał hospitalizacji.

Starosta białobrzeski potwierdził, że liczne przypadki koronawirusa ujawniono także w ostatnich dniach w znajdującym się na terenie jego powiatu Niepublicznym Zakładzie Opiekuńczo-Leczniczego "Jaśmin" w Starym Goździe w gm. Stara Błotnica, gdzie pozytywny wynik na obecność koronawirusa ma 23 pacjentów i 6 osób z personelu.

Wójt Starej Błotnicy Marcin Kozdrach powiedział, że w ośrodku jest trudna sytuacja. "Staramy się pomagać, jak możemy; dostarczać dla personelu środki ochrony osobistej: maseczki, rękawiczki, zamówiliśmy też płyn do dezynfekcji" – stwierdził Kozdrach.

Na terenie pow. białobrzeskiego i sąsiadującego z nim pow. grójeckiego ujawniono ogniska koronawirusa w trzech placówkach opiekuńczych dla osób wiekowych i schorowanych; w Niedabylu, Starym Goździe i Tomczycach.

Pierwszy przypadek koronawirusa w tej części Mazowsza stwierdzono u pielęgniarki ze szpitala w Nowym Mieście nad Pilicą (pow. grójecki). Potem okazało się, że zarażony jest również lekarz z pogotowia ratunkowego w Grójcu. W kolejnych dniach lawinowo wzrastała liczba pracowników obydwu szpitali oraz pacjentów zarażonych koronawirusem.

Jak wynika z danych Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego w Grójcu, w powiecie grójeckim do tej pory potwierdzono laboratoryjnie 112 przypadków zarażenia koronawirusem. Hospitalizowanych z powodu podejrzenia zakażenia Covid-19 jest obecnie 18 osób. Kwarantanną domową są aktualnie objęte 1062 osoby. W powiązaniu z Covid-19 nastąpiły cztery zgony mieszkańców powiatu grójeckiego. Zmarły dwie kobiety w wieku 59 i 87 lat i dwaj mężczyźni w wieku 61 lat i 71 lat.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: PAP, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts