Do 270 wzrosła we Włoszech liczba osób zarażonych koronawirusem - podały dziś media za lokalnymi służbami medycznymi. Pierwsze przypadki zanotowano w Palermo na Sycylii i we Florencji w Toskanii. W ostatnich dniach zmarło siedem osób.

Mimo tak dramatycznej sytuacji - a przede wszystkim mimo niezwyklego ostrego sporu na włoskiej scenie politycznej - tamtejsza opozycja zachowuje się zgodnie z racją stanu.

Silvio Berlusconi - jeden z liderów opozycji - opublikował apel, w którym można przeczytać m.in.:

W obliczu ryzyka rozprzestrzenienia się epidemii koronawirusa uzasadnione obawy obywateli wymagają jasnej odpowiedzi, bez niedoceniania [zjawiska], ale także bez dramatyzowania i instrumentalizacji. Obowiązkiem sił opozycyjnych, takich jak nasza, w tym czasie i w tej konkretnej kwestii, jest [...] solidarna współpraca, polegająca na dostarczaniu pomysłów i wkładaniu wysiłków [w walkę z epidemią]. [...]
Naszym zadaniem będzie oczywiście dalsze monitorowanie prawidłowego stosowania tych i wszelkich innych środków, które mogą okazać się niezbędne dla ochrony zdrowia ludności, a przede wszystkim pracowników służby zdrowia i osób zaangażowanych w zadania związane z nadzorem i ratownictwem. Ochrona zdrowia lekarzy, pielęgniarek i farmaceutów jest niezbędnym warunkiem skutecznego powstrzymania choroby. [...]
Nadejdzie czas, aby przyjrzeć się odpowiedzialności i błędom popełnionym w ostatnich tygodniach: teraz jest czas, aby skupić się na tym, co należy zrobić, w duchu współpracy, którą wielki kraj musi być w stanie podjąć w obliczu sytuacji kryzysowych.

Tyle Berlusconi. Co zrobiła Małgorzata Kidawa-Błońska - kandydatka na prezydenta - w chwili, gdy koronawirusa jeszcze nawet nie ma w Polsce? Zamiast deklarować pomoc czy podsuwać pomysły, polityk PO postanowiła zaatakować polski rząd.

Nic dziwnego, że jeden z internautów odpowiedział:

A pani, jakie działania podjęła? Proszę, niech pani powie? Chętnie posłuchamy, tu wszyscy.