Czarno-biali

Ze zdziwieniem należy przyjąć to, że Zbigniew Ziobro zdecydował się uwiarygodnić swoją osobą program „Czarno na białym" emitowany w TVN24, mimo jego stronniczości oraz antykościelnego i antypr

Ze zdziwieniem należy przyjąć to, że Zbigniew Ziobro zdecydował się uwiarygodnić swoją osobą program „Czarno na białym" emitowany w TVN24, mimo jego stronniczości oraz antykościelnego i antyprawicowego wydźwięku.

Stacja TVN24 potrafi zaskakiwać. Kilka dni temu w programie „Czarno na białym" emitowanym wieczorem zaprezentowano materiał, który trudniej nazwać inaczej niż sielankową scenką z życia Zbigniewa Ziobry. Eurodeputowany zaprosił do swojego domu ekipę telewizyjną TVN24 i opowiadał o życiu rodzinnym. Reportaż opatrzony był licznymi ujęciami rodziny, pełen ciepła i rodzinnej atmosfery. Materiał ewidentnie obliczony był na poprawę wizerunku Zbigniewa Ziobry. Każdy, nawet polityk, kto pokazuje się w towarzystwie urodziwej małżonki oraz dzieci musi budzić sympatię.

We współpracy Zbigniewa Ziobry z dziennikarzami TVN24 budzi zdziwienie nie to, że ten polityk chce gwałtownie zmienić i poprawić swój wizerunek. To mieści się w kanonie polityki. Problemem jest to, że Ziobro tak chętnie kooperował z reporterami programu, który ma już długą i niechlubną historię atakowania m.in. Kościoła katolickiego, Radia Maryja oraz szeroko rozumianych środowisk prawicowych i konserwatywnych w Polsce.

Antykościelna propaganda

Można by długo wymieniać odsłony programu, w których dziennikarze, dopuszczając się rażących manipulacji, tworzyli materiały szkalujące np. Radio Maryja czy Prawo i Sprawiedliwość. Częste były również reportaże podtrzymujące kłamliwe tezy o przyczynach katastrofy smoleńskiej. Ten cykliczny i praktycznie codzienny magazyn ma olbrzymie „zasługi" w manipulowaniu opinią publiczną i obrzydzaniu jej zarówno prawej strony sceny politycznej, jak i środowisk katolickich. Ciężko znaleźć podobnie stronniczy i politycznie zaangażowany program nawet w TVN24.

Warto przypomnieć kilka reportaży, które były emitowane w programie „Czarno na białym". Magazyn zajmował się m.in. Radiem Maryja i telewizją Trwam. Materiały te miały jednoznaczny propagandowy wydźwięk. Ich autorzy stawiali tezy o politycznym zaangażowaniu Radia Maryja. Między innymi w materiale z 20 września 2011 r. zatytułowanym „Partia Rydzyka" autorzy „Czarno na białym" z faktu, że politycy PiS-u goszczą w studiu TV Trwam, wysnuli wniosek o agitacji prowadzonej przez media fundacji Lux Veritatis. Autorzy nie analizowali, nie pokusili się o próbę zdobycia komentarza przedstawicieli TV Trwam. W tym samym bloku reportaży dziennikarze TVN24 zaatakowali księży za kazania, które wygłaszają podczas niedzielnych mszy. Cel tego odcinka magazynu był jednoznaczny – szkalowanie stanu duchownego i próba stworzenia wrażenia bezpardonowej walki politycznej prowadzonej przez Kościół i Radio Maryja. Podobne propagandowe cele przyświecały autorom materiału wyemitowanego 28 marca 2011 r. W tym odcinku „Czarno na białym" dziennikarze również zaatakowali Radio Maryja, sugerując podejrzane powiązania polityczne i finansowe mediów Lux Veritatis. Podobne szkalujące ataki miały miejsce również w innych odsłonach „Czarno na białym". 24 kwietnia 2011 r. magazyn w zmanipulowany sposób przedstawił spór o zachowanie Funduszu Kościelnego. 28 listopada 2011 r. redaktorzy „Czarno na białym" zajęli się organizacją Opus Dei, sugerując jej ogromny wpływ na życie społeczne – dość przytoczyć tytuł materiału: „Opus dei agenturą Kościoła?" – by mieć rozeznanie w metodach dziennikarzy TVN24.

Smoleńskie kłamstwa

Manipulacje i powielanie kłamstw dotyczyły również materiałów „Czarno na białym" traktujących o katastrofie smoleńskiej. W tym wypadku spektrum propagandowych działań programu TVN24 jest szerokie. Od ośmieszania i deprecjonowania inicjatyw upamiętniających ofiary katastrofy (materiał z 15 kwietnia 2011 r.), przez wyśmiewanie i kłamliwe podważanie ustaleń zespołu parlamentarnego Antoniego Macierewicza (materiały z 21 września 2011 r., 23 listopada 2011 r., 16, 19 i 25 stycznia 2012 r.) po ośmieszanie ludzi chcących oddać hołd ofiarom. Apogeum tych ataków przypadło na pierwszą rocznicę katastrofy. W materiale z 11 kwietnia 2011 r. relacjonującym rocznicę redaktorzy „Czarno na białym" dali popis swoich umiejętności propagandowych. Autorzy nazwali religijne uroczystości „politycznym wiecem", przypisywali wiernym oddającym hołd ofiarom wypowiedzi „powycinane" z innych dni, sugerowali, że politycy biorący udział w uroczystościach podsycali nastroje. Na udowodnienie tych tez autorzy nie przytaczali żadnych konkretnych cytatów czy zachowań.

Bogate jest również archiwum ataków redakcji „Czarno na białym" na Prawo i Sprawiedliwość oraz prezesa Jarosława Kaczyńskiego. 28 września 2011 r. wyemitowano reportaż, w którym wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego zrównywano z językiem, jakiego używali liderzy ruchów nacjonalistycznych i socjalistycznych ubiegłego stulecia. Redaktorzy TVN24 nie mieli oporów, by w atakach na Jarosława Kaczyńskiego posłużyć się zgładzonymi pod koniec PRL-u duchownymi ks. Suchowolcem i ks. Niedzielakiem. W materiale z 15 lutego 2012 r. autorzy odnieśli się do wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego o skuteczności polskiej policji, w której lider PiS-u porównał dzisiejszy brak skuteczności do działań SB. Dziennikarze „Czarno na białym" zestawili manipulatorski materiał o słowach prezesa PiS-u z reportażem o księżach pomordowanych przez SB, dokonując perfidnego zabiegu, mającego sprawić, że odbiorcy uznają, iż Jarosław Kaczyński pochwala te zbrodnie.

Uwiarygodnianie patologii

Można długo przytaczać kolejne odcinki programu „Czarno na białym", które w nierzetelny i kłamliwy sposób, opisują rzeczywistość, szkalując przy tym Kościół, media fundacji Lux Veritatis, ruchy konserwatywne czy pamięć o ofiarach katastrofy smoleńskiej. Gdy zna się profil i polityczne zaangażowanie TVN24, nie ma w tym nic dziwnego. W tym kontekście tak bardzo zastanawia ciepły program pokazujący rodzinną twarz Zbigniewa Ziobry. Jestem pewien, że Zbigniew Ziobro wiedział, komu udziela wywiadu i kogo wpuszcza do domu. Znał liczne manipulacje i ataki na tę prawą stronę opinii publicznej. Martwi również to, że swoim występem w tym programie Zbigniew Ziobro wspiera i uwiarygodnia działalność programu „Czarno na białym". Nie można dla swoich politycznych celów, dla kilku ładnych obrazków, przekraczać granic i przechodzić na „drugą stronę". Program ten powinien być omijany szerokim łukiem przez przyzwoitych ludzi. Ziobro najwyraźniej nie chciał o tym pamiętać. Wolał zbratać się z wrogiem dla wątpliwej poprawy swojego wizerunku.



Autor jest posłem, rzecznikiem prasowym PiS

 

 


Źródło:

Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo