Artykuł prof. Courtois, głównego redaktora wydanej w 1997 roku „Czarnej Księgi Komunizmu”, ukazał się w poniedziałek na stronie internetowej "Le Figaro". Ekspert zwraca uwagę, że do poznania przebiegu i rozmiarów zbrodni najbardziej przyczyniły się świadectwa dwóch ocalałych – Józefa Czapskiego i Salomona Slowesa.

Prof. Courtois podkreśla, że ofiarami zbrodni katyńskiej padli przede wszystkim oficerowie rezerwy, „lekarze, architekci, adwokaci, naukowcy, nauczyciele, księża, artyści, przedsiębiorcy – elita narodu polskiego”. Kwalifikuje ją to jako „ludobójstwo” i „czystkę etniczną”, gdyż „jak ukazał to w roku 1944 twórca terminu ludobójstwo polski prawnik Rafał Łemkin, naród opiera się przede wszystkim na swych elitach”.

Ta zbrodnia dokonana była na rozkaz sowieckiego politbiura, który podpisali wszyscy jego członkowie – przypomina historyk i precyzuje, że „przy okazji” Nikita Chruszczow nakazał wywiezienie do gułagu rodzin straconych wojskowych – 65 tys. kobiet i dzieci, „do których dołączy wkrótce blisko milion Polaków”.

Zdaniem autora artykułu nie ulega wątpliwości, że „Katyń był bezpośrednim wynikiem paktu podpisanego 23 sierpnia 1939 roku przez Hitlera i Stalina”, przygotowującym podział Polski między Niemcy i Związek Sowiecki.

„Sowieci dziko zaprzeczali dokonaniu masakry i gdy Armia Czerwona odzyskała jej teren, zorganizowali kampanię dezinformacji, do której włączyli się komuniści całego świata”

– pisze prof. Courtois i dodaje, że jeszcze w roku 1959 ówczesny szef KGB Aleksandr Szelepin wysłał Chruszczowowi raport ze szczegółowym opisem masakry katyńskiej. Wyrażał w nim zadowolenie z sukcesu dezinformacji i radził szefowi sowieckiej partii zniszczenie archiwów, aby „w nieprzewidywalnym wypadku ujawnienia tej operacji uniknąć nieprzyjemnych konsekwencji dla naszego państwa”.

Stwierdzając, że masakra katyńska była tylko kroplą w oceanie krwi rozlanej przez partię bolszewicką, która milionami eksterminowała "wrogów ludu", historyk kładzie nacisk na to, że te zbrodnie umożliwiło stworzenie przez Lenina Czeki czyli policji politycznej w celu posługiwania się „masowym terrorem jako sposobem rządzenia”.

I cytuje pierwszego szefa Czeki, Feliksa Dzierżyńskiego: „Jestem wyczerpany, nie mam chwili spokoju. Zdarza się, że sam dokonuję egzekucji na winnych, mam ręce pokryte krwią”.

„Władimir Putin, były czekista, niegdyś pułkownik KGB, który został nieusuwalnym prezydentem Rosji, wciąż czci pamięć Dzierżyńskiego. Bardzo źle znosi też, gdy historycy przypominają mu zbrodnię katyńską, do tego stopnia, że usprawiedliwia pakt Hitler/Stalin i oskarża Polaków o wywołanie II wojny światowej. W ten sposób kontynuuje dezinformację uprawiana przez swych poprzedników”

– kończy prof. Stéphane Courtois.