"Operacji tej zażądała prokuratura w Bolzano. Chodzi o domniemane przestępstwo stosowania lub podawania środków dopingujących" - powiedział rzecznik włoskiej policji na pytanie francuskiej agencji AFP.

Do zdarzenia doszło przed szóstą rano. Prezydent rosyjskiej federacji biathlonowej Władimir Draczew przyznał agencji prasowej Interfax, że tym sportowcem był Łoginow, który w Anterselvie wywalczył już dwa medale - złoty w sprincie i brązowy w biegu na dochodzenie. 28-letni zawodnik już raz był zawieszony za stosowanie dopingu - wówczas było to EPO. Nie mógł startować w latach 2014-16.

Policja przyjechała do naszego hotelu o 5.50, a operacja policji związana jest z faktem, że trener Aleksander Kasperowicz wykorzystał akredytację innej osoby. Funkcjonariusze przeszukiwali jego oraz Łoginowa rzeczy przez półtorej godziny i zabrali je ze sobą, w tym telefon komórkowy i laptop

- powiedział Draczew.

Łoginow, któremu policja pozwoliła zostać w hotelu, dzieli pokój z Jewgienijem Garaniczewem.

Policja była zainteresowana wyłącznie moją osobą. I mam nadzieję, że ta sytuacja nie zostanie zamieciona pod dywan, a coś pozytywnego z tego wyniknie. Nie oczekuję żadnych oficjalnych przeprosin, ale jestem wkurzony

- przyznał cytowany przez "Russia Today" Łoginow.

Na razie nie wiadomo, czy wystąpi w sztafecie 4x7,5 km, która zaplanowana jest na godz. 14.45. A sam zawodnik od kilku miesięcy zapewnia, że jest "czysty".

Światowa Federacja Biathlonu (IBU) nie wyda na razie komunikatu. Poinformowano jedynie, że wspiera działania policji i dopiero po ich zakończeniu obejmie stosowne stanowisko.

Po stronie zawodnika stanęło na razie rosyjskie ministerstwo sportu. "Dopóki nie zostanie nic udowodnione, obowiązuje domniemanie niewinności. Nadal zamierzamy aktywnie działać na rzecz ochrony praw niewinnych sportowców, ale jednocześnie będziemy wspierać najsurowsze kary w udowodnionych przypadkach stosowania dopingu" - podkreślono w wydanym oświadczeniu.