Kiska uczestniczył w Bratysławie w jednym z nielicznych zgromadzeń, które organizowały tego dnia partie polityczne, zabiegające o wyborców przed przyszłotygodniowymi wyborami parlamentarnymi. Jako przewodniczący partii Na rzecz Ludzi, którą założył po skończonej kadencji prezydenckiej, swoją wypowiedź ograniczył do trzech słów: „Nigdy nie zapomnimy”.

W rozmowie z PAP powiedział, że zabójstwo Kuciaka i Kusznirovej wstrząsnęło Słowacją, a w ciągu dwóch lat w kraju wiele się zmieniło.

- Przeprowadzaliśmy zasadnicze zmiany. Doszło do rekonstrukcji rządu i wielu zmian (na stanowiskach w policji, prokuraturze i wymiarze sprawiedliwości). Przez te dwa lata dowiedzieliśmy się, jak wiele jest brudu, jak wielu jest łajdaków i ile niesprawiedliwości jest w naszym kraju. Przechodzimy przez proces oczyszczenia, który powinien zakończyć się wraz z wyborami parlamentarnymi

– powiedział były prezydent.

- Zawsze znajdą się łajdacy, którzy będą chcieli wywierać naciski na dziennikarzy, ale przyzwoici ludzie i demokracja muszą się temu przeciwstawić

 – powiedział Kiska PAP.

Na zgromadzeniu obecni byli rodzice zamordowanego dziennikarza, Jana i Jozef Kuciak, oraz matka jego narzeczonej Zlatica Kusznirova.

- Nie zapomnijcie o nich. W przyszłym tygodniu pamiętajcie, dlaczego tutaj dziś się znajdujemy - apelowała do zgromadzonych.

Bliscy zamordowanych uczestniczyli także w drugim zgromadzeniu w Bratysławie, które organizowała odcinająca się od związków z politykami inicjatywa „Na rzecz przyzwoitej Słowacji”, o czym poinformował Jozef Kuciak.

To ona przed dwoma laty stała za masowymi protestami, które wymusiły zmiany w rządzie i odejście ówczesnego premiera Roberta Fico. W piątek na placu Wolności przed siedzibą rządu w zorganizowanym przez nią wiecu uczestniczyło kilka tysięcy osób.

Rodzice zabitego dziennikarza i jego narzeczonej pojawili się na scenie, ale nie zabrali głosu. Ich list do zgromadzonych odczytała popularna aktorka Tatiana Pauhofova.

- Nie potrafimy znieść tego, co nam zrobili. To straszne patrzeć w ich twarze, słuchać ich głosu i konfrontować się z tymi, którzy zabrali nam nasze aniołki

 – napisali nawiązując do procesu osób oskarżonych o zlecenie i przeprowadzenie zabójstwa. Rodzice ofiar uczestniczą we wszystkich posiedzeniach sądu, siedząc na wprost ławy oskarżonych.

Na zgromadzeniu w Bratysławie wystąpili dziennikarze śledczy, koledzy Jana Kuciaka. Monika Todova z redakcji „Dennik” wyliczała publikacje, które m.in. doprowadziły do wydania prawomocnych wyroków, a które członkowie rządu nazywali kłamstwem lub fake newsami. Zwróciła się także z apelem o poparcie dla wszystkich policjantów i prokuratorów, którzy - jak powiedziała - w sposób przyzwoity wykonują swoją pracę.

O zamordowanych pamiętała prezydent Zuzana Czaputova, która w piątek była w gminie Velka Macza w kraju (województwie) trnawskim. Przed domem, w którym zginęli Jan i Martina, złożyła kwiaty i zapaliła świece. „Jeżeli zleceniodawcy zabójstwa myśleli, że śmierć odstraszy innych dziennikarzy (…), przeliczyli się. Czego nie dokończył Jan Kuciak, dokończą inni” - napisała w oświadczeniu zamieszczonym w internecie.

Kuciak i Kusznirova zginęli 21 lutego 2018 r. Po trwającym ponad rok śledztwie prokuratura oskarżyła o zlecenie zabójstwa przedsiębiorcę Mariana Kocznera. Kuciak pisał o jego wątpliwych interesach. Zdaniem śledczych Koczner miał kontakty z politykami, sędziami lub prokuratorami, co potwierdza trwający od połowy stycznia proces. Koczner zaprzecza swojemu udziałowi w zabójstwie.