Z programowaniem za pan brat!

zdjęcie ilustracyjne / S. Hermann & F. Richter , pixabay

  

Jeśli jeszcze nie słyszeliście o Klubach Młodego Programisty, trzeba to zmienić! KMP, to punkty warsztatowe, w których organizowane są bezpłatne zajęcia programowania. Działają w 16 miastach i są coraz bardziej popularne. Świadczy o tym ubiegły rok. Ponad 21 tysięcy uczestników i ponad 1600 warsztatów.

Gdzie znaleźć można Kluby?
W każdym województwie działa jeden. KMP zależało, aby dotrzeć do mniejszych miast. W większych -oferta zajęć pozaszkolnych jest bogatsza i łatwiej dostępna. KMP jest w Nysie, Siedlcach, Lubinie, Inowrocławiu, Zamościu, Żarach, Piotrkowie Trybunalskim, Nowym Sączu, Przemyślu, Suwałkach, Kwidzynie, Jaworznie (do kwietnia 2019 r. Żorach), Ostrowcu Świętokrzyskim, Ełku, Gnieźnie i Stargardzie.

Nasze zajęcia to nie tylko nauka połączona ze świetną zabawą. To przede wszystkim dowód na to, że aby zacząć przygodę z programowaniem nie musimy inwestować w drogi sprzęt komputerowy, czy informatyczne kursy. Pokazujemy dzieciakom i ich rodzicom, bo w naszych zajęciach mogą brać udział także oni, że warto zacząć tę przygodę. Jej efektem może być zdobycie jednej z kluczowych kompetencji przyszłości

- mówi minister cyfryzacji Marek Zagórski.

Co tydzień, o tej samej godzinie, pod okiem profesjonalnych trenerów dzieci - wraz z rodzicami - poznają korzyści płynące z nauki programowania. Udział w warsztatach jest bezpłatny, a każdy cykl to 10 godzinnych spotkań. Zajęcia dopasowane są do wieku uczestników. Mamy dwie grupy wiekowe: dzieci z klas 1-3 i z klas 4-6.

Scenariusze zajęć zostały przygotowane tak, aby poza podstawami kodowania, dzieciaki uczyły się współpracy i rozwijania innych kompetencji miękkich. Uczniowie pracują z robotami edukacyjnymi, tabletami oraz matami edukacyjnymi.

Znikające miejsca
Kluby Młodego Programisty powstały jesienią 2018 r. Od tej pory zajęcia cieszą się niemalejącą popularnością. Tylko w ubiegłym - 2019 roku - wzięło w nich udział ponad 21 tysięcy uczestników. Przez 12 miesięcy ubiegłego roku zorganizowaliśmy dla nich 1622 warsztaty.

Rekordzistą jest Klub Młodego Programisty z Zamościa. To tam, w blisko 100 warsztatach wzięło udział ponad 1500 uczestników! Na podium znajdą się też Kluby z Gniezna i Przemyśla.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: pap, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Dorota Kania UJAWNIA: Nikczemność w służbie przemysłu pogardy

/ Piotr Galant / Gazeta Polska

  

Dziesięć lat temu doszło do największej tragedii w historii powojennej Polski – w katastrofie lotniczej w Smoleńsku zginął prezydent PR prof. Lech Kaczyński, jego małżonka Maria, prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski oraz towarzyszący im przedstawiciele polskiej elity. Zanim doszło do katastrofy, politycy PO oraz sprzyjające im media uruchomiły przemysł pogardy przeciwko prof. Lechowi Kaczyńskiemu i PiS. Ludzie skupieni wokół „Gazety Polskiej” i Solidarnych 2010 przez długi czas tworzyli jedyne środowiska, które upominały się o prawdę w sprawie katastrofy, broniły atakowane i wyszydzane rodziny ofiar, a także tych, którzy czcili ich pamięć.

W dzisiejszym wydaniu programu „Koniec Systemu” redaktor Dorota Kania rozmawiała ze swoimi gośćmi o przemyśle pogardy po katastrofie smoleńskiej.

Myślę, że wobec szalejącego przemysłu pogardy najlepszym antidotum okazało się wsparcie tych moich rodaków, którzy pamiętają wciąż tragiczne wydarzenie z 10 kwietnia jako swoją własną tragedię. Co roku uczestniczyli w uroczystościach na Krakowskim Przedmieściu. Co roku sypali tam setki żółtych tulipanów dla śp. Marii Kaczyńskiej, tak jak rzucali je wtedy, w 2010 r. pod koła samochodów jadących kawalkadą przez miasto do Pałacu Prezydenckiego. [...]  Otaczali nas modlitwą, nie szczędzili słów wsparcia. Myślę, że wobec tych, którzy zachowywali się zupełnie inaczej, oni stanowili znacznie większą siłę. Staram się patrzeć na moich rodaków właśnie przez pryzmat tych setek szlachetnych, dobrych ludzi, którzy stworzyli barierę między nami a tymi, którzy chcieli nas zniszczyć.
- wspominała ten czas Magdalena Merta, wdowa po wiceministrze kultury Tomaszu Mercie.
 
 Z kolei Maria Dłużewska, reżyserka filmów poświęconych wydarzeniom rozgrywającym się po katastrofie smoleńskiej w rozmowie z Dorotą Kanią tłumaczyła, że czuła wewnętrzną potrzebę, aby zrobić „coś” i w swoich filmach ukazać rodziny smoleńskie i dramat, z którym musiały się wówczas mierzyć.
 
Film „Pogarda” powstał dlatego, że za wszelką cenę chciałam zapisać ten czas, zrobić coś. Ja to robiłam dla siebie, najpierw „Mgłę” z urzędnikami kancelarii pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego, potem poznałam rodziny smoleńskie. Przyglądałam im się cały czas, za wszelką cenę chciałam coś zrobić. Wszyscy chcieliśmy „coś” zrobić, a ja mogłam zrobić te filmy. Chciałam opisać, jak umiałam najlepiej tych najdzielniejszych z dzielnych, czyli rodziny smoleńskie. Ten straszliwy czas najazdu Hunów, takiej zapaści cywilizacyjnej, tego wszystkiego, co obserwowaliśmy wtedy.
- wspominała z kolei Maria Dłużewska, reżyserka filmów poświęconych wydarzeniom po katastrofie smoleńskiej.

Czas pogardy w oczach rodzin ofiar:
Andrzej Melak: Przetrwałem ten straszny okres dzięki wierze i dążeniu do prawdy. Bardzo mi pomogła rodzina i ludzie, którzy byli z nami; na mój adres przychodziły do nas listy z całego świata z wyrazami poparcia w sprawie umiędzynarodowienia śledztwa. Mieliśmy oparcie w klubach „Gazety Polskiej”, w ludziach, którzy z nami walczyli o pamięć. Sam człowiek nie dałby rady, ale jak się czuje oparcie w innych, jest inaczej.
Ewa Kochanowska: Atak pogardy był niesamowity, nieludzki, niepolski – spoza naszej cywilizacji, to było poza zakresem mojej wrażliwości. Dlatego wybrałam ignorowanie tych zachowań. Ogromne oparcie miałam w innych rodzinach, które w Smoleńsku straciły swoich bliskich, i w tych środowiskach, które nas wspierały – organizatorach Marszy Pamięci i miesięcznic. Niezwykle krzepiące były sceny, gdy podchodzili do nas ludzi z wyrazami poparcia, gdy te sygnały płynęły także z całej Polski i ze świata.
Magdalena Merta: Przemysł pogardy działał, a myśmy maszerowali w Marszach Pamięci i byliśmy wśród ludzi, którzy nas wspierali i nas bronili. I ci ludzie o nas nie zapomnieli – cały czas są na mszach każdego 10. dnia miesiąca. Wtedy, po 10 kwietnia 2010 roku, były środowiska, które razem z nami walczyły o prawdę – dzięki temu powstały filmy, takie jak „Mgła”, „Pogarda”, „Przebudzenie”. Patrzę na nasz naród przez pryzmat tego, co się działo po katastrofie smoleńskiej, i widzę, że więcej jest tych, którzy są przyzwoici; że przemysł pogardy – zjawisko spoza naszej cywilizacji – nie zawładnęło emocjami większości Polaków.
Jacek Świat: Nie życzyłbym nikomu przeżywania tego, co myśmy przeszli – tego hejtu, przemysłu pogardy. Ogromnym wsparciem w tym strasznym okresie była wiara, że nasi bliscy poszli do lepszego świata. Była z nami rodzina, przyjaciele i ludzie, które razem z nami walczyli o przyzwoitość. Niedawno po raz kolejny obejrzałem film „Pogarda”, który ma fundamentalne znaczenie, pokazuje, co się wtedy działo i niestety, dzieje się także teraz.

Więcej na ten temat w najnowszym numerze tygodnika „Gazeta Polska”.
[polecam:https://niezalezna.pl/321783-w-najnowszym-numerze-gp-krzyz-ktory-zatrzymal-zaraze]

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, Telewizja Republika, Gazeta Polska

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts