Śledztwo w sprawie korupcji w szpitalu Szczecin-Zdunowo zostało wszczęte przez Centralne Biuro Antykorupcyjne po tym, jak prof. Agnieszka Popiela ogłosiła na Facebooku, że musiała zapłacić 500 dolarów za operacje swojej mamy. Od początku grudnia ub.r. nadzoruje je Prokuratura Regionalna w Szczecinie.

Jak udało nieoficjalnie ustalić portalowi niezalezna.pl, funkcjonariusze ze szczecińskiej delegatury CBA przesłuchali już 55 osób. Są to świadkowie, którzy potwierdzają przyjmowanie korzyści majątkowych przez prof. Tomasza Grodzkiego w okresie, kiedy był on ordynatorem i dyrektorem Szpitala Szczecin-Zdunowo. Są to nie tylko byli pacjenci, ale także ich rodziny i znajomi.

Część z tych osób opowiedziało swoje świadectwa w Radiu Szczecin i "Gazecie Polskiej". Ale jest też wielu świadków, którzy zgłosili się do Centralnego Biura Antykorupcyjnego po tym, gdy CBA zwróciło się z apelem do świadków. Biuro informowało, że wszystkie osoby, które dały się uwikłać w proceder wręczania korzyści majątkowych, mają możliwość skorzystania z klauzuli niekaralności wynikającej z artykułu 229 kodeksu karnego.

[poolecam:https://niezalezna.pl/311752-grodzki-wzial-pieniadze-od-umierajacej-mowi-jej-maz-nowy-swiadek-w-aferze-kopertowej]

"Warunkiem uniknięcia odpowiedzialności karnej, jeżeli korzyść majątkowa lub osobista albo ich obietnica zostały przyjęte przez osobę pełniącą funkcję publiczną, jest dobrowolne zawiadomienie organów ściągania"

- czytamy w komunikacie Biura.

Apel o ujawnianie przestępstwa korupcyjnego nie spodobał się mediom sprzyjającym opozycji totalnej. W ubiegłym miesiącu dziennikarz "Gazety Wyborczej", który niewiele wie na temat toczącego się śledztwa, tak tłumaczył akcje CBA swoim czytelnikom:

„Materiał dowodowy w śledztwie jest słaby, mimo wielotygodniowej kampanii rządowych i prawicowych mediów, które każdego dnia oskarżają marszałka Grodzkiego o korupcję, powołując się na anonimowych informatorów”

Osoby, które zdecydowały się zeznawać CBA i prokuraturze, są pouczone o odpowiedzialności karnej, jaka wiąże się za składania fałszywych wyjaśnień. Wbrew temu, co mówią politycy Platformy Obywatelskiej i związane z nimi media, nie są to osoby anonimowe.