Ks. Piotr Skarga - sumienie narodu. Królewski kaznodzieja, jeden z tych wielkich kapłanów, którzy kształtowali swoje czasy

Ksiądz Piotr Skarga / rys. Adam Grabowski - with: Grabowski A., Portrety wybitnych Polaków..., seria 2: Pisarze i poeci, Warszawa 1921, Public Domain, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=65007606

  

- Ten najmilszy okręt ojczyzny naszej wszystkich nas niesie – mówił kapłan - ksiądz Piotr Skarga w jednym z kazań sejmowych. – Gdy z okrętem źle się dzieje, gdy dziur jego nie zatykamy, gdy wody z niego nie wylewamy, gdy się o zatrzymanie jego nie staramy, gdy dla bezpieczności jego wszystkim, co jest w domu nie pogardzamy – zatonie i z nim my samy poginiemy.  

I dalej: "W tym okręcie macie syny, dzieci, żony i mienia, skarby i wszystko w czym się kochacie. W tym tak wiele dusz jest ile ich to królestwo i państwa przyłączone mają. Nie dajcie im tonąć, a zmiłujcie się nad krwią swoją, ludem i bracią swoją, nie tylko majętnością ale i zdrowiem własnych usługujcie, w którzyście je pod sąd i opiekę wzięli".

Uczony kapłan

Urodził się w 1536 roku w Grójcu. Jego dziad Jan Powęski był po prostu pieniaczem. Nieustannie się procesował i tak zdobył sobie przydomek Skarga. Stał się on z czasem nazwiskiem jednej z gałęzi tej rodziny. Piotr był najmłodszym z czworga dzieci Michała i Anny z domu Świątek. Wcześnie został osierocony. Gdy miał osiem lat umarła mu matka, a w cztery lata później odszedł ojciec. Wykształceniem niezwykle zdolnego chłopca zajął się jego najstarszy brat Franciszek. Do końca życia dbał on o potrzeby natchnionego kapłana, który pochłonięty obowiązkami nauczyciela i kaznodziei potrafił niedojadać czy chodzić w wystrzępionej sutannie. Dużo później bo w 1593 roku Franciszek wystarał się u Zygmunta III Wazy o dyplom potwierdzający szlachectwo rodziny. Niechętnie wydawano takie dokumenty. On jednak to uzyskał ze względu na zasługi królewskiego kaznodziei.  

Gdy Piotr skończył siedemnaście lat, wstąpił na Akademię Krakowską. Po trzech latach uzyskał tytuł bakałarza na wydziale teologii. Zwracał uwagę niezwykle szybkim przyswajaniem nauk i ogromnie rozwiniętym intelektem. Już ze stopniem bakałarza samodzielnie prowadził szkołę parafialną przy kolegiacie św. Jana w Warszawie. W 1557 roku w październiku wojewoda lubelski Andrzej Tęczyński uprosił go, by został wychowawcą jego syna. Już wtedy Piotr myślał o wstąpieniu do stanu kapłańskiego. We śnie prześladowała go wizja wielkiego czarnego psa, który go ścigał. Przed napastnikiem uciekał w promienistą światłość. Zinterpretował to jako wezwanie do służby Bogu i w 1564 roku przeniósł się do Lwowa, gdzie trzy lata później otrzymał święcenia kapłańskie. W 1568 roku został wysłany do Rzymu. Tam dokształcał się w teologii i filozofii.

W Rzymie też wstąpił do Towarzystwa Jezusowego (jezuici), które jak sam twierdził, „mocne i potrzebne na heretyki żołnierze rodzi i wypuszcza”. Po dwóch latach i odbyciu nowicjatu wrócił do kraju. Tam otrzymał stanowisko wykładowcy i głównego kaznodziei w, drugim po Braniewie, kolegium jezuickim w Pułtusku. 

Twórca religijnego bestselleru

Mimo tych obowiązków i wielkiego zaangażowania w modlitwę i kontemplację znalazł czas na pisanie żywotów świętych. Księga cieszyła się ogromnym powodzeniem. Jeszcze za swego życia zakonnik doczekał się siedmiu wydań. W 1584 roku przeniesiono go do Krakowa, gdzie rozpoczął pracę przełożonego domu zakonnego św. Barbary – i na tym stanowisku – pisze w opracowaniu pt.: „Piotr Skarga. Kazania sejmowe” profesor Janusz Tazbir – Skarga sprostał pokładanym w nim nadziejom. Również w Krakowie wykazał się on zdolnościami organizacyjnymi, wytrwałością w dążeniu do celu, umiejętnościami trafiania do serc i przekonań ludzkich. Mało twórczy w dziedzinie teologii odznaczał się natomiast zdolnością formułowania swych myśli w sposób jasny i przekonujący.

Oddany sprawom ojczyzny nie izolował się też od zwykłego życia. Posiadał dar wyczuwania potrzeb najbiedniejszych. W 1584 roku założył Arcybractwo Miłosierdzia złożone z kilku bractw charytatywnych, którego celem było niesienie pomocy ubogim. Przy Arcybractwie utworzył też fundusz św. Mikołaja. Gromadzono w nim środki dla ubogich dziewcząt wychodzących za mąż lub przejawiających powołanie do życia zakonnego. Bractwo zaś św. Łazarza roztaczało opiekę nad żebrakami, organizując im stołówki i noclegownie. Jednak najbardziej oryginalnym z jego pomysłów była tzw. komora potrzebnych (potrzebujących), która udzielała długoterminowych  bezprocentowych pożyczek. Przykład poszedł na cały kraj. W wielu miastach powstały podobne instytucje. 

Strażnik cnót obywatelskich

Na początku 1588 roku Zygmunt III Waza mianował Skargę królewskim kaznodzieją. Wtedy zaczął on głosić kazania ku uwadze i nauce posłów. Wtedy też zaczęto nazywać go sumieniem narodu. Podkreślał, że tylko przywrócenie jedności wiary (pamiętać należy, że były to czasy ścierania się reformacji i kontrreformacji – przyp. aut.) może zapewnić pomyślność państwa. Lekarstwo na choroby ówczesnego życia społecznego widział w odbudowie cnót obywatelskich. Moralność chrześcijańską jednoznacznie kojarzył z miłością ojczyzny. Przekonywał słuchaczy, że moralność Boska płynąca z nieba może uratować państwo przed klęską wojen domowych czy inwazją turecką. Przyczynę sporów wewnętrznych upatrywał w tolerancji dla herezji, nieposzanowaniu władzy królewskiej, chciwości, łakomstwie, w zamiłowaniu do zbytków, zazdrości, obłudzie. Przed tym gorliwie ostrzegał. Dwa źródła potęgi państwa, o którą zabiegał upatrywał w „niepodzielności władzy królewskiej w sprawach świeckich i niepodzielności władzy Kościoła katolickiego w sprawach wiary”. 

Obdarzony szczególnym darem nieba

W kazaniach sejmowych wygłaszanych w kościele, nie w sejmie, bo przecież kapłan nie był posłem, poddaje szlachtę druzgocącej, lecz wyrastającej z prawdy krytyce. Przypisuje jej skłonność do buntu i rozruchów. Podkreśla, że ta warstwa społeczna z natury łatwowierna, mało wykształcona daje się bez trudu sprowadzać na manowce różnym demagogom. Zakonnik był przekonany, że anachroniczne usposobienie i wygórowane aspiracje szlachty już od schyłku XV wieku podkopują równowagę społeczną. Skarga apeluje o miłosierdzie dla chłopów akcentując, „że są oni ludźmi tegoż języka i rodzaju co panowie”. Wnosił postulat sądownictwa patrymonialnego, które zdawało włościan na łaskę i niełaskę szlachty. Chciał zapewnienia chłopom prawa apelacji do sądów królewskich. Wielokrotnie żądał, by sprawy partykularne były podporządkowane państwowym. Pragnął, by szlachta uznała potrzebę kierowania się dobrem całej Rzeczpospolitej, a nie interesami jednej prowincji, ziemi czy województwa.  

- Zginęła w tym królestwie karność i dyscyplina – kazał – bez której żaden rząd uczynić nic nie może, którą Pismo Święte pilnie wszędzie zaleca. Nikt się urzędów ani praw nie boi, ani na żadne karanie nie ogląda. Bo gdy bojaźń boża ginie i wstyd upada w samej tylko karności urzędowej nadzieja do pohamowania złości zostaje, której gdy nie masz, Rzeczpospolita ginie, a jako gdy obręczy z beczki opadają, a nikt ich nie pozbija wszystko się rozsypuje. 

Złożony ciężką chorobą, której ówczesny świat medyczny nie potrafił zdiagnozować, prawdopodobnie był to guz żołądka, opuścił dwór królewski, krótko przed śmiercią (27 września 1612). 

W swoich kazaniach żar patrioty łączył z przenikliwością pisarza politycznego. Przygotowując się do nich, korzystał z dziejów, listów apostolskich i ewangelii. Przyszłe wieki uznały go prorokiem klęski narodowej wskutek niezgody i anarchii. Jan Matejko malując obraz „Kazanie Skargi”, który powstał w latach 1862 – 1864 dał kapłanowi własną twarz. 

25 czerwca 1841 Adam Mickiewicz w Collegie de France wygłosił prelekcję poświęconą królewskiemu kaznodziei. - Przepowiada on – mówił – nieszczęście narodu w sposób najjaśniejszy i najdobitniejszy. Przyszłość staje mu przed oczami jak otwarta księga, a on wszystkie jej karty przebiega i opowiada. Jako mówca Skarga był obdarzony szczególnym darem niebios, darem proroczym, którego niezaprzeczalnie i najjaśniejsze dowody okazują nam jego Kazania.
 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...


Szef angielskiej służby zdrowia: mniej niż 20 tys. zgonów z powodu epidemii będzie sukcesem

/ Philafrenzy / CC BY-SA (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)

  

Jeśli liczba zgonów z powodu koronawirusa w Wielkiej Brytanii będzie mniejsza niż 20 tys., można będzie uznać, że kraj dobrze poradził sobie z epidemią - powiedział Stephen Powis, dyrektor medyczny angielskiego oddziału NHS, czyli brytyjskiej służby zdrowia.

W sobotę po południu brytyjskie ministerstwo zdrowia podało, że w ciągu minionej doby, od godz. 17 w czwartek do godz. 17 w piątek, w kraju zmarło 260 osób, wskutek czego łączna liczba zgonów wzrosła do 1019. To najgorszy jak dotąd dobowy bilans zgonów.

"Jeśli uda nam się utrzymać liczbę zgonów poniżej 20 tys., będzie to dobry wynik, choć każda śmierć jest tragedią" - powiedział Powis w czasie codziennej konferencji prasowej poświęconej walce z koronawirusem. Poddającego się kwarantannie premiera Borisa Johnsona zastąpił dziś minister ds. biznesu Alok Sharma.

Powis ostrzegł jednak przed przedwczesnym popadaniem w samozadowolenie i podkreślił, że będzie to możliwe tylko, jeśli wszyscy będą przestrzegać nałożonych przez rząd ograniczeń w kontaktach międzyludzkich i przemieszczaniu się.

"Jeśli uda nam się zmniejszyć tempo przenoszenia, to wirus zacznie się słabnąć. To prosta matematyka. Jeśli zastosujemy się do środków, zobaczymy spadek. Nigdy nie dość przypominania wszystkim, którzy dziś nas oglądają, że możecie uratować życie innych. To naprawdę jest proste. Nauka, która za tym stoi, może być skomplikowana, ale rzeczywistość jest niewiarygodnie prosta. Unikaj kontaktu z innymi, jeśli możesz. Zostań w domu. Jeśli masz symptomy - izoluj się. To spowoduje mniej zgonów i mniejszą presję na NHS"

- podkreślał Powis.

Zapewnił także, że w Londynie - gdzie jest najwięcej zakażeń i zgonów - oddziały intensywnej terapii nie osiągnęły jeszcze maksymalnego obłożenia.

O liczbie 20 tys. zgonów wskutek epidemii po raz pierwszy wspomniał w połowie marca prof. Neil Ferguson, epidemiolog i profesor biologii matematycznej z Imperial College London. W przedstawionym modelu wskazywał, że jeśli Wielka Brytania utrzymałaby politykę mniejszych restrykcji, koronawirus spowoduje śmierć 260 tys. osób, a jeśli nie byłoby ich wcale - liczba zgonów sięgnie 510 tys. Dokument ten doprowadził do zmiany strategii rządu, który ostatecznie zdecydował się na zakazanie wszelkiego przemieszczania się i kontaktów, o ile nie jest to absolutnie niezbędne. Ferguson powiedział wówczas, że uznałby to za sukces, gdyby nowa strategia doprowadziła do utrzymania liczby zgonów poniżej 20 tys.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts