„Oni” w Teatrze Polskim – technologiczna dyktatura przyszłości

"Oni" w Teatrze Polskim / fot. Katarzyna Chmura/Teatr Polski

Przedstawienie „Oni” Stanisława Ignacego Witkiewicza w reżyserii Piotra Ratajczaka w Teatrze Polskim sprawia pozytywne wrażenie. Niezła gra aktorska, sztuka z przesłaniem i w dodatku dająca do myślenia, a przede wszystkim literacki kawałek Polski, tej przedwojennej, choć niemało przez reżysera przebudowany.

Odwaga reżysera spektaklu w tym wypadku nie razi i wydaje się uzasadniona ze względu na przesłanie. Piotr Ratajczak śmiało podszedł do dramatu Witkacego, choć pozostawił je- go fundamenty oraz oddał wewnętrzne splątanie autora „Szewców”. Można było z tego przedstawienia zrobić „muzeum”, jednak Ratajczak poszedł inną drogą, nadając mu nieco inny, bardziej aktualny wydźwięk.

„Oni” w oryginale to tajna grupa wywołująca swoją zakulisowością powszechny strach, przypominająca ówczesne wyobrażenie o władzy komunistycznej. U Witkacego ta silna konotacja historyczna była bardzo widoczna, a dramat, napisany w 1920 r., oddawał strach wywołany spodziewanym nadejściem bolszewizmu w Polsce. W adaptacji Ratajczaka „Oni” to współczesna korporacja wykorzystują- ca nowoczesne technologie do podporządkowania sobie społeczeństw i niszczenia wszystkiego, co do tego nowego ładu nie pasuje.

Reżyser oddaje jednak ducha dramatu Witkacego, ukazując zagubienie słabej jednostki, bezradnej i samotnej w tym nieuchronnym starciu cywilizacji. Główny bohater dramatu Kalikst Bałandaszek, pełen ludzkich słabości, ma wiele cech swojego twórcy Stanisława Ignacego Witkiewicza i w pewnym stopniu jest postacią autobiograficzną.

Jego kochanka Spika to aktorka żarliwie oddana swojej profesji, a jednocześnie pragnąca uwagi, troski i miłości. Związek ten, pełen gwałtownych wzlotów i upadków, zostaje poddany poważnej próbie nie tyle przez pożądanie Bałandaszka, ile przez technologiczną korporację wprowadzającą nowy porządek. Kim więc są tytułowi „Oni” dla Piotra Ratajczaka? To dyktatura przyszłości, realizująca się na naszych oczach wraz z rewolucją technologiczną. Jej przywódcy są jednak wewnętrznie tak samo splątani, jak Bałandaszek, choć początkowo sprawiają wrażenie ludzkich maszyn. Dramat zadaje także pytanie o istotę sztuki, oddając poglądy autora „622 upadków Bunga” i silnie sprzeciwia się jej ideologizacji. Na uwagę zasługuje świetna gra aktorska Tomasza Drabka (Kalikst Bałandaszek) oraz Hanny Skargi (Spika). Spektakl pozostawia po sobie refleksje nad kierunkiem, w którym jako społeczeństwo zmierzamy.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie, gpcodziennie.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze


Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts