O pół miliona złotych wystąpiła do sądu trójka dzieci żołnierza, chcieli postawić ojcu pomnik na cmentarzu. Sąd apelacyjny uznał, że – choć, co do zasady, pieniądze na pomnik Bolesława Pogody należały się rodzinie – to... "w żaden sposób nie uzasadnili oni wysokości kosztów, które mieliby ponieść na upamiętnienie".

Przewodniczący składu orzekającego sądu apelacyjnego Mariusz Młoczkowski, przypomniał, że według prawa "niezależnie od odszkodowania i zadośćuczynienia, sąd może zasądzić od Skarbu Państwa koszty symbolicznego upamiętnienia osoby niesłusznie represjonowanej".

Sędzia podkreślił, że Bolesław Pogoda poniósł śmierć z rąk funkcjonariuszy organów bezpieki i potrzeba jego upamiętnienia nie budzi wątpliwości, to jednak sąd zobowiązany jest do oceny wysokości kosztów z tym związanych, a te nie zostały wskazane.

- Idea jest nieskonkretyzowana w aspekcie kształtu pomnika, jego formy i kosztów, a muszą one podlegać ocenie sądu, bo przecież chodzi o środki publiczne

– powiedział Młoczkowski.

Prokurator Ireneusz Kuna, który w obu instancjach domagał się nieuwzględnienia wniosku, powiedział dziennikarzom, że wyrok jest słuszny.

- W tej konkretnej sprawie wnioskodawcy nie dali sądom szansy na to, aby ich roszczenie zostało spełnione, choćby w części. Roszczenie było niedookreślone i tylko z tego względu wyrok jest dla nich niekorzystny. Mogło być inaczej, należało jedynie wykazać faktyczne koszty budowy pomnika

– powiedział.

- Gdyby był choćby szczątkowy kosztorys, nie ma wątpliwości, że przyłączyłbym się do wniosku o zasądzenie symbolicznych, w tym przypadku kilku czy kilkunastu tysięcy złotych, tak jak w kilku co najmniej znanych mi sprawach sądy w podobnych przypadkach zasądzały

 – dodał prokurator.

Wnioskodawców ani ich pełnomocnika nie było na ogłoszeniu wyroku.

Bolesław Pogoda należał do AK, był żołnierzem oddziału Hieronima Dekutowskiego, ps. Zapora. W lutym 1945 r. funkcjonariusze UB zabili jego brata, także żołnierza AK. Bolesław Pogoda został zatrzymany w drodze na pogrzeb brata i osadzony na posterunku MO w Chodlu. Tam był przesłuchiwany i bity. Jego ciało i dwóch innych żołnierzy podziemia, ze śladami ran postrzałowych, znaleziono po kilkunastu dniach na terenie pobliskiej cegielni.