Wyjątkowe klasztorne smaki. Remigiusz Rączka opowiada o daniach, które go zachwyciły

Remigiusz Rączka / Agnieszka Kołodziejczyk

  

Kucharz z Wodzisławia Śląskiego, od 1 marca w TVP1 (niedziela godz. 11.20) będzie prowadził nowy cykl "Klasztorne smaki według Remigiusza Rączki". Nam opowiada dlaczego zachwycił go 200-letni przepis na kurczaka z kwiatami lipy i zupę chlebową z goździkami. I jeszcze dlaczego podziwia zakonną gospodarność. Gdzie nawet okruchy chleba nie mogą się zmarnować.

Co ciekawego możemy odkryć w kuchni klasztornej?

Zakonnicy zawsze wykorzystywali w kuchni to, co mieli w zasięgu ręki, co sami wyprodukowali. Bardzo często przepisy są niezmienne od kilkuset lat. Chociaż zdarzają się wyjątki, np. młode osoby wolą jeść... spaghetti. To zrozumiałe, młodzi pochodzą z innej epoki, niż starsze pokolenie. Zazwyczaj w kuchni wykorzystuje się jednak dary z własnego ogrodu, sadu i przetwarza je. I to jest piękne. Oczywiście nie we wszystkich klasztorach tak się dzieje, bo czasami nie ma możliwości prowadzenia własnych upraw. Te samowystarczalne instytucje są jednak najciekawsze. Np. u Franciszkanów zachwyciły mnie przepisy, które miały ok. 200 lat. Zostały znalezione w księgach z recepturami w austriackich i bawarskich klasztorach. To przepisy na kurczaka w naparze z kwiatów lipy z odrobiną śmietany i zupę chlebową z nalewką goździkową. To perełki i do tego bardzo smaczne. Byłem zachwycony, tym jak te potrawy pięknie się komponowały. Zupa chlebowa była bardzo prosta. Połowa użytego w niej chleba była przesmażana. To był naturalny zagęstnik. To również jest ciekawe, że zakonnicy swoje potrawy często zagęszczali chlebem, nie zasmażką, czy innymi zawiesinami. Ale okruchami chleba, których nie wolno było zmarnować.

Czyli odnajdujemy tu tak modne, ekologiczne i traktowane jako nowatorskie we współczesnej kuchni wykorzystywanie resztek z poprzednich posiłków.

To jedna z podstawowych zasad kuchni klasztornej. W kuchni nic nie może się zmarnować, bo marnotrawstwo jest grzechem. Zresztą żadna porządna gospodyni nie pozwala, by jedzenie się niszczyło. Zresztą w wielu zakonach 3 razy w tygodniu się pości - tak jest choćby u Karmelitów Bosych. (Post jest bardzo restrykcyjny, ilościowy i jakościowy). To również uczy szacunku dla tego, co kładziemy na stole.

Jesteśmy u progu Wielkiego Postu. Jakie potrawy wielkopostne zrobiły na panu wrażenie?

Np. u sióstr boromeuszek przygotowywaliśmy kluski z tartych ziemniaków, które nazywano potocznie szczurami. Miały bowiem sinawy kolor i eliptyczny kształt. Do środka kluseczek był wkładany twaróg z odrobiną papryki, który wyśmienicie się z całością komponował. To wszystko było okraszone cebulką. Potrawa smakowała bardzo szlachetnie. W innych klasztorach też były potrawy postne, np. u Cystersów zrobiłem zupę rybną na wywarze z karpia. Dzięki cystersom bowiem, mamy w Polsce kulturę agrarną i jemy właśnie karpie. To oni pierwsi zaczęli je na polskich ziemiach hodować. Do zupy rybnej w naszym przepisie dodatkiem były pulpeciki z gotowanego mięsa karpia. Też świetnie smakowały. Były też potrawy bardzo proste, m.in. kotlety z jajek gotowanych na twardo i mielonych. Takie kotleciki są często przygotowywane u Karmelitów Bosych na postny obiad. Natomiast u Filipinów na Świętej Górze robiliśmy pierogi z kaszą gryczaną i twarogiem. Okraszone. Twaróg jest tam świetny. Jeden z lepszych jaki jadłem w życiu. Filipini sami go produkują, hodują krowy, mają więc świeże mleko. Jeśli ktoś będzie w Gostyniu polecam skosztowanie tego sera. Naprawdę jest przesmaczny i bardzo soczysty. Takie pierożki z farszem gryczano-twarogowym to też fajna propozycja na postny czas.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl,


Wczytuję komentarze...


66 zakażeń na Mazowszu w ciągu ostatniej doby. Rośnie liczba "ozdrowieńców"

zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com

  

W ciągu ostatniej doby na Mazowszu odnotowano 66 nowych przypadków zakażenia koronawirusem – poinformowała w niedzielę Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna; odnotowano dwóch ozdrowieńców. Łącznie w regionie potwierdzono do tej pory 967 zakażeń.

Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Warszawie poinformowała ponadto, że kwarantanną domową objęto 17 615 osób; nadzorem epidemiologicznym - 6 951 osób. Z powodu podejrzenia zakażenia koronawirusem w szpitalach na Mazowszu przebywa 861 osób, z czego 8 trafiło do nich w ciągu ostatniej doby.

Do tej pory odnotowano łącznie 10 ozdrowieńców, po 5 kobiet i mężczyzn. Wykazały ich stacje w Pruszkowie, Warszawie, Kozienicach, Mińsku i Otwocku. Najmłodsza osoba ma 18 lat, najstarsza 63 lata.

Z danych WSSE w Warszawie (stan na godz. 16.00 w niedzielę) wynika, że ostatniej doby na Mazowszu w związku z COVID-19 zmarła jedna osoba. To 71-letni mężczyzna hospitalizowany w Radomskim Szpitalu Specjalistycznym, który posiadał choroby współistniejące.

Z kolei z danych przekazanych przez Ministerstwo Zdrowia (stan na godz. 17.30 w niedzielę) wynika, że zmarło sześć osób. Są to dwie kobiety w wieku 46 i 51 lat oraz dwaj mężczyźni w wieku 71 i 77 lat - wszyscy hospitalizowani w Radomiu, a także 66-letni mężczyzna i 89-letnia kobieta - hospitalizowani w Warszawie.

Dotychczas według danych WSSE w związku z zakażeniem koronawirusem na Mazowszu zmarło 20 osób

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts