W opublikowanym w czwartek raporcie menadżer ds. analiz rynku, Biuro Badań i Analiz Banku Gospodarstwa Krajowego Piotr Dmitrowski zwrócił uwagę, że ostatnia dekada była okresem dynamicznego wzrostu chińskiej gospodarki, która stała się jednym z motorów globalnego wzrostu PKB.

To był szczególnie udany okres dla chińskiego sektora technologicznego. Niemniej gospodarka ta nie jest pozbawiona problemów. Dynamika PKB stopniowo słabnie, potencjał dla wzrostu eksportu maleje, topnieje przewaga płacowo-kosztowa, a problemy widoczne są także na rynku nieruchomości oraz w funkcjonowaniu państwowych firm z przemysłu ciężkiego. Teraz doszedł problem koronawirusa oraz odizolowania regionu Wuhan

 - poinformował analityk.

Przypomniał, że ostatni kwartał 2019 r. chińska gospodarka zakończyła wzrostem PKB o 6,0 proc., jednak w I kwartale br. można już spodziewać się wyraźnego wyhamowania. Dmitrowski uważa, że złożą się na to czynniki związane z wydłużonym okresem świątecznym i tym, że po nim część fabryk nie wznowiła działalności oraz problemy logistyczne i zaopatrzeniowe. Na chiński eksport wciąż negatywnie będą oddziaływać utrzymane w USA cła, a problematyczna może okazać się inflacja, która będzie ograniczać wzrost popytu wewnętrznego w Chinach (m. in. ze względu na wysokie ceny żywności).

Dodatkowo Chińczycy ze strachu przed koronawirusem ograniczyli swoją aktywność, co będzie oddziaływać negatywnie na sytuację w sektorze usług oraz handlu detalicznego. W konsekwencji można oczekiwać znaczącego pogorszenia danych makroekonomicznych, które będą napływać z Chin w najbliższych miesiącach

 prognozuje ekspert. Zwrócił jednocześnie uwagę, że region Wuhan, w którym wykryto koronowirusa, jest jednym z najważniejszych ośrodków gospodarczych w Państwie Środka. To z niego poprowadzona jest linia kolejowa do Europy, a rzeka Jangcy łączy Wuhan z Szanghajem.

Jego zdaniem ograniczenie przepływu ludzi będzie mieć długotrwałe konsekwencje dla biznesu, a tłem dla tego będzie osłabienie nastrojów w turystyce.

Ekspert przyznał, że oszacowanie skali tego wpływu jest jednak niezmiernie trudne. "Wciąż nie wiemy, jak długo problem będzie się utrzymywał, jak długo w Chinach epidemia nie zostanie opanowana. Od tego zależy, jak bardzo może pogorszyć się klimat inwestycyjny. Czym dłużej problemy będą się utrzymywać, tym bardziej klimat inwestycyjny w Polsce może się pogorszyć" – przestrzegł analityk BGK.

Według Dmitrowskiego problem koronawirusa silnie wpływa też na nastroje na rynkach finansowych i szkodzi wycenie europejskiej waluty. Inwestorzy sprzedają euro, w efekcie kurs euro do dolara jest na poziomach najniższych od 2017 roku. Dolar zyskuje z tego względu, że amerykańska gospodarka jest relatywnie najmniej uzależniona od sytuacji w chińskim sektorze przemysłowym - poinformował.

Podkreślił, że przy słabych odczytach makroekonomicznych zwykle zyskują waluty krajów zaliczanych do bezpiecznych przystani - np. frank szwajcarski i japoński jen. Natomiast tracić mogą waluty rynków wschodzących, w tym polski złoty. W jego opinii połączenie mocnego franka szwajcarskiego w relacji do euro oraz wysoki poziom euro/złoty będzie przekładać się na wysoki kurs franka w stosunku do złotego, co z kolei będzie złą wiadomością dla kredytobiorców zadłużonych w szwajcarskiej walucie.