Gang sutenerów znów na wokandzie. 20 osób na ławie oskarżonych

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com /Creative Commons CC0/WilliamCho

  

Sąd Okręgowy w Gdańsku wznowił dzisiaj proces 20 osób, oskarżonych o czerpanie korzyści majątkowych z prostytucji co najmniej 70 kobiet. Grupa miała zarobić na cudzym nierządzie prawie 6 mln zł.

Wyrok miał zapaść w czwartek. Sędzia Marek Goc poinformował jednak, że sąd wznawia proces z uwagi na konieczność uprzedzenia stron o możliwości zmiany kwalifikacji karnej czynów wobec czworga oskarżonych. Wyrok zostanie ogłoszony na kolejnym terminie rozprawy 30 marca.

Proces tzw. gangu sutenerów toczy się od stycznia 2015 r. za zamkniętymi drzwiami.

Według prokuratury, grupa działała od czerwca 2009 r. do września 2013 r., a zarządzało nią trzech braci B. mających teraz 40, 37 i 32 lata.

Zdaniem śledczych, głównym szefem był średni z rodzeństwa - Aleksander B., który ukończył studia o kierunku pedagogicznym, a w swoim środowisku nazywany jest "Złoty", "Mniejszy" lub "Olo".

Bracia B., określani przez resztę jako "Braciaki", zarządzali czterema agencjami towarzyskimi w Gdyni-Witominie. W każdej z nich, jednorazowo pracowało od 6 do 7 kobiet, a w ciągu czterech lat ich liczba sięgnęła ok. 70. Bracia wyszukiwali również w ogłoszeniach prasowych inne agencje towarzyskie tzw. domówki i stosując groźby oraz przemoc fizyczną, zmuszali pracujące tam kobiety do płacenia haraczu - do dwóch tys. zł miesięcznie od każdej z nich.

Prokuratorzy obliczyli, że w ciągu czterech lat działalności oskarżeni zarobili na prostytutkach nie mniej niż 5,8 mln zł. Pieniądze te były rozdzielane według uznania braci B. pomiędzy członków grupy pomagających im w ściąganiu haraczy, pilnowaniu prostytutek, umawianiu i kontrolowaniu ich pracy itp.

Zarówno prostytutki, jak i członkowie grupy, byli trzymani przez braci B. żelazną ręką. Za nieposłuszeństwo i niewykonywanie poleceń kobiety i podwładnych braci spotykały kary finansowe lub fizyczne. Część kobiet miała być tak zniewolona i podporządkowana szefom gangu, że tatuowały na swoich ciałach różne napisy świadczące o ich oddaniu dla braci B.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap


Wczytuję komentarze...


„To będzie nasze Pearl Harbor, nasz 11 września, tylko w całym kraju”. Naczelny lekarz USA ostrzega rodaków

Atak na Pearl Harbor / Imperial Japanese Navy / Public domain

  

Nadchodzący tydzień będzie najtrudniejszym i najsmutniejszym w życiu większości Amerykanów - powiedział dziś naczelny lekarz USA Jerome Adams w telewizji Fox News, porównując epidemię koronawirusa do ataku na Pearl Harbor w 1941 r.

[polecam:https://niezalezna.pl/321277-plul-na-ludzi-straszyl-koronawirusem]

- To będzie nasze Pearl Harbor, nasz 11 września, tylko (...) to będzie się działo w całym kraju. Chcę, żeby Ameryka to zrozumiała

- powiedział Adams.

Zaznaczył jednak, że "jest światełko na końcu tunelu", o ile przez najbliższy miesiąc każdy dołoży starań, by spowolnić rozwój epidemii.

[polecam:https://niezalezna.pl/321285-wlochy-525-nowych-ofiar-smiertelnych-covid-19-spadek-w-porownaniu-z-dniem-poprzednim]

Z kolei dr Anthony Fauci, wirusolog i członek zespołu powołanego przez Biały Dom do walki z epidemią, ocenił, że nowy koronawirus prawdopodobnie będzie nawracał sezonowo, jak grypa. To dlatego, że wirus rozprzestrzenił się już tak bardzo, że najpewniej nie uda się go wyeliminować na całym świecie - wskazał. Jak zaznaczył specjalista w rozmowie z telewizją CBS, właśnie z tego powodu USA muszą zrobić wszystko, aby być przygotowane "lepiej niż dotychczas" na powrót wirusa jesienią.

W Stanach Zjednoczonych odnotowano dotąd ponad 320 tys. zakażeń nowym koronawirusem, ponad 9 tys. osób zmarło wskutek zakażenia. Prawie połowa zgonów miała miejsce w stanie Nowy Jork, ale epidemia przyspiesza m.in. w Michigan i Luizjanie. W tym ostatnim stanie według lokalnych władz już wkrótce może zabraknąć respiratorów.

[polecam:https://niezalezna.pl/321286-kwarantanna-a-rozwody-w-usa-lawina-wnioskow-o-rozwod-w-nowym-jorku]

Choć w większości stanów władze wprowadziły restrykcje w poruszaniu się i świadczeniu usług, nie wszyscy gubernatorzy podjęli takie działania. Zdaniem Jaya Inslee, gubernatora stanu Waszyngton, gdzie doszło do pierwszych zakażeń i gdzie epidemia wyhamowała na skutek wprowadzonych ograniczeń, brak ogólnokrajowych restrykcji może spowodować, że jego wysiłki pójdą na marne.

- Nawet jeśli Waszyngton będzie to w pełni kontrolował, to jeśli nie zrobi tego inny stan, (wirus) może wrócić do nas za dwa miesiące

 - powiedział polityk telewizji NBC.

 

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, PAP

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts