Biegli sądowi pod lupą ministerstwa

Zdjęcie ilustracyjne / pixabay.com /Creative Commons CC0/geralt

  

Ministerstwo Sprawiedliwości chce poszerzyć zakres odpowiedzialności biegłych sądowych - podaje w dzisiejszym wydaniu "Nasz Dziennik".

Jak informuje gazeta, resort zamierza przygotować ustawę o biegłych sądowych, w której przewiduje m.in. zwiększenie odpowiedzialności ekspertów za opinie przygotowane przez nich na potrzeby postępowań sądowych.

- Planujemy w dużej reformie stworzenie ustawy o biegłych. W tym projekcie przewidziana jest "certyfikacja biegłych; kontrola jakości pracy biegłych, ich powoływania, odwoływania i nadzoru - elektroniczny system kontroli pracy biegłych dostępny dla sądów i stron z informacjami o obciążeniu pracą biegłego, o terminowości sporządzanych przezeń opinii"

- poinformował "ND" wiceminister sprawiedliwości Marcin Warchoł.

"W Ministerstwie Sprawiedliwości prowadzone są koncepcyjne prace związane z nowym uregulowaniem statusu i zasad powoływania biegłych, przy uwzględnieniu potrzeby zapewnienia rzeczywistej, merytorycznej weryfikacji kwalifikacji kandydatów na biegłych, adekwatnego reagowania na przypadki wydawania opinii nierzetelnych bądź nieterminowych oraz monitorowanie jakości wydawanych opinii" - dowiedział się dziennik w zespole prasowym resortu.

Gazeta zauważa, że na konieczność takich zmian wskazują prawnicy. Cytowany przez "ND" radca prawny Lech Obara podkreśla, że opinie biegłych są często przeceniane przez sądy i nieweryfikowane.

- Praktycy polskiego procesu cywilnego nierzadko mówią o "fetyszyzacji opinii biegłych". W teorii biegły ma być pomocnikiem sędziego. Służyć wiedzą specjalną, umożliwiającą mu rozpoznanie okoliczności faktycznych i wydanie sprawiedliwego wyroku

- powiedział gazecie prawnik.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: niezalezna.pl, pap

Tagi

Wczytuję komentarze...


Dane z telefonów komórkowych na pomoc w walce z Covid-19

/ geralt

  

Mimo obaw dotyczących ograniczania prywatności rządy zachodnich państw opracowują technologie, by przy pomocy danych z telefonów komórkowych lepiej identyfikować, a następnie izolować zakażonych obywateli - pisze amerykański dziennik "Wall Street Journal".

Dążąc do zmniejszenia ograniczeń dla ruchu obywateli, zachodnie państwa "zwracają się ku bezprecedensowemu nadzorowi, by śledzić osoby zakażone koronawirusem i identyfikować tych, z którymi miały one kontakt" - wskazuje "WSJ".

Władze w Chinach, Singapurze, Izraelu i Korei Południowej "już używają takich danych". "USA i państwa europejskie, które często mocniej chroniły danych obywateli niż te (wymienione) kraje, próbują teraz podobnego podejścia" - informuje nowojorska gazeta.

W tym kontekście wskazuje, że amerykańskie Centrum ds. Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) tworzy portal, który na podstawie danych z geolokalizacji telefonów "będzie pomagał władzom przewidzieć, gdzie może nadejść epidemia" i gdzie skierować ewentualnie środki. Anonimowe dane mają pokazywać, które sklepy, parki i inne miejsca publiczne wciąż przyciągają tłumy.

Aplikację śledzącą chorych z Covid-19 i ludzi, którzy mieli z nimi kontakt, opracowali naukowcy z Massachusetts Institute of Technology (MIT). Badacze - jak pisze "WSJ" - mają być w kontakcie z rządem w kwestii jej użycia.

"Niektóre europejskie państwa idą jeszcze dalej" - ocenia dziennik.

Chodzi tu m.in. o tworzenie programów, które za zgodą ich użytkowników pomagają śledzić władzom osoby, które były narażone na zakażenie i muszą odbywać kwarantannę.

Wprowadzono je już w Czechach oraz na Islandii; podobne rozwiązania rozważane są m.in. przez Wielką Brytanię, Niemcy i Hiszpanię.

Według "WSJ" obecne zbieranie danych przez Europejczyków to "zmiana na kontynencie, gdzie firmy mierzą się z większą liczbą prawnych ograniczeń" niż w innych regionach świata. "Rządy w Europie wzywają też obywateli do dobrowolnego pobierania śledzących ich aplikacji i tworzą call centers, których zadaniem jest pytanie ludzi o zgodę na śledzenie ich miejsc pobytu" - informuje dziennik.

I na koniec przyznaje, że śledzenie miejsca pobytu "ma swoje limity". Jednak według ekspertów może ono służyć "jako tymczasowy środek pozwalający na częściowe wznowienie normalnego życia, zanim szczepionka stanie się dostępna".

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Wall Street Journal, niezalezna.pl

Tagi

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts