Profesor Żaryn ujawnia kulisy powstania Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej: Czas na to, byśmy z ich dorobku mogli czerpać

Jedno z naszych pierwszych zadań to stworzenie słownika postaci obozu narodowego i katolicyzmu społecznego, które wpisały się w nasz polski wizerunek i które powinny mieć swoje ulice, swoje place, powinny się znaleźć w podręcznikach szkolnych – mówi prof. Jan Żaryn, p.o. dyrektor nowo powstałego Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. R. Dmowskiego i I.J. Paderewskiego.

prof. Jan Żaryn
Filip Błażejowski/Gazeta Polska

Wicepremier, minister kultury prof. Piotr Gliński powołał Pana na stanowisko p.o. dyrektora Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. R. Dmowskiego i I.J. Paderewskiego. Jak zrodził się pomysł powstania tej placówki?
Gdy jesienią ub.r. przestałem być senatorem, doszedłem do wniosku, że trzeba spróbować znaleźć jakieś użyteczne miejsce w przestrzeni publicznej. Zbiegło się to z pytaniem od wicepremiera Glińskiego, czy widzę jakąś możliwość współpracy z Ministerstwem Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Zaproponowałem stworzenie instytucji poświęconej dziedzictwu obozu narodowego i katolicyzmu społecznego. Nazwę wymyślił wicepremier Gliński, ja dołożyłem nazwiska symbole. Rozpoczęliśmy prace nad formułowaniem statutu. Już od wielu tygodni w gronie kilku osób przygotowujemy się do tego, by instytut zaistniał z konkretnymi działaniami.

Co jest celem instytutu?
Celem jest próba odzyskania dla polskiej pamięci znaczącej części elity intelektualnej XIX i XX w., utożsamianej przez nas z szeroko pojętym dziedzictwem narodowo-chrześcijańskim, które to dziedzictwo zostało brutalnie odebrane Polsce i Polakom. W latach 1939–1956 przedstawiciele tych elit zostali wymordowani przez okupantów i komunistów, a nadto byli pohańbieni przez propagandę komunistyczną, która próbowała ich wyrugować z polskiej pamięci. Czas na to, byśmy z tego dorobku mogli czerpać. Oczywiście nie będzie to instytut hagiograficzny. Chcemy pokazać dorobek z różnorodnymi problemami, które wiążą się z istnieniem ówczesnej rzeczywistości: dwudziestolecia międzywojennego, II wojny światowej, emigracji. Każda z nich miała swój wymiar, swoje wyzwanie, więc ten dorobek trzeba widzieć w różnych kontekstach czasu i miejsca.

Jak będzie działał instytut i jakie są jego najbliższe plany?
Będzie podzielony na pewne oczywiste działy: naukowy, wystawienniczy, wydawniczy, dokumentacyjny, edukacyjny. W tym naukowym pierwszą inicjatywą (którą już rozpoczęliśmy) jest tworzenie słownika działaczy obozu narodowego i równolegle katolicyzmu społecznego. Chcemy, żeby to był pomnik pozytywnych postaci, które wpisały się w nasz polski wizerunek i które powinny mieć swoje ulice, swoje place, powinny znaleźć się w polskich podręcznikach szkolnych.

Jakie postacie by Pan wymienił, których myśli zostały zepchnięte na margines, a z których powinniśmy czerpać garściami?
Jest ich dużo. To choćby 400 czlonków Tajnej Ligi Narodowej i grupa polskich ekonomistów: bracia Władysław i Stanisław Grabscy, Stanisław Głąbiński, dużo mniej znany Jerzy Zdziechowski czy prawie wcale dziś nieznany Wojciech Zaleski, działacz ONR odpowiedzialny za program gospodarczy, a po wojnie dyrektor Radia Madryt, współpracownik „Kultury Paryskiej”, „Horyzontów”, jedyny Polak pracujący przy realizacji planu Marshalla. Warto sięgnąć też do polskich filozofów, etyków, jak Władysław Tatarkiewicz, Bolesław Sobociński czy ks. Jan Salamucha.

Cały wywiad ukazał się na łamach „Gazety Polskiej Codziennie”

 


Źródło: Gazeta Polska Codziennie

#Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej #Jan Żaryn

Anna Krajkowska
Wczytuję ocenę...
Wczytuję komentarze...



Zobacz więcej
Niezależna TOP 10
Wideo