Turing, autor książki „X,Y,Z. Prawdziwa historia złamania szyfru Enigmy”, w poniedziałkowym wystąpieniu koncentrował się zwłaszcza na dokonaniach matematyków Mariana Rejewskiego, Jerzego Różyckiego i Henryka Zygalskiego z Uniwersytetu Poznańskiego oraz ich kolegów. Zaznaczył, że podczas gdy Francuzi i Anglicy uznali za nieprzydatne informacje szpiega niemieckiego na temat instrukcji operacyjnych Enigmy, potrafili je wykorzystać Polacy.

Myślę, że wkład Polaków w rozwiązanie problemu jest wysoce znaczący. Można argumentować, że brytyjscy i amerykańscy łamacze kodów w końcu zdołaliby to zrobić, opóźnienie w czasie II wojny światowej nie byłoby jednak niczym dobrym. Jeśli wyobrazić sobie niedostatek informacji wywiadowczych w czasie bitwy o Anglię, o Ardeny, w Afryce Północnej czy w trakcie inwazji aliantów na Europę w 1944 roku, (brak rozwiązania) mógłby na różnych etapach przynieść katastrofalne skutki. 

– opowiadał.

Autor „X,Y,Z...” oparł swą książkę na dokumentach, które zostały odtajnione we Francji, ale też w Wielkiej Brytanii. Jego zdaniem zgromadzenie niedostępnych wcześniej materiałów było dla niego bardzo łatwe. Największe wzywanie stanowiło jednak zdobycie oryginalnych polskich dokumentów, zarekwirowanych przez Niemców w 1940 roku.

W pięć lat później, w trakcie sowieckiej okupacji Berlina, zostały przewiezione do Rosji i nie można było do nich dotrzeć. Nie jest znanych zatem wiele szczegółów przedwojennych polskich operacji. Być może ktoś mógłby zapytać grzecznie pana (prezydenta Rosji Władimira) Putina, czy mógłby mi pozwolić rzucić na nie okiem. 

– żartował Turing.

Zauważył, że książka została dobrze przyjęta w Wielkiej Brytanii. Zaskoczyło mnie jak (brytyjscy czytelnicy) byli otwarci i zainteresowani. Stało się tak moim zdaniem dlatego, że (książka) stanowiła nieznany rozdział dobrze znanej historii – skonstatował.

Spotkanie w Instytucie Piłsudskiego zorganizowano przy współudziale konsulatu RP w Nowym Jorku.