Kowalski przyznał, że jego zdaniem "brutalizacja życia politycznego ze strony totalnej opozycji" jest ogromną stratą. Nawiązał też do wiodącego tematu wystąpień w ostatnich dniach.

Ja sam jestem tym przejęty, bo mój świętej pamięci tato umarł na raka płuc. Sam co dwa lata badam się, bo jestem wśród osób zagrożonych i zwracam uwagę na wszystkie aspekty państwa związane z polityką dotyczącą onkologii. Jeżeli mówimy o faktach, to są takie, że przez ostatnich kilka lat rząd Zjednoczonej Prawicy przeznaczył ponad dwa miliardy złotych na onkologię, niż to robiła rządząca osiem lat Platforma, która nie zwracała na ten temat uwagi

- powiedział sekretarz stanu w Ministerstwie Aktywów Państwowych.

Dzisiaj absolutną hipokryzją jest to, że Bartosz Arłukowicz, który jest szefem sztabu pani Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, był również jako minister zdrowia odpowiedzialny - i tu cytuję - oszczędzanie na lekach dla osób chorych na raka

- podkreślił.

Według posła Solidarnej Polski kampania wyborcza jest w takim miejscu, w którym widoczna jest hipokryzja "totalnej opozycji", przy okazji grania na najsłabszych.

W momencie, kiedy widzimy, jak politycy zaczynają wykorzystywać zdrowie i najsłabszych, potrzebujących i cierpiących w kampanii wyborczej, to jest to taki moment, w którym Polacy mówią "dość". "Dość hipokryzji"

- stwierdził Janusz Kowalski

Wezwał on do normalizacji dyskusji politycznej i "opamiętania się". Kowalski zaprosił również Małgorzatę Kidawę-Błońską do województwa opolskiego, gdzie rządy PO-PSL likwidują szpitale.

W ciągu ostatnich trzech-czterech lat zlikwidowali dwa ośrodki dla dzieci, dla niepełnosprawnych, dla celów rehabilitacji w Jarnołtówku, czy w Suchym Borze. Suchy Bór, czyli znany ośrodek, który przetrwał Adolfa Hitlera, sowiecką Rosję, przetrwał 25 lat wolnej Polski, nie przetrwał Platformy i PSL-u. Znany na całą Polskę ośrodek został sprzedany jakiejś niemieckiej firmie zajmującej się obróbką drewna

- dodał.