Dziennikarze traktujący swoją pracę usługowo tworzą z liderem Platformy Obywatelskiej system naczyń połączonych. Im dalej Donald Tusk posuwa się w kłamstwach, tym dalej usługowi dziennikarze posuwają się w manipulacjach, by owe kłamstwa rozmydlić.

Ich manipulacje muszą nadążyć za skalą kłamstwa. Gdy w grę wchodzi megakłamstwo, potrzebna jest także megamanipulacja. Tak jak w wypadku katastrofy smoleńskiej.

Dziennikarze usługowi nie mają wytchnienia. Teraz w sprawie przekrętów, które wyszły na jaw przy aferze taśmowej. Muszą przykryć kłamstwo, że Tusk nie wiedział, co się dzieje w spółkach skarbu państwa, choć rządzi już pięć lat. Że nie wiedział, jakimi pijawkami są działacze PSL-u. Muszą przykryć sprawę Krzysztofa Kiliana, przyjaciela premiera wepchniętego bez konkursu do Polskiej Grupy Energetycznej. Jak? Atakując PiS! Michał Tracz z TVN24 ściga się z Jakubem Sobieniowskim z TVN-u. Ten ostatni zasugeruje, że PiS... też jest bohaterem afery taśmowej.
Tak, tu nie ma hamulców. W końcu im bardziej bezkarny pozostaje premier i rząd, tym lepiej mają się usługowi dziennikarze. W biedzie zawsze mogą dostać u Juliusza Brauna w Telewizji Polskiej kontrakt na 30 tys. zł miesięcznie.