20 lutego podczas szczytu Rady Europejskiej dojdzie do kolejnej fazy konsultacji unijnego budżetu. Zdaniem Zbigniewa Kuźmiuka, europosła, gościa Katarzyny Gójskiej w radiowej Jedynce, główny spór o kształt budżetu toczy się między płatnikami netto a beneficjentami netto i trudno będzie o kompromis.

- W czwartek będą użyte tutaj inne argumenty, (...) na stół zostaną położone korzyści ze wspólnego rynku. Dostęp do niego sprawia, że wszystkie kraje korzystają z niego.(...) Jeden przykład, by pokazać jak wyglądają przepływy w ramach wspólnego rynku. Niemcy wpłacają 0,88 proc. swojego DNB (Dochodu Narodowego Brutto), to spora suma, to ok. 30 mld euro - a ze wspólnego rynku mają ok. 6 proc. ich DNB, czyli ponad 200 mld euro. Mają blisko siedmiokrotnie więcej niż wpłacają

- mówił Kuźmiuk.

- Największym beneficjentem netto, uwzględniając tę składkę, ale także korzyści z rynku i przepływy kapitałowe, są ponad wszelką wątpliwość Niemcy, potem pewnie Francja, Włochy, Holandia, Belgia, generalnie największe kraje i kraje północy. Pokazanie wszystkich tych transferów może skłonić tych, którzy płacą składkę, do większego wysiłku finansowego, bo rzeczywiście z tego, że jesteśmy w UE korzystają wszyscy, tylko te silniejsze gospodarki korzystają bardziej, a te słabsze - zdecydowanie słabiej

- dodał.

Wciąż wiele kontrowersji, szczególnie ze strony krajów nowej Unii, budzi pomysł powiązania unijnych funduszy z przestrzeganiem tzw. praworządności. Zbigniew Kuźmiuk podkreślił, że jednymi z pierwszych orędowników projektu byli europosłowie Platformy Obywatelskiej.

- To pomysł, który narodził się w Parlamencie Europejskim w połowie poprzedniej kadencji, gdy zmieniła się władza w Polsce i zaczęły się spory prawne. Wtedy w Platformie doszli do wniosku, że dobrze byłoby postraszyć Polaków powiązaniem przyszłych wypłat właśnie z praworządnością. Polska by się pewnie przed tym nie broniła, gdyby nie to, że praworządność jest niemierzalna, bo jak ją zmierzyć? Jest warunkowość w unijnym budżecie związana z przestrzeganiem zasadą równowagi finansów publicznych

- zaznaczył eurodeputowany.