O Polsce i pracy dzieci w kopalniach Madagaskaru...

  

Druga w tym roku sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu – i druga z rzędu debata o Polsce. Ilość w tej materii nie przechodzi w jakość. Charakterystyczne, że nawet raczej mało sprzyjające Polsce władze europarlamentu przywiązują do dyskusji o polskiej praworządności coraz mniejszą wagę.

Dowodem na to jest umieszczenie jedenastej (sic!) debaty o naszym kraju w agendzie późnawym wieczorem, gdy dotychczas ten punkt porządku obrad był procedowany najpierw rano, potem wczesnym popołudniem, a wreszcie późnym popołudniem. Aż w końcu w ostatni wtorek polska debata rozpoczęła się przed godziną … 21.

Ten sam temat, inna taktyka

Obie strony sporu zastosowały odmienną niż dotąd taktykę. Strona polska skumulowała swój czas na wystąpienie jednego mówcy – eurodeputowanej Beaty Szydło. Miałem poczucie déjà vu, ponieważ ta sama Beata Szydło jako premier Polski występowała w tymże Strasburgu – też w debacie o Polsce – w styczniu 2016 r. Minęły cztery lata i znów jest to samo: Polska broni się, atakując, nasi przeciwnicy – wewnętrzni i zewnętrzni – powtarzają bzdurne argumenty albo wręcz kłamstwa.

Jednak druga strona również się przygotowała – do niedawna Polska była atakowana przez europosłów z krajów Europy Zachodniej i Północnej, co sprawiało wrażenie swoistej arogancji państw bogatszych, które miały większe geopolityczne szczęście i nie znalazły się za żelazna kurtyną (sir Winston Churchill). Teraz do ataków na nasz kraj i władze RP skierowano europosłów głównie z naszego regionu. W dużej mierze stało się to już miejsce przed miesiącem – atakowali Polskę ustawieni MEPs (Member of European Parliament) z Europy Środkowo-Wschodniej. Miało to wywołać wrażenie, że nie jest to wcale starcie bogata Europa A kontra mniej zamożna nowa Unia, czyli Europa B. Wręcz przeciwnie – że to tylko Polska ma problemy z tzw. praworządnością, a tymczasem występowali przedstawiciele państw, które również były grillowane w ostatnich miesiącach w europarlamencie: Rumunia, Słowacja czy Czechy.

Przed debatą o Polsce był punkt „Walka z antysemityzmem, rasizmem i nienawiścią w Europie”. A po punkcie „Obecne zagrożenie praworządności w Polsce” był kolejny – „Nielegalny handel zwierzętami domowymi w UE”. W kuluarach Parlamentu Europejskiego dziennikarze ironicznie żartowali, że wszystkie te debaty tak naprawdę dotyczyły Polski... Była to odpowiedź na stereotypy funkcjonujące na nasz temat na Zachodzie.

Randka w ciemno, czyli warunki brexitu

Jednakże znacznie ważniejsza niż debata o Polsce – w kontekście przyszłości Europy i krajów członkowskich UE – była dyskusja, która rozpoczęła się 12 godzin przed tą o nas. Chodziło o praktyczne warunki rozwodu UE z Londynem, bo do tego sprowadzał się punkt „Propozycja dotycząca negocjacji w sprawie nowego partnerstwa ze Zjednoczonym Królestwem Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej”. Na razie mamy tu swoistą randkę w ciemno, skoro nie wiemy, jakie dotychczasowe przywileje ekonomiczne, handlowe czy socjalne będą udziałem obywateli krajów członkowskich UE27 i mieszkańców Wysp Brytyjskich po 1 stycznia 2021 r.

Na brexicie jednak świat się nie kończy. Omówiliśmy także „Zawarcie umowy o wolnym handlu między UE a Wietnamem”, a także umowę o „O ochronie inwestycji między UE a Wietnamem”.

Unijne przystawki w hermetycznym sosie

Ponadto przedyskutowaliśmy, jak co roku, raport roczny Europejskiego Banku Centralnego z siedzibą we Frankfurcie nad Menem, tym razem za 2018 r. Gdy robiliśmy to samo przed rokiem, był jeszcze europarlament w starym składzie, a EBC był kierowany przez kończącego swoją kadencję Włocha, byłego szefa Banca d’Italia Maria Draghiego. Teraz jesteśmy i po wyborach do PE, i wyborach na nowego prezesa EBC, którym została Francuzka, do niedawna dyrektor zarządzająca Międzynarodowego Funduszu Walutowego, była minister Christine Lagarde.

Sporo czasu europosłowie poświęcili polityce międzynarodowej. Omawialiśmy bieżącą sytuację w Wenezueli, ale też „plan USA dla Bliskiego Wschodu”. Ten ostatni punkt referował wiceprzewodniczący Komisji Europejskiej Josep Borrell, wysoki przedstawiciel Unii do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, Katalończyk. Debatowano również o „Obecnej sytuacji w zakresie bezpieczeństwa w Syrii” (także z udziałem Borrella). Jednym z punktów była również „Nowa kompleksowa strategia UE–Afryka”.

Nie będę tłumaczył dość często hermetycznego języka europarlamentarnych komunikatów, bo szkoda na to czasu. Najlepszym tego przykładem jest choćby punkt brzmiący: „Ocena wniosku Komisji Europejskiej dotyczącego zmienionej metodyki rozszerzenia”.

Był też inny, choć podobnie tajemniczy dla laika „Sprzeciw na podstawie art. 11 Regulaminu: unijna lista projektów będących przedmiotem wspólnego zainteresowania”.

Ciekawe, czy jakikolwiek wpływ na życie gospodarcze będą miały konkluzje z debaty „Zautomatyzowane procesy podejmowania decyzji: zapewnienie ochrony konsumentów i wolnego przepływu towarów i usług”?
Jednym z pierwszych punktów porządku obrad w Strasburgu był: „Małe i średnie przedsiębiorstwa i lepsze stanowienie prawa”. Z naszego punktu widzenia szczególnie ważna była tzw. wspólna debata o transeuropejskiej infrastrukturze energetycznej.

Unijny tort bez brytyjskich drożdży

Jednak wszystkie te mniej lub bardziej ważne dyskusje – może poza debatą o warunkach brexitu – tak naprawdę były w cieniu trzygodzinnej debaty o podziale unijnego tortu budżetowego. Oficjalna nazwa tego punktu to: „Przygotowania do nadzwyczajnego posiedzenia Rady Europejskiej poświęconego wieloletnim ramom finansowym, które rozpocznie się 20 lutego 2020 r.”. Chodzi o podział środków UE na lata 2021–2027. Będą to tzw. Wieloletnie Ramy Finansowe – pierwsze bez Wielkiej Brytanii i jej miliardów funtów składki do brukselskiej kasy. O to właśnie, o wielkie pieniądze, toczy się w brukselsko-strasburskich kuluarach walka.
Gdy chodzi o głosowania, to po raz kolejny (pierwszy raz w styczniu) ograniczono je zaledwie do dwóch dni w sesji: w środę i czwartek. To wyraźna różnica w porównaniu z finiszem prac eurolegislacyjnych przed rokiem, pod koniec kadencji 2014–2019, gdy nadmiar rezolucji spowodował, że głosowaliśmy w niektóre dni (zwykle w środy) nawet dwukrotnie. Skądinąd najwięcej głosowań dostarczyła parlamentarna komisja handlu międzynarodowego.

Europarlament upomniał się o prawa człowieka w Republice Gwinei oraz sprzeciwił się pracy… dzieci w kopalniach na Madagaskarze, co żywcem przypomina mozół angielskich dzieciaków w XIX w. podczas rewolucji przemysłowej.

Najbliższa sesja Parlamentu Europejskiego w Strasburgu odbędzie się od 9 do 12 marca, a tzw. minisesja w Brukseli – w dniach 30 i 31 marca. Czy tym razem uda się uniknąć kolejnych, nr 12 i nr 13, debat o Polsce? Czas pokaże. Choć, prawdę mówiąc, odpowiedź na to pytanie jest coraz mniej zajmująca.

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

Wczytuję komentarze...
Tagi

  

Wczytuję ocenę...

Promuj niezależne media! Podaj dalej ten artykuł na Facebooku i Twitterze

Wczytuję komentarze...

Nasza strona używa cookies czyli po polsku ciasteczek. Korzystając ze strony wyraża Pan/i zgodę na używanie ciasteczek (cookies), zgodnie z aktualnymi ustawieniami Pana/i przeglądarki. Jeśli chce Pan/i, może Pan/i zmienić ustawienia w swojej przeglądarce tak aby nie pobierała ona ciasteczek.


Strefa Wolnego Słowa: niezalezna.pl | gazetapolska.pl | panstwo.net | vod.gazetapolska.pl | naszeblogi.pl | gpcodziennie.pl | Gazeta Polska Podcasts