Wskazał, że rządy krajów UE muszą być chętne do tego, by interweniować w sytuacji kryzysów międzynarodowych, ponieważ w przeciwnym wypadku ryzykują, że w ich polityce zagranicznej wystąpi paraliż.

- Europa powinna pobudzić w sobie apetyt na władzę, chęć do działania, do prawdziwego działania, a nie do komentowania i mówienia codziennie, że jesteśmy zaniepokojeni, bardzo zaniepokojeni, niezwykle zaniepokojeni

- powiedział Borrell.

Szef unijnej dyplomacji dodał, że już w poniedziałek okaże się, czy UE potrafi podejmować decyzje. Wtedy właśnie szefowie MSZ krajów UE spotkają się w Brukseli, żeby przedyskutować plan pokojowy dla Bliskiego Wschodu zaproponowany przez władze USA.

- Powinniśmy być w stanie zaoferować coś lepszego

- powiedział Borrell i podkreślił, że nie wystarczy ocenić, iż amerykański plan jest zły.

Przedstawiony 28 stycznia przez prezydenta USA Donalda Trumpa plan zakłada utworzenie dwóch oddzielnych państw - Izraela i Palestyny. Palestyńską stolicą miałoby być miasteczko Abu Dis oddalone o 1,6 km od Jerozolimy Wschodniej. Izrael uzyskałby pełną suwerenność nad żydowskimi osiedlami na Zachodnim Brzegu Jordanu. Projekt zakłada też zamrożenie na cztery lata żydowskiego osadnictwa na palestyńskich terenach administrowanych obecnie przez Izrael oraz całkowitą demilitaryzację Palestyńczyków.

Plan 1 lutego odrzuciła Liga Arabska. Na spotkaniu szefów MSZ państw arabskich w Kairze prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas oświadczył, że Autonomia zerwała wszystkie związki z USA i Izraelem. 3 lutego plan odrzuciła też Organizacja Współpracy Islamskiej.