Po słabym spotkaniu bezbramkowy remis w Białymstoku. Oba zespoły po zimowej przerwie nie zdobyły jeszcze gola, ale dla Korony był to czwarty mecz z rzędu bez porażki. Jagiellonia w razie zwycięstwa mogła przesunąć się do górnej ósemki tabeli, ale tej szansy nie wykorzystała.

Trener Jagiellonii Iwajło Petew mówił przed meczem, że chce zobaczyć inną twarz Jagiellonii niż w przegranym 0:3 spotkaniu z Wisłą w Krakowie. Miały też temu służyć zmiany w składzie, więc przed własną publicznością drużyna zagrała z inną linią obrony; z tamtego ustawienia został tylko Chorwat Zoran Arsenic, debiut zaliczyli Bartłomiej Wdowik, który z powodu kontuzji Bartosza Bidy zagrał jako młodzieżowiec i Rumun Bogdan Tiru, a formację uzupełnił Słowak Andriej Kadlec. Również w ataku był nowy zawodnik, Chorwat Jakuv Puljic.

W Koronie po raz pierwszy zagrał - znany z występów w Miedzi Legnica - fiński napastnik Petteri Forsell, który kilka dni temu podpisał kontrakt i z marszu wskoczył do pierwszego składu, oraz Anglik D'Sean Theobalds.

Od początku meczu przewagę miała Jagiellonia, która długo rozgrywała piłkę, a gdy ją traciła - w wysokim pressingu starała się ją szybko odbierać. Bardzo aktywny był hiszpański skrzydłowy Juan Camara i to z jego akcji prawą stroną boiska było największe zagrożenie w polu karnym Korony.

W 11. minucie z gola w debiucie cieszył się Pulijc, który strzałem głową zakończył dośrodkowanie z rzutu wolnego. Po kilkuminutowej analizie VAR bramka została jednak anulowana; okazało się, że przy wrzutce Martina Pospisila któryś z jego kolegów był na minimalnym spalonym. Jagiellonia wciąż przeważała; w 31 min znowu Camara zagrał z prawej strony w pole karne, strzał Puljica zablokowali obrońcy, a przy dobitce skiksował Hiszpan Jesus Imaz. W kolejnej akcji Marek Kozioł obronił płaski strzał Camary.

Z powodu analizy VAR i wskutek przerwy w grze po odpaleniu przez fanów Jagiellonii żółtych i czerwonych rac, pierwsza połowa była dłuższa o osiem minut. W doliczonym czasie musiał wykazać się - po raz pierwszy w tym meczu - bramkarz Dejan Iliev, broniąc strzał głową Erika Pacindy. Słowacki skrzydłowy Korony był pięć metrów przed bramką gospodarzy, mocno uderzył pod poprzeczkę, ale macedoński golkiper zdołał piłkę wybić nad bramkę.

Druga połowa była już bardziej wyrównana, ale poziom meczu - niższy. W grze obu zespołów było dużo chaosu, mnożyły się faule i przerwy, brakowało celnego ostatniego podania. W 63. min błąd obrony gości mógł ich sporo kosztować, ale strzał Puljica z pola karnego był na tyle słaby, że nie zaskoczył Kozioła. W odpowiedzi z dystansu groźnie uderzył Słoweniec Matej Pućko, ale minimalnie chybił. Po drugiej stronie boiska znowu przed szansą stanął chorwacki napastnik Jagiellonii - znowu uderzył, tym razem głową, jednak zbyt lekko.

W 76. min akcja Korony zakończyła się bramką zdobytą przez Grzegorza Szymusika. Tu jednak spalony był metrowy, więc sędzia bez wątpliwości od razu gola anulował. Jagiellonia starała się zmienić wynik, atakowała jednak bez przekonania i chaotycznie. W doliczonym czasie niezłą sytuację miał Taras Romanczuk, ale z pola karnego uderzył nad poprzeczką.

Minutę później, po akcji Macieja Makuszewskiego, który w drugiej połowie zaliczył powrót po ośmiu latach do Jagiellonii i strąceniu piłki przez Jesusa Imaza, znowu przed szansą bramkową stanął Puljic, ale ponownie uderzył nieczysto i zbyt lekko, by zaskoczyć bramkarza Korony. W odpowiedzi "akcję meczu" mieli goście. Marcin Cebula znalazł się w polu karnym, zagrał do Pućki, ale ten - blokowany jeszcze skutecznie przez Wdowika - ostatecznie nie trafił w piłkę będąc metr przed pustą bramką.

                              

Jagiellonia Białystok - Korona Kielce 0:0

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz). Widzów: 7 518.