Sygnał do odrabiania strat dał paryżanom tuż przed przerwą Hiszpan Ander Herrera. Druga połowa już zdecydowanie należała do zawodników Thomasa Tuchela, w czym pomogły dwie zmiany przeprowadzone w przerwie przez niemieckiego trenera.

W 60. i 65. bliźniaczo wyglądające gole, swoje pierwsze w Ligue 1, zdobył po rzutach rożnych 17-letni francuski obrońca Nianzou Kouassi i było 3:3. Niedługo później 11. trafienie w tym sezonie odnotował argentyński napastnik Mauro Icardi i faworyt był bliższy sukcesu.

PSG przegrywało 0:3 by wyjść na prowadzenie 4:3 i stracić gola w doliczonym czasie gry.

W doliczonym przez sędziego czasie gry Sehrou Guirassy pewnym uderzeniem sfinalizował kontrę Amiens. Chwilę wcześniej w dogodnej sytuacji piłkę tuż obok słupka posłał urugwajski napastnik PSG Edinson Cavani.

Szalony mecz, szalony, sza-lo-ny

- napisał tuż po końcowym gwizdku dziennik "L'Equipe".

Ekipa z Paryża pozostaje niepokonana od 1 listopada, kiedy uległa Dijon 1:2. Sobotni mecz był jej 13. z rzędu bez porażki, przy czym 11 z nich zakończyło się zwycięstwem lidera i obrońcy tytułu. Obecnie PSG ma 62 i o 13 wyprzedza Olympique Marsylia, który w niedzielę wieczorem zagra na wyjeździe z czwartym w tabeli Lille OSC.

Zespół Amiens, który z kolei na wygraną czeka od 2 listopada, ma obecnie 21 pkt i jest przedostatni. Do pierwszej "bezpiecznej" lokaty traci cztery.