W obozie Miral mieszka około tysiąca ludzi, mimo że jest przeznaczony dla 700.

Świadkowie, z którymi rozmawiała agencja Reutera, twierdzą, że widzieli, jak policja walczyła z migrantami i zatrzymała kilka osób. Nie ma doniesień o rannych. Do starć miało dojść w trakcie protestu przeciwko warunkom panującym w obozie oraz przeciw temu, jak migranci są traktowani przez chorwackie służby graniczne.

- Chorwacka policja jest bardzo, bardzo zła. Chcemy, żeby otwarto granicę. Prosimy, więcej nas nie bijcie. Nie zdejmujcie nam kurtek, butów i skarpetek. Oni to wszystko zabierają

 - powiedział agencji Reutera mieszkający w obozie Salam Batu. Inny, który przedstawił się jako Simon, dodał, że zabierane są też telefony komórkowe.

W demonstracji, jak mówią świadkowie, brali udział głównie mężczyźni, którzy skandowali: "Wolność", "Oddajcie nam pieniądze" i "Przestańcie nas bić".

Oskarżenia wobec chorwackich służb pojawiały się już wcześniej. W sierpniu 2019 roku 18 migrantów odniosło obrażenia podczas próby przekroczenia granicy Bośni i Hercegowiny z Chorwacją. Władze w Zagrzebiu zaprzeczają oskarżeniom o brutalność policji.

Przez Bośnię, do której docierało stosunkowo niewiele osób podczas wielkiej fali migracyjnej w 2015 roku, ostatnio częściej migranci próbują się przedostać do Unii Europejskiej. W 2019 roku przez ten kraj przeszło około 50 tys. migrantów, głównie z Pakistanu, Afganistanu, Iraku, Maroka i Syrii.