Dla piłkarzy ŁKS starcie z Wisłą było kolejnym meczem z cyklu walki o punkty potrzebne do pozostania w ekstraklasie. Ostatni raz wywalczyli je na początku grudnia, kiedy przed własną publicznością pokonali Cracovię 1:0. Później przegrali cztery spotkania: z Lechem Poznań 0:2, Piastem Gliwice 1:2, Wisłą Kraków 2:4 i Legią Warszawa 1:3 w pierwszym ligowym meczu w tym roku. Z kolei zajmujący miejsce w środku tabeli płocczanie przyjechali do Łodzi zrehabilitować się za ostatnią porażkę z Pogonią Szczecin. Była ona dość bolesna, bo zespół Radosława Sobolewskiego przegrał 2:3, choć do 77. minuty prowadził 2:0.

Lepiej zaczęli goście, którzy już w 6. minucie byli blisko objęcia prowadzenia. Po rzucie rożnym i dośrodkowaniu Dominika Furmana główkował Damian Michalski. Piłka po strzale młodego obrońcy w niewielkiej odległości minęła słupek bramki Arkadiusza Malarza. Kilka minut później bramkarz ŁKS obronił groźne uderzenie Giorgiego Merebaszwiliego. Jeszcze raz doświadczony golkiper beniaminka musi wykazać się w 12. minucie, kiedy wybił lecące pod poprzeczkę piłkę po rzucie wolnym wykonywanym przez Furmana.

Podopieczni trenera Kazimierza odważniej ruszyli do przodu po kwadransie gry. Najbliżej pokonania Thomas Daehne w 16. minucie był Michał Trąbka. Jego strzał z linii pola karnego zatrzymał niemiecki bramkarz.

Później mecz się wyrównał, ale do przerwy z obu stron brakowało już składnych akcji. Na boisku zrobiło się za to bardzo nerwowo, przez co arbiter często przerywał grę i karał zawodników żółtymi kartkami.

Tuż po wznowieniu gry w drugiej połowie Daehne próbował pokonać debiutujący w ŁKS Antonio Dominguez, ale uderzenie Hiszpana zza pola karnego zablokowali na rzut rożny obrońcy Wisły. W odpowiedzi na bramkę gospodarzy mocno, ale niecelnie uderzał Mateusz Szwoch. Z takim samym skutkiem wśród piłkarzy ŁKS próbowali Przemysław Sajdak, ponownie Dominguez i Trąbka.

Łodzianie z czasem zyskiwali coraz większą przewagę. W ostatnim kwadransie była ona już wyraźna. Mieli swoje szanse, by rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść. W 86. minucie po ładnej akcji Adama Ratajczyka uderzał Łukasz Piątek, a odbita od obrońców piłka zaskoczyła Samuela Corrala. Hiszpański napastnik ŁKS strzelał też głową w doliczonym czasie gry, lecz futbolówka minęła poprzeczkę bramki płocczan.

                       

ŁKS Łódź - Wisła Płock 0:0

Sędzia: Jarosław Przybył (Kluczbork). Widzów 5 160.