- Dziękuję prezydentowi Charlesowi Michelowi za pracę, którą wykonał, ale propozycja, którą przedstawił dzisiaj w odniesieniu do następnych wieloletnich ram finansowych jest daleka od tego, co jest potrzebne do odpowiedniego finansowania starych i nowych programów Unii Europejskiej

- wskazał w oświadczeniu.

Jak zaznaczył, jest to propozycja sprzeczna z unijnymi ambicjami dotyczącymi trzech priorytetów: klimatu, cyfryzacji i wymiaru geopolitycznego Unii.

- Jest to propozycja, która grozi pozostawieniem Europy w tyle nie tylko w stosunku do własnych celów, ale także innych podmiotów na scenie międzynarodowej, takich jak Chiny i USA. Jest to propozycja skierowana do tych, którzy myślą, że Brexit oznacza "mniej Europy", a zatem "mniej budżetu". Ale w obliczu dzisiejszych wyzwań nie potrzebujemy mniejszej Europy, potrzebujemy silniejszej Europy z silnym budżetem w interesie obywateli. To przesłanie, które Parlament chce wysłać szefom państw i rządów

 - zaznaczył.

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego wezwał szefów państw i rządów do dołożenia wszelkich starań, aby na szczycie w Brukseli 20 lutego osiągnąć kompromis co do lepszej propozycji, ponieważ w przeciwnym razie Parlament "nie będzie w stanie zaakceptować budżetu”.

Przygotowana przez szefa Rady Europejskiej propozycja w sprawie budżetu Unii na lata 2021-2027 zakłada cięcia w porównaniu do projektu Komisji Europejskiej, którą Polska i inne państwa odrzucały jako niewystarczający. Michel chce jednak przesunięcia kilku miliardów euro do biedniejszych krajów.

Przedstawiony w Brukseli przez źródła unijne nowy schemat negocjacyjny, czyli dokument, na podstawie którego będą toczyły się negocjacje na czwartkowym szczycie, zakłada poziom wydatków UE w latach 2021-2027 odpowiadający 1,074 proc. połączonego Dochodu Narodowego Brutto (DNB) 27 państw członkowskich. Odpowiada to 1 094 827 mln euro w zobowiązaniach i 1 084 054 mln euro w płatnościach (wszystko w cenach stałych z 2018 r.).

Zaprezentowana w 2018 roku przez Komisję Europejską propozycja zakładała, że wieloletnie ramy finansowe będą na poziomie 1,11 proc. DNB, czyli 1 134 583 mln euro. Już wówczas Polska, a także szereg krajów unijnych, które są beneficjentami środków z polityki spójności, mocno protestowały. Nasz kraj miał stracić 19 mld euro na samych wydatkach na spójność, co - jak przekonywali przedstawiciele rządu w Warszawie - jest nie do przyjęcia. Parlament Europejski tymczasem chciał budżetu na poziomie 1,13 DNB.