Na murawie aż nadto było widać, że zabrzanie mają problem z odpowiednim kończeniem akcji ofensywnych. W poprzedniej kolejce ligowej przez to zaledwie zremisowali bezbramkowo z Koroną Kielce. Tym razem udało się im jednak dwa razy pokonać golkipera rywala pod koniec spotkania.

Już w 5. min. mogło być 1:0. Jednak po strzale Erika Janzy Pavel Steinbors zdołał wybić piłkę na rzut rożny. Po jego rozegraniu Łukasz Wolsztyński tak "główkował", że drużynę z północy Polski od straty gola uratowała poprzeczka.

W 17 min. prosty błąd w swoim polu karnym popełnili gdyńscy defensorzy. Próbując ratować sytuacje Christian Maghoma sfaulował Wolsztyńskiego. Rzut karny wykonał Igor Angulo. Po jego strzale piłka odbił się od słupka, po czym wyszła poza boisko.

Arka najlepszą okazję do zdobycia gola w pierwszej połowie miała w ostatniej akcji przed przerwą. Z rzutu wolnego ładnie strzelił Marko Vejinovic, ale Martin Chudy był na posterunku.

W drugiej połowie Górnik miał zdecydowaną przewagę, ale to gdynianie pierwsi byli bliscy objęcia prowadzenia. W 65. min. z dystansu ładnie uderzył Damian Zbozień, ale niecelnie.

Na siedem minut przed końcem Jesus Jimenez prostopadle podał do Angulo, a ten z ostrego kąta celnie uderzył. W doliczonym czasie gry Janza dośrodkował z rzutu rożnego. W polu karnym Arki powstało zamieszanie, w którym najwięcej zimnej krwi zachował Paweł Bochniewicz i umieścił piłkę w siatce.

                            

Górnik Zabrze - Arka Gdynia 2:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Igor Angulo (83), 2:0 Paweł Bochniewicz (90+1).

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 9 468.